Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości 

Gdy ktoś z tobą nie rozmawia, ty z nim rozmawiaj, gdy ktoś ciebie nie dostrzega, ty go dostrzegaj; gdy ktoś twojego wzroku unika, ty się nastręczaj ze swoim spojrzeniem; gdy ktoś zapomina tobie usłużyć, ty go staraj się obsłużyć. Ty pierwszy, ty zawsze kochaj pierwszy.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 26.12.1974)

 

Dar żywej wiary dla twojego dziecka

Wielokrotnie słyszałem z ust rozczarowanych księży, że w ostatnich latach bierzmowanie stało się uroczystym pożegnaniem nastolatków z Kościołem w obecności księdza biskupa. W wielu przypadkach niestety tak jest. „Zaliczyłem niezbędne sakramenty i przypomnę się księdzu proboszczowi dopiero wtedy, gdy będę planował ślub” – myślą młodzi. Dlaczego tak się dzieje?

 

 

Moim zdaniem, główną przyczyną takiego stanu jest nieproporcjonalne kładzenie nacisku na obrzędowość, czasem bardzo infantylną, a zaniedbywanie w wychowaniu dziecka kształtowania jego relacji z Bogiem. W wielu domach przekazywana jest wiara oderwana od życia, skoncentrowana na ceremoniach, a nie na codzienności. Z czasem jednak dziecko wyrasta z komunijnego ubranka, zaczynają irytować całuski wysyłane do nieba, a poranny pacierz uwiera jak za małe o kilka numerów buty. Rodzice i katecheci nie zdają sobie często sprawy, że praktyki religijne z lat dzieciństwa muszą naturalnie umrzeć, by mogła pojawić się w ich miejsce dojrzała pobożność – nie kopiowana, nie wyuczona, lecz doświadczona. Zdrowa pobożność powinna być związana z życiem, a nie ograniczona do oderwanych od niego wzniosłych gestów religijnych.

Co może uczynić rodzic, by dorastające dziecko doświadczyło w swojej codzienności Bożej obecności i chciało w tej obecności żyć? Jak ożywić tradycyjną wiarę? Czyni to Duch Święty, przenosząc uwagę dziecka z rodzicielskiego palca wskazującego Boga (czyli z tradycyjnych modlitw, pięknych obrzędów, rodzinnych zwyczajów, ładnych dewocjonaliów) – na samego Boga, będącego niepojętą tajemnicą miłości. Aby przygotować dziecko na przyjęcie daru osobistej wiary, najlepiej zacząć od zdementowania trzech mitów, które głęboko tkwią w naszej świadomości.

Mit 1

Jeśli źle postępuję, to Bóg mnie kiedyś ukarze albo będzie przynajmniej gniewał się i smucił.

Mit 2

Bóg oczekuje ode mnie przede wszystkim częstych modlitw i skrupulatnego przestrzegania przepisów religijnych.

Mit 3

Bóg jest po to, by w zamian za moje dobre postępowanie – rozwiązywał moje problemy i przychodził mi z pomocą.

Fakty

Bóg nie osądza, lecz usprawiedliwia. Nie smuci się, by być pocieszanym przez nasze akty wynagradzające. To nasze grzechy nas karzą, osłabiają ducha, wpędzają nas w przygnębienie. Bóg ma zawsze rozpromienione miłością oblicze. Nigdy nie jest zasmucony, bo zawsze widzi w nas dobro.

 

Demontaż mitów o Bogu

Ucz się patrzenia na Boga i na ludzi z wdzięcznością, a nie z lękiem. Narzędziem pomocnym do zdemontowania mitu karzącego Boga może być dziękczynienie i wstawiennictwo za konkretne osoby – szczególnie za te, które sprawiają nam przykrość, oraz te, których poglądów i postaw nie rozumiemy.

Bogu nie chodzi o ilość ani o skrupulatność. Chce być usłyszany w wołaniu choćby jednego skrzywdzonego i dostrzeżony w osobie cierpiącej – a nie w obrzędach i przepisach. Chrystus gani faryzeuszy za zbyt częstą i długą modlitwę, ale mówi do uczniów, by nie modlili się często – lecz nieustannie. A to duża różnica. Nieustanna modlitwa jest życiem w Bożej obecności, a nie słowami wyuczonej formułki. Jest zasłuchaniem się, a nie zagadywaniem Boga. Rozwijaj w sobie zamiłowanie do Słowa Bożego, wsłuchuj się w jego znaczenie i ucz się czytania sensu wydarzeń.

Narzędziem pomocnym do obalenia mitu pobożności opartej na odmawianiu modlitw może być codzienne przeglądanie swojego życia w zwierciadle Ewangelii. Czy jestem podobny do Jezusa? Bóg nie jest instancją zajmującą się realizacją różnych petycji, wniosków, zażaleń, próśb. Nie rozwiązuje naszych problemów, lecz uczy nas pogodnego życia pomimo problemów, które przyjdzie nam nieraz dźwigać przez wiele lat. Nie jest przewidywalnym dostawcą dobrego samopoczucia, lecz Bogiem pełnym niespodzianek i nieprzewidywalnych zwrotów akcji.

