Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 41 gości 

Ewangelizując, sami potrzebujemy nieustannego nawrócenia, odświeżenia naszych sił, dynamizmu i zapału do głoszenia. Bóg nas powołuje, abyśmy byli długodystansowcami. Sprinter biegnie szybko, ale też szybko się męczy. Bóg potrzebuje nas na długie dystanse. Ważne, że idziemy do przodu. Nie chodzi o szybkość, ale aby ciągle iść – obojętnie gdzie teraz jesteśmy. Musimy nawzajem uczyć się od siebie, pytając się, czy metody działania innych wspólnot można zastosować również w naszych.
Michelle Moran


 

Przed Panem będę tańczył!

Dla naszej diakonii modlitwy tańcem (we wspólnocie Mocni w Duchu) wzorem jest Maryja. Po spotkaniu z aniołem, gdy jest już brzemienna – wsiada na osiołka i spieszy do Elżbiety, żeby jej o tym powiedzieć. Jeśli człowiek naprawdę spotkał się z Bogiem, to podobnie jak Maryja wyrusza w podróż, by podzielić się tym wielkim darem z innymi. Jak mógłby usiedzieć w miejscu?!

 

 

W Liście do Koryntian pada ważne pytanie: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?”. W diakonii tańca odpowiadamy na to pytanie: „Wiemy”. „Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” – dopowiada św. Paweł (1 Kor 6,19. 20b). A z Pismem świętym nie dyskutujemy – chcemy słuchać i wypełniać słowa, które w nim czytamy…

 

Uwielbienia uczmy się od mistrzów

W Biblii znajdujemy wiele fragmentów, w których opisany jest taniec uwielbienia: tańczy prorokini Miriam (Wj 15,20), podobnie Judyta, która szła przed ludem, prowadząc ze sobą wszystkie kobiety, a do ich tańca przyłączyli się wszyscy mężowie izraelscy i uzbrojeni, z wieńcami na głowach śpiewając głośno hymny. Gdy ktoś zapytał papieża Franciszka, jak można wielbić Boga i czy żywiołowy sposób ekspresji jest OK, papież mu odpowiedział: „Umiesz krzyczeć, gdy twoja drużyna strzeli gola, a nie umiesz wyśpiewać chwały Panu? Nie umiesz trochę rozluźnić swojej powściągliwości, by to wyśpiewać? Wychwalanie Pana jest całkowicie bezinteresowne! Nie prosimy, nie dziękujemy – wielbimy!”. Tak można by również uzasadnić coraz częstszą obecność modlitwy tańcem w Kościele. Dla mnie niedoścignionym wzorem uwielbienia Boga pozostaje król Dawid. Myślę, że właśnie dlatego, że jego wychwalanie Boga jest bezinteresowne – Dawid przed powracającą Arką Bożą radował się nie tylko duszą i sercem, ale także ciałem. Gotowość do uwielbienia Boga ciałem, tańcem stawia nas zatem przed pytaniem o osobistą gotowość do bezinteresownego uwielbiania Boga. A jak to jest ze mną? Ja w postawie Króla Dawida znajduję wielkość tego, co mogłoby się wydarzyć w sposobie czczenia Boga przez każdego z nas: „Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską, wśród radosnych okrzyków i grania na rogach. Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu” (2 Sm 6,13-16). To paradoks, że żona królewska, Mikal gardzi swoim mężem, gdy ten tańczy przed Arką Pana. Odezwała się do niego wtedy pogardliwie: „«O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny». Dawid odpowiedział Mikal: «Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył»” (2 Sm 6,21-22). To jest odpowiedź, którą najpełniej rozumiem służąc w diakonii tańca od dziewięciu lat – przed Panem będę tańczyć. Bez względu na wszystko.

 

Do czego służy twoje ciało?

Kiedy prowadzimy warsztaty uwielbienia tańcem, różne osoby zadają nam najczęściej dwa pytania: „Co to znaczy modlić się tańcem?” i „Jakie to przyniosło konkretne owoce w twoim życiu?”.

Dopóki nie spotkałam Boga – tańczyłam dla siebie samej, dla pozyskania czyichś oczu, czyichś pragnień wobec mnie. Kiedy zaczęłam się nawracać, zobaczyłam, że Pan Bóg dar, który mi kiedyś dał – teraz może obrócić na swoją chwałę. Dlatego służę w Kościele w taki właśnie sposób. Kiedyś poprosiłam swoje koleżanki z diakonii tańca, aby napisały, czym jest dla nich modlitwa ciałem. I otrzymałam szesnaście różnych odpowiedzi, w których pojawiał się zarówno wymiar osobisty jak i wspólnotowy.

