Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 44 gości 

U ewangelizatora ważną rzeczą jest uszanowanie odmienności drugiego człowieka, aby nie dostosowywać go do siebie, ale siebie do niego: żebyśmy się umieli włączyć w jego sposób reagowania, myślenia, zrozumieć jego potrzeby, jego styl życiowy. Z tego względu osoby zaangażowane w ewangelizację muszą same być wewnętrznie wolne, muszą zerwać łańcuch swoich nastrojów, uprzedzeń, kompleksów i schematów myślenia.

kard. Stefan Wyszyński



 

Charyzmat modlitwy o uzdrowienie

Częstokroć, gdy ludzie mówią o uzdrawianiu, to przypisuje się tego typu nadzwyczajne zjawiska Odnowie w Duchu Świętym. Tak ograniczone rozumienie sprawy jest błędne! Uzdrawianie było jednym z podstawowych elementów misji samego Jezusa.

 

Czyż chodziłyby za Nim tłumy, gdyby nie czynił znaków i cudów, które fascynowały i o których się mówiło? Gdy Jezus leczył ludzkie niemoce, „wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą»” (Mk 1, 27).

 

Czyż ludzie byliby skłonni do wielkich poświęceń i wielodniowego podążania za Nauczycielem, gdyby nie mieli nadziei na uzyskanie od Niego pomocy?

Zebrani wokół Jezusa ludzie dostrzegali, iż „uczył ich [...], jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie” (Mk 1, 21), którzy raczej pouczali, jak należy żyć, a jak nie należy. Apostołowie kontynuowali tę misję. Gdy Jezus ich rozsyłał po dwóch „dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób” (Łk 9, 1). Działało to także po śmierci i zmartwychwstaniu Mesjasza. O uzdrowieniach czynionych przez uczniów można znaleźć niemało informacji w Dziejach Apostolskich.

 

W źródłach dotyczących historii wczesnego Kościoła widać, że charyzmat modlitwy o uzdrowienie był żywy jeszcze do V w. – później z różnych względów zanikł. Kościół jednak nie zapomniał o ludziach cierpiących, ustanawiając sakrament chorych.

Dopiero w ostatnich czasach Odnowa w Duchu Świętym wróciła do charyzmatu uzdrawiania, ponieważ odwołuje się do mocy Ducha Bożego. Uznaje, że nie jest to główna misja samej Odnowy, lecz misja samego Pana Jezusa. UZDROWIENIE JAKO TAKIE NIE JEST CELEM, KU KTÓREMU DĄŻYMY. Oczywiście dla człowieka bardzo chorego, potrzebującego pomocy nie ma cenniejszego daru niż odzyskanie zdrowia. Ważniejsze jest jednak zbawienie, a to uzyskujemy z wiary w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa oraz życie zgodne z zasadami, które On przekazał. Chodzi więc o spotkanie Pana i bliską relację z Nim – tylko wtedy życie Jego ideałami ma sens. Bez osobowej relacji z Jezusem podążanie za Jego zasadami moralnymi nie odróżniałoby chrześcijaństwa od wielu innych systemów moralnych, wytworzonych przez ludzi.

 

Niewątpliwie wyznanie i przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela łatwiejsze jest dla człowieka, gdy jakiś ewidentny cud staje się udziałem jego życia. W takiej sytuacji pominięcie Dawcy byłoby albo ślepotą, albo hipokryzją.

Zwykle ci, którzy doznali uzdrowienia, są poruszeni. A to oznacza, iż Jezus uzdrawiając osiąga swój cel. Dziś, gdy Duch Święty daje charyzmat modlitwy o uzdrowienie, to jednym z jego podstawowych celów jest ewangelizacja, czyli głoszenie Dobrej Nowiny. Rzeczywiście, widząc uzdrawiającego Jezusa mamy do czynienia z Dobrą Nowiną. Okazuje się przecież, że życie ludzi w beznadziejnej sytuacji ulega zmianie z powodu Bożej interwencji. Ich nawrócenie oraz nawrócenie ludzi otaczających staje się faktem. Charyzmat modlitwy o uzdrowienie to bardzo nieskomplikowany charyzmat. Widać to, patrząc na wiele jego aspektów. Np. słynni charyzmatycy z początków Odnowy w Kościele Katolickim, jak Francis McNutt, s. Briege McKenna, ks. Rufus Pereira czy o. Emilien Tardif (ostatni dwaj już świętej pamięci), to w bezpośrednim kontakcie bardzo prości i skromni ludzie. Z drugiej strony prostota charyzmatu wynika też z tego, że sukces modlitwy o uzdrowienie nie zależy od „techniki modlitewnej”, którą zastosujemy. Bez znaczenia jest to, czy modlimy się długo czy krótko, głośno czy cicho, ładnymi czy niezgrabnymi słowami.

