Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości 

W ewangelizacji nie rezygnuje się z nikogo, nie okazuje się niechęci nikomu, pogardy nikomu, odwetu nawet nieprzyjaciołom – nigdy policzka lewego nie szczędzi się, chociaż się dostało w prawy. Nie pokazuje się zębów nikomu, nie wpada się w jakiś nastrój złości, gniewu, niecierpliwości. To jest droga trudna, bo to jest też droga krzyżowa. To jest krzyżowa droga, ale zbawcza.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 8.05.1975)

 

Posłuszeństwo wiary

Image Posłuszeństwo jest ważną rzeczą i mówi się o nim od początku założenia Kościoła. Ktoś mógłby powiedzieć, że zawsze z nim były kłopoty i że współcześnie, w świecie mającym obsesję na punkcie wolności, wręcz nie ma sensu mówić o posłuszeństwie. Wydaje się, że wszystko musi podlegać demokratycznej procedurze głosowania i wolnego wyboru.

 

Gdy się jednak przyjrzymy bliżej współczesnemu społeczeństwu, miejsca na wolny i nieskrępowany wybór jest niewiele. Chcąc zająć jakąś liczącą się pozycję w społeczności ludzkiej, musimy posłusznie i skrupulatnie poddać się wielu regułom, a ich nieprzestrzeganie grozi poważnymi konsekwencjami. Wróćmy jednak do Kościoła i do posłuszeństwa Bogu. Wiąże się ono z podstawowym wolnym wyborem człowieka. Wiara jest bowiem rozumnym i wolnym (nieprzymuszonym) wyborem Boga, przy pomocy Jego łaski. Człowiek wierzący dokonał wyboru posłuszeństwa Bogu, a odrzucił nieposłuszeństwo Adama (por. Rz 1,5). Każdy akt wiary jest jednocześnie aktem posłuszeństwa. Najwybitniejsze przykłady posłuszeństwa wiary dali nam Abraham i Maryja. Posłuszeństwo wiary jest także naśladowaniem odwiecznego posłuszeństwa Syna wobec Ojca, które najbardziej uwidoczniło się w słowach przez Jezusa wypowiedzianych w Ogrodzie Oliwnym: „nie moja, lecz Twoja wola się stanie” (por. Mt 26,39).

Naturalną konsekwencją przyjęcia wiary Kościoła jest posłuszeństwo w wierze każdego dnia, które prowadzi do zbawienia. Posiada ono wiele przejawów i form instytucjonalnych, które zostały wypracowane w ciągu wieków. Należałoby się zastanowić, czy w Odnowie trzeba mówić o posłuszeństwie wiary, skoro staramy się żyć w wolności Dzieci Bożych według Ducha Chrystusowego? Czy charyzmatyczny wymiar Odnowy jest do pogodzenia z potrzebą posłuszeństwa? Czyż charyzmatyczne zaangażowanie członków Odnowy nie jest wystarczające do zapewnienia sprawności działania i ewangelizacji? Można by dalej pytać, ale odpowiedź będzie zawsze po stronie zachowania posłuszeństwa.

Potrzeba posłuszeństwa w Kościele

Posłuszeństwo wiary i posłuszeństwo Kościołowi wynkają z kilku prostych przesłanek. Każda społeczność, także i Kościół, potrzebuje sprawnej struktury organizacyjnej, w której przełożeni i posłuszeństwo im odgrywają ważną rolę. Drugim motywem jest poszukiwanie wypełnienia woli Bożej. Każdy wierzący pragnie poznać wolę Bożą i ją właściwie wypełnić. Aby poznać wolę Bożą, należy słuchać wspólnoty Kościoła, który strzeże i przekazuje zdrową i nieskażoną doktrynę. Kościół też pomaga rozeznać człowiekowi, jak ma postępować w danej sytuacji życiowej. Naczelną zasadą kościelną jest posłuszeństwo Chrystusowi i słowu Bożemu, które On nam przekazuje. Dotyczy to wszystkich wierzących: ludzi prostych i wysoko postawionych hierarchów. „Posłuszeństwo w ten sposób staje się jakimś upodobnieniem się do Chrystusa, Syna Bożego posłusznego Ojcu; staje się ono podstawową normą naszej pedagogii kształtowania chrześcijan; staje się ono niezbędnym składnikiem wewnętrznej jedności Kościoła, źródłem i znakiem jego pokoju; staje się ono skuteczną współpracą w jego posłannictwie ewangelizacji; staje się ascetycznym ćwiczeniem pokory i duchowym ćwiczeniem się w miłości bliźniego (por. Flp 2,5-12)”1. Tak pisał Papież Paweł VI tuż po zakończeniu Soboru Watykańskiego II. Dzięki posłuszeństwu Kościół może osiągnąć wewnętrzną zwartość
i efektywność ewangelicznego działania. Posłuszeństwo jest więc potrzebne, aby Kościół mógł kontynuować swoją misję.

