Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 60 gości 

Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jeszcze jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom.
kard. Stefan Wyszyński (Stoczek Warmiński, 5 października 1954 r.)

 

Paweł - życie w Kościele

ImageDzisiejsze rozważanie kończy nasze spotkania poświęcone postaci Apostoła Pawła. Nie możemy jednak rozstać się z nim, zanim nie omówimy jednego z decydujących aspektów jego działalności i najważniejszych tematów jego nauczania: rzeczywistości Kościoła.

 

Musimy przede wszystkim powiedzieć, że do jego pierwszego kontaktu z osobą Jezusa doszło dzięki świadectwu wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie. Był to kontakt burzliwy. Gdy poznał nową grupę wierzących, natychmiast stał się jej srogim prześladowcą. On sam trzykrotnie potwierdza to w tyluż listach: „prześladowałem Kościół Boży” (1Kor 15,9; Ga 1,13; Flp 3,6), pisze, przedstawiając swoje postępowanie niemal jak największe przestępstwo.

Historia pokazuje, że do Jezusa normalnie dochodzi się przez Kościół! Jak powiedzieliśmy, w pewnym sensie sprawdziło się to w przypadku Pawła, który zetknął się z Kościołem wcześniej, niż spotkał Jezusa. Jednak w jego przypadku to spotkanie miało odwrotny skutek, jego następstwem nie było przylgnięcie do Kościoła, ale jego gwałtowne odrzucenie. Przylgnięcie Pawła do Kościoła zostało spowodowane przez bezpośrednią interwencję Chrystusa, który objawiając się mu na drodze do Damaszku, utożsamił się z Kościołem i uświadomił mu, że prześladować Kościół znaczy prześladować Jego samego, Pana.

Zmartwychwstały powiedział do Pawła, prześladowcy Kościoła: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? (Dz 9,4). Prześladując Kościół, prześladował Chrystusa. I wówczas Paweł nawrócił się równocześnie do Chrystusa i Kościoła. Na tej podstawie można zrozumieć, dlaczego Kościół był potem tak bardzo obecny w myśli, sercu i działalności Pawła. Przede wszystkim dlatego, że w dosłownym sensie tego słowa założył liczne Kościoły w różnych miastach, do których udał się jako ewangelizator. Kiedy mówi o swoim zatroskaniu o wszystkie Kościoły (2Kor 11,28), ma na myśli różne wspólnoty chrześcijańskie, które powstawały stopniowo w Galacji, Jonii, Macedonii i Achai. Niektóre z tych Kościołów przysporzyły mu również zmartwień i przykrości, jak na przykład Kościoły w Galacji, które zaczęły przechodzić do innej Ewangelii (Ga 1,6), czemu Apostoł przeciwstawi się z całą stanowczością. Jednakże z założonymi przez siebie wspólnotami czuł się związany nie w sposób chłodny i biurokratyczny, lecz głęboko i serdecznie. I tak na przykład mówi do Filipian: bracia umiłowani, za którymi tęsknię - radości i chwało moja! (4,1). Gdzie indziej porównuje różne wspólnoty do jedynego w swoim rodzaju listu polecającego: Wy jesteście naszym listem, pisanym w sercach naszych, listem, który znają i czytają wszyscy ludzie (2Kor 3,2). Kiedy indziej okazuje im nie tylko prawdziwe ojcostwo, ale wręcz macierzyństwo, kiedy zwracając się do adresatów swojego listu, mówi: Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje (Ga 4,19; por. także 1Kor 4,14-15; 1Tes 2,7-8).

ImageW listach Paweł przybliża nam również swoją naukę o Kościele jako takim. Znana jest jego oryginalna definicja Kościoła jako „Ciała Chrystusa”, której nie znajdujemy u innych autorów chrześcijańskich z I w. (por. 1Kor 12,27; Ef 4,12; 5,30; Kol 1,24). To zaskakujące określenie Kościoła jest głęboko zakorzenione w sakramencie Ciała Chrystusa. Mówi św. Paweł: Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało (1Kor 10,17). W Eucharystii Chrystus daje nam swoje Ciało i czyni nas swoim Ciałem. W tym znaczeniu Paweł mówi do Galatów: wszyscy (...) jesteście kimś jednym (Ga 3,28).

