Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 40 gości 

Charyzmat uzdrawiania jest wbudowany w powołanie kapłańskie – Bóg udziela go podczas święceń, ponieważ ksiądz będzie nieustannie posyłany, by uzdrawiać lud Boży. Dramatem jest, gdy kapłan tego nie wie.

s. Briege McKenna OSC

 

Jak mówić świadectwo?

Jeśli chcesz oddać chwałę Bogu a nie zatruć słuchaczy, ani samemu nie stać się głównym bohaterem swojej opowieści – warto mieć w pamięci trzy cechy dobrego świadectwa. Ono ma być radosne, krótkie i skoncentrowane na Jezusie. Niektórzy żartują, że „co nad to, to od złego pochodzi” i chyba mają rację…

 

Zasadniczo w świadectwie przedstawiamy trzy etapy, opisując swoje życie przed spotkaniem Jezusa, moment spotkania oraz co zmieniło się po (przy czym punkt ciężkości powinien leżeć na drugim i trzecim etapie). Dlaczego więc tyle osób snuje długie opowieści, z pasją opisując życie w grzechu, spotkanie kwitują jednym zdaniem, a w opisie przemiany biorą pod uwagę tylko wzrost pobożności? Czyżby życie w grzechu było mniej fascynujące niż życie z Jezusem? I czy nawrócenie nie przekłada się na relacje z innymi? Przyjrzyjmy się kilku przykładom opowiedzenia tego samego świadectwa – pomogą nam się ustrzec skrętów w ślepą ulicę, gdy będziemy publicznie świadczyć o Jezusie.

 

CO JEZUS ZROBIŁ DLA MNIE?

„Mam na imię Michał i chcę opowiedzieć o tym, jak Bóg nauczył mnie dostrzegać Jego obecność w innych ludziach i w Jego dziełach. Byłem już po nawróceniu, przeżyłem Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy, czyli odpowiednik dzisiejszego Seminarium. Ale moim problemem był fakt, że nie widziałem Boga w innych ludziach. Znak pokoju na Mszy świętej czy powitanie na spotkaniach typu: „Dobrze, że jesteś” – były dla mnie tylko ludzkim doświadczeniem, a nie spotkaniem z Bogiem w drugim człowieku. W ferie zimowe (był to czas mojej edukacji w szkole średniej) nasz lider Andrzej zaproponował dla tych, co nigdzie nie wyjeżdżają – rekolekcje według książki Carlo Caretto Pustynia w mieście. Zaczęły się ferie, a na pierwsze spotkanie rekolekcyjne przyszedł tylko nasz lider i ja. Pomyślałem: „Albo są to rekolekcje specjalnie dla mnie, albo będzie to kompletny niewypał”. Zdarzyło się to pierwsze… Rekolekcje były proste: poranna Msza święta, następnie w mieszkaniu naszego lidera głośna lektura rozdziału z książki, rozważanie fragmentu Pisma świętego i dzielenie. Po dwóch godzinach wychodziłem do domu. I tu niespodzianka: w kolejne dni odkrywałem Boga w najbliższym otoczeniu – w ulicach, w budynkach, w drzewach, ptakach, a przede wszystkim w drugim człowieku. Jakbym patrzył na świat zupełnie innymi oczami! I mimo że był to bardzo spokojny tydzień, bez wzniosłych modlitw czy uniesień duchowych – to nowe spojrzenie było wspaniałym darem. Po prostu szedłem ulicą i dostrzegałem obecność Jezusa na każdym kroku! A szczególnie odczuwałem to w trakcie przekazywania znaku pokoju. To nie był już dla mnie zwykły gest, ale spotkanie z Bogiem w drugim człowieku. I przez tego człowieka spływał na mnie Boży pokój. Chwała Panu, który pozwala się odnaleźć w innych ludziach!”