Posłuszeństwo jest też potrzebne samemu człowiekowi, aby mógł on zrealizować swoje powołanie i osiągnąć zbawienie. Powołanie chrześcijańskie polega na naśladowaniu Chrystusa i wsłuchiwaniu się w Jego głos, który słychać w Kościele. Chrystus zaś przyszedł do nas jako sługa i uczy nas posłuszeństwa i służby. Prawdziwa zaś służba jest równoznaczna z poświęceniem się, bezgranicznym oddaniem i bezinteresownością. Przykład takiej służby dał nam Jezus, zapowiadany przez proroków jako „cierpiący Sługa Jahwe”. Taka postawa nie ma nic wspólnego ze ślepą służalczością, która rozumiana jest najczęściej jako bezrozumne, ślepe posłuszeństwo wobec zwierzchnika, w nadziei na pozyskanie jego przychylności, awansu albo gratyfikacji. Czyż nie irytują nas wszyscy służbiści, ludzie sztywno trzymający się przepisów, dla których regulamin bywa ważniejszy od człowieka? Czyż postawa służalczości nie budzi w nas głębokiej pogardy, bo jako forma przesadnej uniżoności przypomina zniewolenie. Taka postawa nie ma nic wspólnego z ewangelicznym posłuszeństwem wiary.

Motywy posłuszeństwa

Różne mogą być motywy posłuszeństwa. Najbardziej prymitywny motyw to lęk i obawa, strach przed przełożonymi. Taki typ posłuszeństwa panuje w systemach totalitarnych, np.: państwach komunistycznych, sektach, organizacjach mafijnych itp. Autorytarny przełożony może wytworzyć atmosferę strachu w podległej mu grupie. Może to stanowić poważny kłopot także dla jakiejś grupy Odnowy, która nagle może zacząć balansować na granicy sekty. Relacje pomiędzy członkami wspólnoty i jej „szefami” nie mogą być naznaczone neurotycznym lękiem. Niestety, jest to problem ludzki i zdarza się w zakładach pracy, urzędach świeckich, kościelnych i zakonnych. Ten rodzaj posłuszeństwa należy zwalczać, ponieważ niszczy on osobowość człowieka. Taki typ posłuszeństwa wiary może zaistnieć wówczas, gdy człowiek w magiczny sposób zachowuje przepisy religijne z lęku przed karą Bożą. Zasadniczo jest to kultywowanie zabobonów, magii, wróżbiarstwa, horoskopów itp.

Inny rodzaj posłuszeństwa można nazwać „prawnym” lub wojskowym. Przełożony zna lepiej sytuację ogólną, zna lepiej przepisy prawa, niejednokrotnie sam ustanawia wiele reguł – winno się więc go rozumnie słuchać w tym, co należy do jego jurysdykcji i kompetencji. „Wszystkiego nie rozumiem, ale jestem posłuszny, bo tak jest prościej i lepiej”. Ten rodzaj posłuszeństwa nie niszczy osobowości, ale też nie rozwija w wierze. Może on wręcz prowadzić do pewnego zakłamania. Legalnie człowiek jest w porządku. Zewnętrznie zachowuje przepisy, ale wewnętrznie oddala się od Boga i czasem może prowadzić podwójne życie.

Trzeci rodzaj posłuszeństwa to posłuszeństwo w wierze, które otwiera człowieka na misterium Boga. Jest to zawierzenie Bogu we wszystkim, co człowiek czyni. Takie posłuszeństwo wzmacnia zawierzenie Bogu. Człowiek w pokorze liczy bardziej na pomoc i łaskę Bożą niż na własną inteligencję, siły i zdolności. Takie posłuszeństwo potrafi dobrowolnie zaakceptować potrzebę poniesienia ofiary, cierpienia, a nawet męczeństwa. Podobnie czynił Chrystus, który nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.

Rodzaje i granice posłuszeństwa

Dobrowolne i rozumne posłuszeństwo jest jedną z głównych reguł kierujących organizmem Kościoła. Wszyscy ochrzczeni są zobowiązani do przestrzegania zasad wiary, przykazań i dyscypliny kościelnej. Wszyscy jesteśmy zobowiązani do zachowania wiary nienaruszonej i zdrowej. W sposób szczególny dotyczy to tych, którzy kierują Kościołem. Wszyscy duchowni muszą składać wyznanie wiary wraz z odpowiednim przyrzeczeniem zachowania posłuszeństwa papieżowi i jego autorytetowi. Dotyczy to w sposób szczególny tych, którzy obejmują jakiś urząd w Kościele, np. proboszcza, biskupa, ale także wykładowcy w seminarium, a nawet katechety. Sprawa posłuszeństwa w relacjach urzędowych jest uregulowana prawem kanonicznym.