Wszystkie te wypowiedzi Pawła pozwalają nam zrozumieć, że oprócz przynależności Kościoła do Chrystusa istnieje również pewne zrównanie i utożsamienie Kościoła z Chrystusem. W tym jest zatem źródło wielkości i godności Kościoła, to znaczy nas wszystkich, którzy do niego należymy: w tym, że jesteśmy członkami Chrystusa, niejako przedłużeniem Jego osobowej obecności w świecie. Z tego naturalnie wynika dla nas powinność, by żyć rzeczywiście na wzór Chrystusa. Z tym łączy się również nauczanie Pawła dotyczące różnych charyzmatów, które ożywiają wspólnotę i tworzą jej strukturę. Wszystkie one pochodzą z jednego źródła, którym jest Duch Ojca i Syna, a trzeba pamiętać, że nie ma nikogo w Kościele, kto byłby pozbawiony charyzmatów, ponieważ - jak pisze Apostoł – wszystkim (...) objawia się Duch dla [wspólnego] dobra (1Kor 12,7). Ważne jest jednak, aby wszystkie charyzmaty razem służyły budowaniu wspólnoty, a nie stawały się przyczyną rozdarcia. W związku z tym Paweł zadaje retoryczne pytanie: „Czyż Chrystus jest podzielony?” (1Kor 1,13). Wie dobrze i poucza nas, że trzeba zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei (Ef 4,3-4).

Oczywiście, podkreślanie potrzeby jedności nie jest jednoznaczne z twierdzeniem, że należy ujednolicić lub wyrównać życie kościelne według jednego wzoru działania. W innym miejscu Paweł poucza, by Ducha nie gasić (1Tes 5,19), czyli otwierać się wielkodusznie na nieprzewidzianą moc charyzmatycznych przejawów Ducha, który jest źródłem wciąż nowych energii i żywotności. Jeśli istnieje kryterium, które ma dla Pawła zasadnicze znaczenie, to jest nim wzajemne zbudowanie: wszystko niech służy zbudowaniu (1Kor 14,26). Wszystko powinno służyć uporządkowanemu tworzeniu tkanki kościelnej, nie tylko bez zastojów, ale także bez rozstań i rozłamów. Również list Pawła, który przedstawia Kościół jako „Oblubienicę Chrystusa” (por. Ef 5,21-33), Nawiązuje do starożytnej metafory prorockiej, według której naród izraelski był oblubienicą Boga przymierza (por. Oz 2,4. 21; Iz 54,5-8): chce w ten sposób ukazać, jak bardzo głębokie są więzi między Chrystusem i Jego Kościołem, zarówno w sensie, że jest on przedmiotem najbardziej czułej miłości swojego Pana, jak również w sensie, że miłość należy odwzajemniać, a więc również i my, jako członkowie Kościoła, powinniśmy z zapałem dochowywać Mu wierności.

Tak więc ostatecznie mowa jest o komunii: relacji, którą można nazwać wertykalną, między Jezusem Chrystusem i nami wszystkimi, ale również relacji horyzontalnej pomiędzy tymi wszystkimi, których wyróżnia w świecie fakt, że wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa (1Kor 1,2). To nas określa: należymy do tych, którzy wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Dlatego łatwo można zrozumieć, jak bardzo byłoby pożądane urzeczywistnienie tego, czego życzy sobie Paweł, pisząc do Koryntian: Gdy zaś wszyscy prorokują, a wejdzie [na to] jakiś poganin lub człowiek prosty, będzie pouczony przez wszystkich, osądzony i jawne staną się tajniki jego serca; a tak, upadłszy na twarz, pokłoni się Bogu, oznajmiając, że prawdziwie Bóg jest między wami (1Kor 14,24-25). Tak powinny wyglądać nasze spotkania liturgiczne. Niechrześcijanin, który przyjdzie na nasze spotkanie, powinien na koniec powiedzieć: „Naprawdę Bóg jest z wami”. Prośmy Pana, byśmy w taki sposób byli w komunii z Chrystusem oraz w komunii między sobą.

Benedykt XVI

Audiencja Generalna, 22 listopada 2006 r. (L'OSSERVATORE ROMANO 3/2007)

 

Polecamy książkę o. Remigiusza Recława SJ "Św. Paweł. Ewangelizator do naśladowania". Więcej - kliknij tutaj.