 

Każdy posługujący, choćby nie wiadomo jak się wytężył i napiął, nie jest w stanie nikogo uzdrowić fizycznie. Wystarczy prosta modlitwa zwrócenia się do Boga z prośbą i nic więcej! Tak proste a tak trudne! Trudne dlatego, że nic od posługującego nie zależy. Wystarczy, że modli się z wiarą.

Cały czas do tej pory tekst dotyczy uzdrowień fizycznych. Gdy podchodzimy do modlitwy o uzdrowienie wewnętrzne (najczęściej jest to modlitwa uzdrowienia emocji lub wspomnień), to wtedy posługujący mają już większe pole do popisu lub ... popsucia sprawy. W tym wypadku trzeba olbrzymiej delikatności, aby nie zranić osób i tak już zranionych. Ważne jest też dokopanie się do przyczyn trudności osoby proszącej o pomoc, które mogą pozostawać zakryte nawet dla niej samej. Podobnie może być z niektórymi schorzeniami fizycznymi, mającymi swoje źródła w problemach emocjonalnych lub psychicznych. W takich przypadkach potrzeba podejmującemu posługę trzech dodatkowych cech: pewnego doświadczenia, wiedzy i umiejętności rozeznania duchowego (jakże przydatne jest praktykowanie ignacjańskiego rachunku sumienia!). Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy mamy do czynienia z modlitwą o uwolnienie, gdzie na problemy wewnętrzne osób potrzebujących pomocy nakłada się dodatkowo zniewolenie przez złe duchy. W takiej sytuacji konieczne jest, ażeby posługujący, posiadając wyżej podane cechy, przystępowali do posługi w stanie łaski uświęcającej. To konieczne dla zamknięcia przystępu złego ducha do kogoś, kto naiwnie bierze się za pomoc, myśląc, iż sobie poradzi bez łączności z Jezusem. Pisząc wszystkie powyższe słowa, nie chodzi mi jednakże o zniechęcanie kogokolwiek do podjęcia posługi w mocy Ducha Świętego, ale raczej o zadbanie o swoją formę duchową i zdobywanie wiedzy oraz doświadczenia. Jezus zapowiadał, że ubogich i potrzebujących zawsze będziemy mieli między sobą (por. Mt 26, 11), stąd oby i posługujących było jak najwięcej. Od lat posługuję modlitwą o uzdrowienie, szczególnie w czasie Mszy świętych odprawianych w tej intencji, piszę zatem te słowa jako osoba zaznajomiona z tematem.

 

Nigdy nie dostrzegałem w sobie charyzmatu uzdrawiania. Podobnie jest reszta członków naszego zespołu. Z kolei nie pamiętam też takich Mszy, w czasie których głosiliśmy Jezusa i nikt nie zostałby uzdrowiony. To fenomen!

On rzeczywiście chce pomagać potrzebującym, gdyż chce być poznany, jako Ktoś żyjący i zainteresowany ludzkimi losami. W Jego myśleniu o człowieku nic się nie zmieniło po wniebowstąpieniu. Jak zapowiedział, będzie z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20), czyli także dziś. Gdy modlimy się w Jego obecności, w trakcie Eucharystii lub wystawionego Najświętszego Sakramentu, dzieje się Ewangelia.

 

 

Dim lights Embed Embed this video on your site

 

 

Dim lights Embed Embed this video on your site

 

 

Szum z Nieba nr 121/2014

 

 

 

 

Zachęcamy do książki, której głównym przesłaniem jest to, aby uwierzyć, że wszystko możemy w Chrystusie, który żyje, jest obecny w życiu każdego z nas i pragnie nas uzdrawiać, uwalniać i podnosić z każdej trudnej sytuacji - "Jezus uzdrawia dziś" Remigiusz Reclaw SJ - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2014-01-26)