Szukaj i odnajduj Boga we wszystkim, a w trudnych sytuacjach dostrzegaj przede wszystkim okazje. Narzędziem pomocnym do zdementowania mitu Boga rozwiązującego problemy może być systematyczna analiza trudnych sytuacji, które nas spotykają, uczenie się mądrości na porażkach i dostrzeganie wartości również w przykrościach i tragediach.

 

A teraz możesz nauczyć tego swoje dzieci!

Gdy już uda ci się zdementować wszystkie trzy mity w sobie samym – zajmij się przygotowaniem dzieci do bierzmowania, dając przykłady Bożej miłości do grzeszników, życia w nieustannym zasłuchaniu się w Jego Słowo, wewnętrznej radości i pokoju z obecności Boga w trudnych sytuacjach. Takie przykłady kształtują dojrzałą wiarę, o ile są żywe, a nie ograniczone do pięknych słów i ilustracji. Przygotowanie dzieci do bierzmowania to nieustanny, wychowawczy trud rodziców, którzy nie później niż zaraz po uroczystości I Komunii Świętej powinni przenosić uwagę dziecka z palca wskazującego na Boga – na Niego samego.

Jeśli jako rodzic zadbasz o to, by w twoim życiu było obecne dziękczynienie za niewdzięcznego i wstawiennictwo za grzesznika, jeśli będziesz codziennie przeglądał swoje życie w zwierciadle Ewangelii i pozytywnie analizował trudne sytuacje, jeśli staniesz się mistrzem w posługiwaniu się tymi narzędziami duchowego rozwoju – twoje dziecko będzie chciało cię naśladować i z utęsknieniem będzie czekało na uroczysty dzień bierzmowania. I na moc z nieba, która ożywi jego wiarę.

W wielu fragmentach Ewangelii czytamy: „twoja wiara cię ocaliła” (Mk 5,34) i w tych samych miejscach słyszymy słowa Jezusa: bądź uzdrowiona, idź w pokoju, wstań, przejrzyj. Żywa wiara ocala, czyli czyni nas z wybrakowanych – „całymi”. Dzięki żywej wierze jesteśmy pełni pokoju, wrażliwości i poświęcenia. Wiara nie zbawia, nie ratuje z opresji, nie uzdrawia. To wszystko czyni Jezus. Wiara natomiast scala w nas to, co podzielone, wiąże to, co rozdarte, czyni nas w pełni ludźmi – osobami, którym nic nie brakuje, pełnymi wewnętrznej harmonii. Czy tacy jesteśmy? Czy nasza wiara nas scala? Czy scala nas jako osobę, jako rodzinę, jako uczniów Chrystusa, jako wspólnotę?

Jeśli mamy taką wiarę, niczego nie musimy się lękać, a szczególnie nie musimy bać się o wiarę naszych dzieci. Możemy za królem Salomonem zawołać do Boga: „Cudzoziemca i cudzoziemkę, którzy przyjdą z dalekiego kraju, wysłuchaj, Panie, i uczyń to wszystko, o co będą prosili. Niech wszystkie narody ziemi poznają Twe imię” (por. 1 Krl 8,41-43). Ale gdy cudzoziemcy przybywają, by prosić nas o pomoc – zdajemy sobie sprawę, że o wierze potrafimy tylko mówić. Jest może odświętna, ale powierzchowna, zewnętrzna, podszyta lękiem, nietrwała jak śnieg na wiosnę. Nie dziwmy się więc, że niektóre dzieci czekają z utęsknieniem dnia bierzmowania, by wreszcie wziąć urlop od wypełniania kościelnych obowiązków. Aby zapragnęły żywej wiary – ktoś musi im ją pokazać.

.

Mocni w Duchu - "Broń serca mego"

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

.

Szum z Nieba nr 136/2017

 

 

Zachęcamy do książki o. Wojciecha Żmudzińskiego SJ "Rodzice dodający skrzydeł", która pokazuje, jak być mądrym rodzicem tak, aby wychowywać dziecko do samodzielności, do podejmowania w życiu dobrych decyzji. Więcej znajdziesz tutaj!

 

 

 

 

 

.

.

 

W młodych głowach rodzi się mnóstwo pytań, mądrych i ważnych. Odpowiedzieć na nie jest często bardzo trudno. Z pomocą przychodzi książka Grzegorza J. Korwin-Szymanowskiego - "Tato, czy Bóg istnieje?. Dialog pomiędzy chłopcem i jego tatą przynosi wiele ciekawych wniosków i rozwiązań. Wzbogaci małych i nieco większych czytelników. Więcej znajdziesz tutaj!

.

 

 

 

(zamieszczono 2018-03-02)