Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 63 gości 

W ewangelizacji nie rezygnuje się z nikogo, nie okazuje się niechęci nikomu, pogardy nikomu, odwetu nawet nieprzyjaciołom – nigdy policzka lewego nie szczędzi się, chociaż się dostało w prawy. Nie pokazuje się zębów nikomu, nie wpada się w jakiś nastrój złości, gniewu, niecierpliwości. To jest droga trudna, bo to jest też droga krzyżowa. To jest krzyżowa droga, ale zbawcza.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 8.05.1975)

 

Nie tylko święci rozeznają

Rozeznawanie: to brzmi dość tajemniczo i wzniośle. A jest dla każdego, kto wierzy w Jezusa. Wierzysz? No to do dzieła!

 

GOTOWY DO STARTU?

Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, to zobaczyć, kim jest Jezus Chrystus – Bóg, który cię kocha i chce twojego dobra. Kim On jest w twoim życiu?

 

W drugiej kolejności – zastanów się, w których momentach twojego życia Bóg zadziałał konkretnie (np. poprzez wydarzenia). Jeśli uważnie przyjrzysz się tym punktom – będziesz mógł zobaczyć, jak On realizuje plan względem ciebie i jak pragnie twojego dobra. Ale czy rzeczywiście jesteś gorliwy w realizacji tego planu? Oraz czy wiesz, co dla ciebie jest dobre? Jeśli chcesz się dowiedzieć – to dobry moment, by rozpocząć rozeznawanie.

 

HALO, TO JA!

Dość często rozeznawanie kojarzymy z poznawaniem działania duchów w naszym życiu. A tymczasem przede wszystkim chodzi o poznanie samego siebie. Dlaczego? Ponieważ bardzo często mylimy wolę Bożą z tym, co sami myślimy lub czujemy. Zakładając, że jesteśmy „normalni”, to dziewięćdziesiąt procent z tego, czego doświadczamy, co dzieje się w naszym wnętrzu – poruszenia, pragnienia, uczucia – nie jest rzeczywistością duchową, ale po prostu naszym człowieczeństwem, które samo w sobie jest dobre, ale może nas zwodzić i prowadzić do pomyłek. Dlatego właśnie powinniśmy uczyć się sami siebie, abyśmy mieli świadomość, co nami kieruje. W przeciwnym razie – jeśli coś będzie mi się podobało, to będę mówił, że to Pan Bóg działa. A jeśli coś będzie trudne lub nieprzyjemne – uznam, że to już na pewno nie On. Takie postępowanie nazywam egoizmem duchowym i brakiem odpowiedzialności za własne postępowanie.

Odrobina matematyki: jeśli dziewięćdziesiąt procent tego, co dzieje się we mnie, to ja sam, to dla Pana Boga i ducha złego pozostaje już jedynie dziesięć procent do podziału. Czyli  co dwudzieste poruszenie może być od Pana Boga. To oznacza, że nawet gdy my nic nie robimy, to On w nas działa, choć nie zawsze mamy tego świadomość. Jak to rozpoznać? Przede wszystkim należy wyciszyć się i wsłuchać w siebie. Pozwolić Bogu, aby do nas mówił.

 

WŁAŚCIWA TAKTYKA

W podejściu do rozeznawania duchowego możemy popełnić dwa podstawowe błędy taktyczne: uznać, że to banalny proces, i już wiemy, o co chodzi, albo przeciwnie – uznać, że to bardzo skomplikowane i nie dla mnie. Innym błędem jest też skoncentrowanie się na samej technice i regułach: ta mówi to, a inna tamto. A wiesz, kim jesteś? Nie wiesz? To póki co – zostaw reguły.

Krok pierwszy to ustalenie, w jakim stanie ducha i w jakiej kondycji jesteś: w strapieniu, czy w pocieszeniu? Jeśli jesteś w strapieniu – nie podejmuj żadnej decyzji, ale módl się do Boga, aby najpierw wyprowadził cię z tego stanu. Przyjrzyj się także swojemu życiu sakramentalnemu, ponieważ ono jest podstawą wszystkiego: kiedy byłeś ostatnio u spowiedzi, czy jesteś w łasce uświęcającej, przystępujesz regularnie do Komunii świętej? Jeśli nie – raczej nie licz na pocieszenie. Jeśli tak – szukaj dalej.

Św. Ignacy jasno mówi, że powodem strapienia są nasze zaniedbania. Dlatego przyjrzyj się krytycznie, czy rzeczywiście robisz to, co do ciebie należy. Jeśli i tu nie masz sobie nic do zarzucenia – to może być to próba twojej wiary, na ile dochowasz Bogu wierności. Strapienie jest też często po prostu zderzeniem się z faktem, że bez Boga nie dasz rady daleko zajść.