 

POUCZANIE I MORALIZOWANIE

Gdy mówiący ma złudzenie, że przy okazji oddawania chwały Bogu może podzielić się swoim życiowym doświadczeniem – ze świadectwa wychodzi pogadanka z morałem: „Mam na imię Michał i, jak wiecie, moim patronem jest św. Michał Archanioł. On zawsze prowadzi nas do Pana i zawsze można go prosić o wstawiennictwo, bo jest potężnym obrońcą. Ja często proszę go w trudnych sprawach i potem widzę, jak wszystko się rozwiązuje… Chcę wam opowiedzieć o tym, jak Pan Bóg nauczył mnie dostrzegać Jego obecność w innych ludziach. Byłem już po nawróceniu, odprawiłem REO w Ośrodku Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi, który wam szczerze polecam. Widziałem Pana Boga w kościele, w Eucharystii, na modlitwie – no ale żeby był obecny w drugim człowieku? To było dla mnie dość abstrakcyjne. W ferie zimowe lider zaproponował nam rekolekcje. Ale przyszedł na nie tylko on i ja. I tu potwierdza się prawda, że Bogu nie zależy na ilości, bo On szuka każdej zagubionej owcy. Dlatego lider nie zrezygnował i poprowadził te rekolekcje tylko dla mnie. Pamiętajcie więc, że tak się może zdarzyć, i nie wolno wtedy rezygnować tylko dlatego, że frekwencja nie jest taka, jakiej oczekiwaliśmy. Bóg może chcieć przemienić życie właśnie tego jednego człowieka, który przyjdzie. A my często w takich sytuacjach się poddajemy, bo jesteśmy rozczarowani, że nie jest tak, jak to sobie zaplanowaliśmy… itp. itd.”

 

SAME OGÓLNIKI

Niektórym osobom z dużym trudem przychodzi mówienie o sobie, a szczególnie o swoich słabościach, natomiast czują się wezwane do oddania chwały Bogu. Radzą sobie z tą trudnością jak umieją – mówią takimi ogólnikami, że nikt poza nimi nie wie, o co chodzi. „Mam na imię Michał i chcę wam opowiedzieć, co Pan Bóg uczynił w moim życiu. Przeżyłem nawrócenie, odbyłem REO i to było wspaniałe doświadczenie, po którym wiele się w moim życiu zmieniło. Ale pozostał pewien problem. Na czas ferii zimowych lider zaproponował nam rekolekcje według jakiejś książki, już teraz nie pamiętam. Zastanawiałem się, czy akurat w ten sposób chcę te ferie przeżywać. Ale w końcu zdecydowałem się i okazało się, że oprócz mnie nie było chętnych. Odprawiłem te rekolekcje sumiennie, dzień po dniu, a wtedy wszystko się zmieniło. Problem przestał być problemem. Nic nie było już takie jak dawniej i wszystko stało się nowe. Chwała Panu!”

 

