Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 46 gości 

Gdy ktoś z tobą nie rozmawia, ty z nim rozmawiaj, gdy ktoś ciebie nie dostrzega, ty go dostrzegaj; gdy ktoś twojego wzroku unika, ty się nastręczaj ze swoim spojrzeniem; gdy ktoś zapomina tobie usłużyć, ty go staraj się obsłużyć. Ty pierwszy, ty zawsze kochaj pierwszy.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 26.12.1974)

 

Boża nawigacja

Wielu z nas sądzi, że działanie Ducha Świętego objawia się przez wielkie wydarzenia i potężne znaki. Owszem, tak też jest, ale chciałabym wam opowiedzieć, jak można na Niego liczyć w zwykłych, codziennych sprawach.

 


Środa. Dzwoni budzik, jest 6.30. Jeszcze leżąc zaczynam się modlić – „Ojcze nasz”, a potem dziękuję za wspaniale przespaną noc, za kontrahentów, których spotkam w tym dniu, za mojego męża (dziś wyjeżdża w delegację), za pomyślne rozwiązanie różnych spraw, za możliwość usunięcia zęba (bo wreszcie się na to zdecydowałam). Wstaję, przygotowuję śniadanie i wyjeżdżamy. Odwożę męża na pociąg do Warszawy, a po drodze wykonuję telefony i umawiam spotkania.

 

Jest pierwszy podwykonawca. Udało mu się w dwa dni zorganizować niezbędne dokumenty. Tutaj widzę działanie Ducha Świętego – dziękuję Mu i jedziemy dalej. Próbuję umówić dentystę, niestety dzisiaj nie może, ale jutro ma wolny termin. Szkoda, bo będę musiała specjalnie do niego pojechać. Ale w porządku, Duchu Święty, jeśli mam wyrwać tego zęba, to każdy termin mi odpowiada. Za chwilę telefon od dentysty. Właśnie ktoś zrezygnował z wizyty – może mnie przyjąć dzisiaj. O, świetnie! Dziękuję Ci, Panie, że się udało.

 

Mam jeszcze 3 godziny do wizyty – robię zakupy, jem obiad, wykonuję kolejne telefony i umawiam spotkanie po wizycie u dentysty. Wszystko załatwione? Dziękuję Ci, Duchu Święty, za pomoc.

 

Wizyta u dentysty. Tak strasznie zaczęłam się bać, że proszę Pan Boga, by mnie stąd zabrał albo dał mi tyle odwagi i znieczulenia, żebym przetrwała to wszystko w spokoju. Nagle czuję Jego obecność, płyną mi łzy. Lekarz coś zrobił – odnoszę wrażenie, że przygotowuje się do ekstrakcji zęba, więc zaciskam ręce i zamykam oczy. A on już włożył wacik i zaczyna opuszczać fotel, na którym siedzę! Wychodząc z gabinetu, uświadamiam sobie, że Duch Święty pomaga mi zawsze. Jest dostępny 24 godziny na dobę, a ja? Czy ja jestem zawsze gotowa? Hm, staram się...

 

Ruszam na spotkanie, ale po drodze wstępuję do kościoła ojców jezuitów, by przez chwilę pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Wiem, że zdążę, ponieważ Duch Święty organizuje dla mnie czas tak, żebym wszędzie zdążyła. Późniejsze spotkanie też jest owocne – są kolejne dokumenty i następne sprawy się finalizują. Potem wyjeżdżam za miasto na kolejną już rozmowę z ludźmi, z którymi jakoś nie mogę dojść do porozumienia. Proszę więc Ducha Świętego, aby sam im wyjaśnił, że skorzystają na współpracy ze mną. To jest strategiczne spotkanie tego dnia. Jak nigdy przedtem, jestem zaproszona do pokoju gościnnego i… dobijamy targu! Dziękuję Ci, Duchu Święty, Ty zawsze wspierasz moje działania, gdy mam czyste intencje. Dziękuję Ci za zaufanie tych ludzi do mnie.

 

Wracam do domu, jest 17.00. Przejeżdżam obok przydrożnego kościoła – jest Msza! To wspaniale, będę mogła osobiście spotkać się jeszcze dzisiaj z Panem Bogiem. Duchu Święty, jesteś niesamowity! Robisz dla mnie absolutnie wszystko. Wiem, że jeśli czegoś nie mogę załatwić – mam iść inną ścieżką. Ty zawsze pokazujesz mi drogę, „po ścieżkach prostych prowadzisz mnie”.

 

Wychodzę z Mszy szczęśliwa i radosna. Słucham w samochodzie piosenek zespołu „Adoramus”, Duch Święty też ze mną słucha. Rozmawiamy i analizujemy jutrzejszy dzień, aby wszystko dobrze zaplanować i nie zmarnować ani chwili z dnia.

 

Jestem w domu, czas na kolację. Czytam jeszcze „Rozmowy z Bogiem” i idę do łóżka, ale... czyżbym o czymś zapomniała? Tak. Duch Święty mówi mi, że kranik, z którego cieknie już od dwóch lat, należy zakręcić, bo się przeleje woda w pojemniku. Co?! No dobrze, zobaczę, o co chodzi. Rzeczywiście, za chwilę już by się przelała. Zakręcam i podstawiam kolejny pojemnik. Nie naprawiam kranu, ponieważ ostatnia naprawa, której dokonałam za męża, skończyła się awanturą, podczas której usłyszałam, że mam się nie brać za nie swoje rzeczy. Ćwiczę się w cierpliwości.

 

Wreszcie kładę się spać z „Ojcze nasz” na ustach. Kończy się dzień, pełen wyzwań, ale ponieważ nie działam sama – jestem w stanie im sprostać. To dzięki Tobie, Duchu Święty, mogę szybować jak orzeł!

Elżbieta

 

Szum z Nieba nr 103/2011

 

Polecamy konferencje na płytach CD z serii charyzmatyka.

Więcej - kliknij tutaj.