Sens życia i kwiaty przy drodze

Wczoraj usłyszałam taką przypowieść:

*

Pewna stara Chinka miała dwa wielkie dzbany na wodę. Nosiła je przywiązane do drążków, które opierała sobie na ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymał pełną porcję wody...

 

 

Po długiej drodze od rzeki do domu kobiety, jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. I tak przez dwa lata stara kobieta przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody. Dobry dzban był oczywiście zawsze dumny ze swojego wyczynu. A biedny pęknięty bardzo się wstydził swojej wady i mocno go trapił fakt, że potrafi wykonać tylko połowę tego, do czego został przeznaczony. Po dwu latach, które wydawały mu się straszne, rzekł do kobiety: – Bardzo się wstydzę z powodu mojego pęknięcia, wycieka z niego woda przez całą drogę do twojego domu. Stara kobieta uśmiechnęła się: – Nie zauważyłeś, że po twojej stronie drogi kwitną kwiaty, a po drugiej nie?Zasiałam po twojej stronie nasionka, gdyż wiedziałam o twoim pęknięciu. W ten sposób za każdym razem, gdy wracaliśmy do domu, podlewałeś je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś był inny, ich piękno by nie zaistniało i nie zdobiło naszego domu.

*

W kontekście tej przypowieści pomyślałam o moim niedoskonałym, chorym synku, tak bardzo przypominającym ten pęknięty dzban. Ktoś mógłby uznać, że do niczego się nie nadaje, że trzeba by go wyrzucić na śmietnik i kupić nowy. A przecież, dokładnie jak w przypowieści, tyle pięknych kwiatów zawdzięczam właśnie Adasiowej niedoskonałości! Najpiękniejszym kwiatem, który zawdzięczamy Adasiowej chorobie, jest nasz cudowny Pawełek. Co prawda, w naszych planach życiowych adopcja pojawiała się już wcześniej – ale zarówno moi rodzice, jak i teściowie również mieli kiedyś takie plany, a życie je zweryfikowało. Może i u nas tak by się skończyło? A już na pewno nie zdecydowalibyśmy się na adopcję tak szybko, więc ten konkretny Pawełek nie byłby nasz (aż boję się o tym pomyśleć!).

 

Dzięki Adasiowi zaczęłam w ogóle pisać blog,dzięki czemu poznałam tak wiele niesamowitych, niezwykle wartościowych osób. Czy – gdyby Adaś był zdrowy – poznałabym Laurę, Krzysia, Ignasia i tak wiele innych wspaniałych dzieci i ich rodziców? O ile uboższe byłoby moje życie bez tych wirtualnych, i nie tylko wirtualnych, przyjaźni? Czy bez Adasiowej niepełnosprawności miałabym szansę poznać tylu dobrych ludzi? Czy widziałabym na własnym przykładzie, że ludzie naprawdę chcą czynić dobro i tylko szukają takiej możliwości? Bez Adasiowej choroby nie mogłabym spotkać tak licznych wspaniałych, zaangażowanych lekarzy i pielęgniarek. To dzięki temu mogę czerpać z nich dobro, życzliwość, mądrość i brać z nich przykład. Nasz synek zmienił też zupełnie moje życie zawodowe. Wymusił rezygnację z etatu. Nadał mojej pracy zupełnie nową wartość. Dał mi też inne spojrzenie na chore dzieci i ich rodziców, zupełnie inne rozumienie tego, co dzieje się w ich sercach.

 

Dzięki naszemu synkowi – i moim przyjaciołom oczywiście – powstał coraz prężniej działający ośrodek terapeutyczny dla dzieci „Dać skrzydła” (www.dacskrzydla.pl,), w którym z terapii korzysta już prawie setka dzieciaków. Adaś przewartościował też nasze spojrzenie na życie. Sprowadził codzienne kłopoty do właściwej dla nich rangi, a nas nauczył doceniać rzeczy małe i cieszyć się z każdej chwili. Tych „kwiatów przy drodze” jest na pewno więcej. I niejeden jeszcze na niej zakwitnie. Mogę więc tylko powiedzieć: „Dziękuję, synku. Dziękuję za twoją niedoskonałość”. Widzę w niej Sens.

 

PS. Nasz ośrodek nosi nazwę Centrum Rozwoju Dziecka „Dać skrzydła”. Powstał ze spotkania trzech osób (Sylwii Nowosadko – logopedki, Anny Dyrmo – fizjoterapeutki i Patrycji Nowak-Moszczyńskiej – psycholog), które już wcześniej pracowały z niepełnosprawnymi dziećmi i po negatywnych doświadczeniach w poprzednich pracach, miały plan stworzenia miejsca, gdzie chore dzieci i ich rodzice będą mogli uzyskać pomoc i gdzie zawsze spotkają się z sercem i szacunkiem dla każdego życia. Plany zaczęły krystalizować się w błyskawicznym tempie, kiedy narodził się Adaś (który cierpi na Zespół Millera-Diekera, objawiający się tzw. gładkomózgowiem) – okazało się, że jedna z nas znalazła się w samym środku takiej potrzeby. Ośrodek obejmuje gabinety prywatne, jednak – znów dzięki Adasiowi – z propozycją współpracy wyszła pani prezes fundacji „Dogonić świat”, Anna Kielińska. Dzięki jej zaangażowaniu, centrum „Dać skrzydła” wraz z fundacją „Dogonić świat” realizuje projekty polegające na nieodpłatnej terapii i rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych.

.

Informacje o ośrodku na: www.dacskrzydla.pl,

Informacje o fundacji na: www.dogonicswiat.pl.

.

Szum z Nieba nr 124/2015

 

 

 

Zachęcamy do książki Nela Lozano "Serce Ojca". Pozycja objawia prawdę i piękno miłości Ojca do każdego z nas. Więcej tutaj!

 

 

 

 

(zamieszczono 2016-04-18)