Zakonnicy i zakonnice składają dodatkowo ślub posłuszeństwa, który upodabnia ich w doskonalszy sposób do posłusznego Chrystusa Sługi. Posłuszeństwo zakonne również jest regulowane przepisami prawa kościelnego. Nie należy tego posłuszeństwa utożsamiać z mitem ślepego posłuszeństwa, gdzie przełożony nakazywał sadzić rośliny korzeniami do góry, aby lepiej rosły, albo podlewać suchy kij, aby pięknie zakwitł. Posłuszeństwo zakonne najczęściej ma charakter dialogiczny i kolegialny, co jest związane m.in. ze sposobem wybierania przełożonych. Posłuszeństwo zakonne powinno być wzorem współodpowiedzialności za wspólnotę. Posłuszeństwo zakonne jest rodzajem ofiary składanej ze swego życia i nie jest ono sprawą prostą ani łatwą do zachowania.

Posłuszeństwo występuje również w rodzinie, która stara się żyć autentycznie wiarą i zachowywać wymagania Kościoła. Zmienia ono niewątpliwie swój charakter z patriarchalnego na bardziej „demokratyczny”, ale jego istota pozostaje taka sama. Dzieci powinny słuchać rodziców, a wszyscy członkowie rodziny Pana Boga.

Posłuszeństwo wierzących w Kościele obejmuje wyznawanie tych samych artykułów wiary i zachowywanie dyscypliny kościelnej. Dotyczy to wymogów praktycznych obowiązujących w Kościele powszechnym i tych ustanowionych przez biskupa diecezjalnego. Jeżeli mamy jakieś wątpliwości, lokalny biskup jest właściwym autorytetem, którego poleceń mamy słuchać. Posłuszeństwo wiary obejmuje także przepisy liturgiczne, których samemu nie można dowolnie interpretować ani zmieniać. Również nabożeństwa i modlitwy prywatne podlegają nadzorowi władzy kościelnej. Ludzie świeccy w swojej gorliwości mogą domagać się zapewnienia sobie odpowiedniej opieki duchowej, ale nie powinni przesadzać. W jakiś sposób dotyczy to także członków Odnowy, którzy w swojej modlitwie i proponowanych nabożeństwach powinni podjąć delikatną misję dialogicznego posłuszeństwa, zdając sobie sprawę, że władza kościelna ma ostateczne słowo. Przełożeni grup Odnowy nie składają oficjalnego i formalnego przyrzeczenia posłuszeństwa Kościołowi, ale są zobowiązani słuchać papieża i biskupa jak wszyscy wierni. Członkowie grup Odnowy nie składają homagium swojemu pasterzowi, którego wybrali, ale powinni zachowywać się przyzwoicie i posłusznie dla wspólnego dobra.

Posłuszeństwo jest także jedną z zasad kierownictwa duchowego. Kierownik duchowy nie jest jednak absolutnym władcą. Każdy ochrzczony ostatecznie w sposób wolny i rozumny odpowiada za stan swego wnętrza, za swoje sumienie i swoje zbawienie. Istnieją więc pewne moralne granice tego posłuszeństwa. Nie może on raczej ingerować w poglądy polityczne, społeczne, obyczajowe itp., chyba że dotyczy to materii grzechu.

Zakończenie

Posłuszeństwo w Kościele jest niezbędne. Jego zachowywanie nie jest rzeczą prostą ani łatwą. Należy jednakże walczyć z mitem, że posłuszeństwo kościelne jest okrutne i szkodliwe dla człowieka. Takie idee propagowane są przez środowiska liberalne i wrogie Kościołowi. Posłuszeństwo kościelne stara się docenić i dowartościować godność człowieka oraz pomaga mu odkryć jego chrześcijańskie powołanie. Nie jest to posłuszeństwo niewolników, ale raczej dzieci Bożych, które powinny słuchać Ojca w niebie tak, jak Chrystus.

Ks. Mieczysław Ozorowski

Ks. dr hab. Mieczysław Ozorowski jest profesorem nadzwyczajnym i prodziekanem Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie kard. S. Wyszyńskiego w Warszawie, autorem licznych artykułów z zakresu sakramentologii oraz małżeństwa i rodziny. Od wielu lat związany z Odnową w Duchu Świętym, należy do Rady Programowej Zeszytów Odnowy.

Artykuł pochodzi z Zeszytów Odnowy w Duchu Świętym 6 (87)/2006.


 

Polecamy książkę "Zacznij ewangelizować".  Więcej - kliknij tutaj.