Dopiero gdy już jesteś w pocieszeniu i masz jasność oglądu rzeczywistości, możesz podejmować jakiekolwiek decyzje. Ale pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, to uświadomić sobie, że nawet jeśli teraz jesteś na szczycie, to długo na nim nie posiedzisz. Dlatego lepiej jest przygotować się do zejścia, niż spaść… Pocieszenie i strapienie przypominają czasem trzęsienie ziemi, dlatego chodzi o to, aby zabezpieczyć się przed wstrząsami i być na nie gotowym. W przeciwnym wypadku – raz będę dla ludzi aniołem, a kiedy indziej zechcę ich pogryźć. Będę przeżywał euforię na zmianę z depresją.

 

ŚMIAŁO DO PRZODU!

Jeśli już nauczymy się rozpoznawać nasze stany ducha i właściwie nimi zarządzać – to możemy iść dalej. Pan Bóg po to dał nam rozum, abyśmy wiedzieli, dokąd idziemy, i umieli rozpoznawać, czy idziemy dobrze. Ponieważ lubimy wchodzić w zawiłości i szukać potwierdzeń dla własnych działań, sprawą podstawową jest nasza uczciwość i szczerość. Nie jest tak, że Bóg działa przeciwnie do moich upodobań i pragnień, ale też nie zawsze działa zgodnie z nimi. A to już jest trudno przyjąć do wiadomości. Dlatego chodzi o to, abyśmy byli otwarci na wolę Bożą, nawet jeśli byłaby nam przeciwna. Wtedy – czeka nas kolejny krok, czyli wstępne działanie w kierunku, który rozpoznaliśmy. Po prostu staramy się realizować to, co rozeznaliśmy, i patrzeć, jakie to przynosi owoce. W tym miejscu jednak bardzo ważne jest, abyś wiedział, jakim jesteś człowiekiem i w jakim trybie podejmujesz decyzje. Jeśli robisz to szybko – staraj się trochę odczekać. Jeśli wolno – przyspiesz kroku. Ważne jest także to, abyś pamiętał, że to nie Bóg ani twoi doradcy podejmują tę decyzję, ale ty. Dlatego ucz się także słuchać swojej intuicji. I patrz, co się dzieje. Czy tym, co robisz, ranisz kogoś? Wprowadzasz zamęt? Burzysz pokój? Jeśli tak – wycofaj się. Całkiem możliwe, że będziesz miał wtedy strapienie, ale to oznacza, że musisz się po prostu modlić i słuchać, co Bóg chce ci powiedzieć. Jeśli dostaniesz pocieszenie – zacznij od nowa.

 

INTELIGENCJA CHRZEŚCIJANINA

Jedna z reguł św. Ignacego mówi, że zły duch jest jak wkurzona kobieta – jeśli się jej wystraszymy, to wejdzie nam na głowę i zacznie niszczyć, co się da. Nazwałbym to zastraszeniem lub wzbudzaniem lęku. Ale bądźmy szczerzy: w naszym świecie nie potrzeba chrześcijan zbyt mocno straszyć. Wystarczy powiedzieć: Po co się będziesz wysilał? Co ci to da? I w odpowiedzi na to pytanie – wielu z nas się wycofuje i kończy rozeznawanie, kierując się raczej zniechęceniem niż lękiem.

Pamiętajmy, że lęk sam w sobie nigdy nie pochodzi od Boga, bo On nie dał nam ducha bojaźni ani przepraszania za wszystko, ale mocy i trzeźwego patrzenia.

W innym miejscu św. Ignacy porównuje złego ducha do uwodziciela, który uwodzi w ukryciu i zależy mu na tym, aby to nie zostało ujawnione. Bo jeśli zostanie ujawnione – to nie osiągnie on tego, co zamierzył. Co to oznacza w praktyce? Duch zły tak człowieka prowadzi, by ten nie konfrontował się ani ze sobą, ani z Bogiem. Prosta sytuacja: gdy jedna pani plotkuje na drugą, to wystarczy je obie postawić przed sobą i zachęcić, by zaczęły mówić, co o sobie myślą. Co się wtedy stanie? Nagle obie się wycofują – konfrontacja ucina problem. Duch zły także bardzo lubi działać w obrębie niedomówień i niejasności. A my często, zamiast je wyjaśniać i weryfikować – idziemy za nimi.

Kolejny sposób działania złego, to badanie naszych słabości, by tam najsilniej zaatakować. Zupełnie jak na wojnie – żołnierze atakują wroga tam, gdzie jest najsłabszy, a nie najlepiej uzbrojony. To logiczne. I to jest także jeden z powodów, byśmy dobrze znali samych siebie i swoje słabości – wiemy wtedy, gdzie zły będzie najmocniej atakował, ale także będziemy mogli zapraszać Boga do tych miejsc, by nas wzmacniał.

Dlatego, jeśli w czymkolwiek niedomagasz, módl się i ufaj Bogu, bo On chce twojego dobra i jest mądrzejszy od ciebie. Inteligencja chrześcijanina polega właśnie na pamiętaniu o tej prawdzie.

 

 

 

Szum z Nieba nr 106/2011

 

 

Polecamy w temacie rozeznawania szczególnie dwie książki: "Śladami Ducha" oraz "Jak rozeznawać w wierze?" o. Józefa Kozłowskiego SJ. Więcej - kliknij tutaj.