Wymiar osobisty polega na tym, że w swoim ciele (świątyni Ducha Świętego) spotykam się z Bogiem – czyli modlę się wewnętrznie (rozważam Pismo święte, robię codzienny rachunek sumienia), uczestniczę w formacji wspólnoty i rekolekcjach ignacjańskich, nieustannie pilnując tej modlitwy wewnętrznej. A to spotkanie z Bogiem przekłada się potem na różne gesty, które świadomie wykonuję z miłością do drugiego człowieka. Kiedy się z kimś witam, to od razu modlę się w duchu i dziękuję Bogu za to spotkanie. Pamiętam, że kiedy o. Józef Kozłowski z kimś rozmawiał – bardzo często kładł mu rękę na ramieniu. To był gest miłości. Ojciec też stawał za nami murem, kiedy mówiliśmy świadectwo. Nie odstępował nas wtedy na krok. Dziś, dzięki modlitwie osobistej też jestem w stanie bardzo świadomie wykonywać pewne gesty wobec innych – w życiu ważna jest nie tylko mowa, za nią musi pójść też czyn, choćby to był jedynie prosty gest. Osoby z naszej diakonii często dzielą się ze mną, że to doświadczenie modlitwy poprzez taniec (a w szerszym wymiarze: poprzez ciało), prowadzi do takiego spotkania z Bogiem w codzienności, że niezależnie od tego, co robisz – sprzątasz, gotujesz, przewijasz dziecko, karmisz, jedziesz tramwajem, idziesz do pracy – cały czas jesteś w Bogu, tzn. nieustannie prowadzi się dialog z Nim. Ciało nie jest żadnym ograniczeniem, bo czyż nie można chwalić Boga wszystkim, co się robi, w każdej porze dnia i chwili? Czynimy to na wzór Mary, kiedy czytamy o Niej: „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”. (Łk 2,19) Tak wygląda nasza codzienność – jest nieustannym przebywaniem, rozmawianiem i rozważaniem spraw w obecności Boga.

W wymiarze wspólnotowym nasza modlitwa ciałem przekłada się na dalszą posługę – na spotkaniach, warsztatach i koncertach, które prowadzi zespół Mocni w Duchu. Przed posługą wzbudzamy w swoim sercu konkretną intencję: żeby ten trud modlitwy Pan Bóg przekuł w swoją miłość i dał owoc tego spotkania. To powoduje, że każda z nas, zanim rozpocznie posługę, staje w postawie uniżenia i służby, pamiętając Komu służy. Myśląc o intencji w posłudze, człowiek mniej skupia się na sobie samym, a więcej na dobru, które ma czynić.

 

Gdy słowo staje się ciałem…

Kiedy Maryja usłyszała od anioła, że stanie się brzemienną za sprawą Ducha Świętego – odpowiedziała mu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). A wtedy słowo stało się życiem… Kiedy my przystępujemy do Komunii świętej, kapłan podaje nam Jezusa i mówi: „To jest ciało Boga”, a my odpowiadamy: „Amen”. Czyż nie odpowiadamy jak Maryja? A skoro tak, to znaczy, że słowo staje się żywe we mnie. Jeśli więc mówię, że uwielbiam Boga – wznoszę ręce do góry. Gdy proszę o Ducha Świętego – pokazuję gestem Jego zstępowanie. Gdy mówię Bogu, że Go kocham – składam ręce na piersi. Kiedy wyznaję, że On jest moją siłą, pokazuję to podniesionymi ramionami i zaciśniętymi dłońmi. Gdy chcę Mu powiedzieć: „Jesteś moim pragnieniem” – wykonuję gest chwytania czegoś wyciągniętą ręką. Za moim słowem idzie konkretny ruch, wyrażający pragnienie – a wtedy słowo staje się ciałem, staje się żywe. I już nie mogę uwielbiać Boga zatrzymując ręce komfortowo w pół drogi, ale chcę je podnieść wysoko! Chcę zatańczyć jak Dawid i powiedzieć całemu światu: „To przed Panem moim tańczę! To dla Niego!”. Zdarza się, że modlitwa tańcem dla innych jest niezrozumiała. Napotykamy czasem na różne oceny, na przykład że chcemy się pokazać, albo wątpliwości, czy to potrzebne do czegokolwiek. Staramy się przyjmować takie uwagi ze zrozumieniem, bo taniec dla Boga jest wyzwaniem i zaproszeniem do wyjścia z osobistej sfery komfortu. Po pierwsze właśnie dlatego, że inni na mnie patrzą, więc przestaję być anonimowa i ukryta bezpiecznie w grupie, a staję się widoczna. Jednak jeśli jestem wolna i wiem, dla Kogo to uwielbienie, to nie będę się bała, że ktoś mi powie: „Co ty tam sobie machasz?” – bo wiem, Komu macham. Taniec jest mocnym wyjściem poza siebie, dlatego też przynosi uzdrowienie mojego sposobu patrzenia na samą siebie, na moją kobiecość i na piękno, które jest we mnie. Jest prawdziwym doświadczaniem słów: „…ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i […] już nie należycie do samych siebie”. Dlatego ja oddaję moje ciało Panu, aby Jemu służyło.

 

Dim lights Embed Embed this video on your site

 

Dim lights Embed Embed this video on your site

 

 

 

Szum z Nieba nr 127/2015

 

 

 

 

 

Naciesz się Panem Bogiem przy płycie zespołu Mocni w Duchu "Fundamentem jest miłość" - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli chcesz nauczyć się modlitwy tańcem, zachęcamy do płyty DVD, która zawiera układy taneczne z instruktażem do pieśni zespołu Mocni w Duchu "Zatańczmy Panu" - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2015-02-01)