Telefon nadziei

Nasz Bóg jest niestrudzony w szukaniu kontaktu z zagubionym człowiekiem. Wychodzi naprzeciw z otwartym sercem, a nawet z… numerem telefonu, pod który możesz zadzwonić, jeśli nie masz już gdzie…

 

PAWEŁ NOWAK, POSŁUGUJĄCY


Telefon modlitewny powstał rok temu w wyniku rozeznania wspólnoty „Mocni w Duchu”. Wyłoniło się ok. 40 osób, które zaangażowały się, by to dzieło powstało, ich serca pałały. Pojawiły się nawet osoby z wykształceniem psychologicznym, terapeuci. Ostatecznie wyłoniła się grupa ok. 10 osób. Mieliśmy swoją wizję tej posługi, ale kiedy w końcu zaczęliśmy odbierać telefony, zorientowaliśmy się, że to nie o nią chodzi, ale o to, by dawać ludziom nadzieję. Że mamy wychodzić do tych, którzy z różnych względów nie mogą przyjść do nas sami (zarówno z powodu chorób fizycznych, jak i problemów psychicznych czy lęków). Telefon modlitewny otworzył takim osobom furtkę, by mogły otrzymać pomoc i zbliżyć się do Boga. Z kolei nasze serca pobudził do modlitwy wstawienniczej z rozeznaniem i do dawania świadectwa. Można powiedzieć, że osoby posługujące są swego rodzaju kierownikami duchowymi dla tych, które dzwonią. Co ciekawe – niektórzy posługujący nie mieli wcześniej doświadczenia modlitwy wstawienniczej – charyzmat pojawił się, gdy przyłączyły się do tego dzieła. Niektórym trudno było się otworzyć na ten dar w spotkaniu z drugim człowiekiem twarzą w twarz, a dzięki temu telefonowi odnalazły się i spełniły charyzmatycznie. Pan Bóg działa w obie strony – ubogaca i posługujących, i proszących o modlitwę.

 

Nasza grupa działa również na zewnątrz, bo jest duże zainteresowanie tym, co robimy.

Staliśmy się także częścią posługi „SOS dla wspólnot”, która działa przy Ośrodku Odnowy w Duchu Świętym. Pojechaliśmy m.in. do Warszawy z prezentacją naszej posługi, i tam podczas spotkania zadzwoniła do nas osoba z pewnym problemem. Modliliśmy się za nią w obecności 200 osób. To było wydarzenie autentycznie prowadzone przez Ducha Świętego, a nie „ustawiony” problem. Osoba dzwoniąca bardzo głęboko przeżyła tę modlitwę.

 

AGNIESZKA DĘBECKA-MURZYNIAK, ODPOWIEDZIALNA ZA POSŁUGĘ


Naszym patronem jest św. Antoni – patron rzeczy zagubionych, a tak naprawdę zagubionych osób. W rozmowach, które prowadzę w ramach telefonu modlitewnego, mam poczucie, że Bóg podnosi zarówno osobę dzwoniącą, jak i mnie, ukazując godność dziecka Bożego. Ludzie dzwonią z całym ogromem swoich historii, z różnym bagażem życiowych doświadczeń, w których może działać tylko Duch Święty i poprowadzić rozmowę – my nie mamy takiej mocy, by wpływać na los drugiego człowieka.

 

Posługujemy w każdą środę i czwartek od godz. 16.00 do 19.00.

Mamy dwie linie – dwie osoby mogą rozmawiać z dzwoniącymi, pozostali posługujący lub osoby, które akurat nie rozmawiają – modlą się. Kładą ręce na tej, która bezpośrednio rozmawia przez telefon. Modlimy się także na różańcu za te wszystkie trudne sytuacje i ludzi, którzy chcą zadzwonić, ale jeszcze nie mają odwagi. Naszym celem nie jest udzielanie porad, ale modlitwa. Słuchamy Ducha Świętego – jeśli On przychodzi z darem rady, wtedy się tym dzielimy. Ludzie dzwonią z różnymi problemami, jest to całe spectrum spraw – uzależnienia, kwestie rodzinne, problemy w relacjach z innymi i samym sobą, brak przebaczenia, zaniedbane powołanie. W rzeczywistości te sfery się nawzajem przenikają.


Generalnie podczas rozmów dochodzi do uzdrowień, bo Bóg działa w tym czasie.

Ludzie doznają oczyszczenia, pokoju serca. Dużo osób do nas dzwoni, także z zagranicy. Często okazuje się, że nie mają wspólnoty w swoich miasteczkach. Pragną porozmawiać i podzielić się tym, co się z nimi dzieje, a czasem po prostu wspólnie się pomodlić. Wielu czuje, że jest z nami we wspólnocie – łączą się przez Internet, a nawet otwierają się na posługę. Uzdrowienie przychodzi powoli, w delikatnym powiewie, przy kolejnych rozmowach z tymi samymi osobami czuć niesamowitą przemianę.

 

Gdy Bóg zaprosił mnie do tej posługi, nie potrafiłam jeszcze wiary wpleść w moje życie.

Podczas Eucharystii doświadczałam ogromnego pokoju serca, ale później nie potrafiłam odczytać obecności Boga w prozie życia. W tej posłudze uczę się tego, że On jest w sercu każdego człowieka. Bez względu na to, kto dzwoni i dlaczego, wiem, że ta osoba ma Boga w sercu. Ode mnie wymaga to otwartości na to, co Pan chce zdziałać w drugim człowieku, jakimi drogami i środkami chce, aby przyprowadzić daną osobę do Jezusa. Dbam o to, by nie spłoszyć serca osoby, z którą rozmawiam, pomóc jej otworzyć się i nazwać to, co czuje. Mogę to przenosić także na moje własne życie. Teraz wiem, że każdą czynność w mojej codzienności mogę tworzyć z Bogiem i słuchać Go. Nie jest to tylko kwestia posługi telefonu modlitewnego – wiara przemienia całe moje życie.

 

 

 

Szum  z Nieba nr 119/2013

 

 

 

 

 

 

 

Więcej na temat różnych form modlitwy wstawienniczej znajdziesz w naszych pozycjach - "Praktyka modlitwy wstawienniczej" praca zbiorowa oraz "Modlitwa wstawiennicza" siostry Marii od ducha Świętego - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2013-10-12)