SLALOM PO DYGRESJACH

Są także w naszych grupach urodzeni gawędziarze, osoby z talentem do barwnej narracji. Ale ciekawe dygresje mogą ubarwić rozmowy towarzyskie, natomiast przy mówieniu świadectwa – utrudniają słuchaczom śledzenie głównego wątku. „Mam na imię Michał i moim patronem jest św. Michał Archanioł. To bardzo potężny święty, bardzo często proszę go o pomoc, zwłaszcza gdy wracam wieczorem po spotkaniu modlitewnym. Muszę przejść przez park, gdzie oświetlenie znajduje się tylko wzdłuż ulicy, a w środku panują egipskie ciemności. Ostatnim razem zaczepił mnie tam jakiś narkoman – złapał mnie za ramię i kazał oddać pieniądze. Natychmiast w duchu wezwałem Michała Archanioła! Po chwili kątem oka zobaczyłem, że do pobliskiego przystanku zbliża się autobus. Wyrwałem się temu mężczyźnie i krzyknąłem, że muszę biec, bo mi autobus ucieknie. Zaskoczyłem go tym, więc nie zareagował. A ja szybko wskoczyłem do autobusu, choć jechał w przeciwnym kierunku niż mój dom. To była ewidentna interwencja mojego patrona! Ale chcę wam teraz opowiedzieć jak Pan Bóg nauczył mnie dostrzegać Go w Jego dziełach, w innych ludziach i we wszystkim, co mnie otacza. Nawróciłem się jeszcze w szkole średniej, to było na jesieni, chyba z 15 lat temu, po REO. Do dziś Bogu dziękuję za to, co przeżyłem na tych rekolekcjach, i za kolegę, który mnie zachęcił do podjęcia REO. To był mój starszy kolega, z którym chodziliśmy razem na lekcje gry na gitarze. On sam był kiedyś letnim katolikiem, ale jak miał 17 lat, to podczas wakacji w górach poznał w schronisku pewnego księdza, który miał świetny kontakt z młodzieżą. Przyjechał tam z grupą młodzieżową, grał na gitarze, chodził po górach i dużo z nimi rozmawiał. I kiedy Błażej, ten mój kolega, spotkał go w schronisku, to najpierw zgadali się o grze na gitarze. Przez cały wieczór grali razem z jeszcze dwoma chłopakami, a następnego dnia ksiądz zaprosił Błażeja w góry ze swoją grupą. I tak jakoś się zaprzyjaźnili. Po powrocie do domu Błażej zaczął chodzić na te spotkania młodzieżowe, bo w ogóle okazało się, że ten ksiądz pracował w sąsiedniej parafii. I jesienią, kiedy wracałem z Błażejem z lekcji gry na gitarze – on opowiedział mi o wszystkim i zaprosił mnie na REO. Na początku nie wiedziałem, czy chcę, ale w końcu poszedłem. I właśnie z tą grupą przeżyłem REO, a wtedy jakby życie mi się odwróciło o 180 stopni! Po jakimś czasie odkryłem, że w mojej parafii też spotyka się taka grupa. A że było dużo bliżej, to zacząłem chodzić na spotkania w mojej parafii. Tam właśnie zauważyłem, że mam problem z tym, żeby odkrywać Boga w innych ludziach i w otaczającym świecie… itp., itd.”

 

EGZALTACJE ZAMIAST FAKTÓW

„Mam na imię Michał i pragnę wobec was zaświadczyć, jaki Pan Bóg jest wspaniały. To On nauczył mnie patrzeć na innych ludzi tak, bym mógł Go w nich dostrzec. Widzę obecność naszego Pana w każdym Jego cudownym stworzeniu, w zwierzętach, kwiatach, drzewach, w potędze gór i pięknie przyrody. On jest taki cudowny! A było to tak: po pierwszym nawróceniu na REO czułem niesamowitą bliskość Pana Boga, Maryi i wszystkich świętych, było we mnie tyle miłości do wszystkiego, co mnie otaczało. Jednak widziałem, że trudno mi było dostrzec Boga w innych ludziach. Kiedy podczas Mszy świętej podawałem rękę na znak pokoju, czy witałem się na spotkaniach modlitewnych: „Dobrze, że jesteś” – były to dla mnie puste słowa i gesty. Kiedy jeszcze edukowałem się w szkole średniej, podczas ferii zimowych nasz lider, wspaniały człowiek, bardzo uduchowiony, zaproponował dla tych, co zostają w mieście – rekolekcje według książki Carlo Caretto Pustynia w mieście. No i zaczęły się ferie. A na pierwsze spotkanie rekolekcyjne przyszedł nasz lider i, wyobraźcie sobie… tylko ja! Pomyślałem: „Albo są to rekolekcje specjalnie dla mnie, bo Pan mnie tak bardzo ukochał, albo to będzie zupełna klapa”. Zdarzyło się, dzięki Bogu, to pierwsze. Rekolekcje były proste, ale wspaniałe – mam je mocno wyryte w pamięci. Każdego dnia ta poranna Msza święta, kiedy dzień dopiero budził się ze snu, i kapłan, który tak cudownie sprawował Eucharystię… itp., itd.” A teraz pomyśl: co sam chciałbyś powiedzieć innym o Jezusie w twoim życiu?

.

 

Szum z Nieba 134/2016

 

 

 

 

Gdy wierzysz w Boga i realizujesz Jego plany – On uprzedza cię swoją łaską. Zapraszamy do szczególnego świadectwa działania Boga w życiu - Masz to w co wierzysz. Więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2016-04-05)