Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 105 gości 

Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jeszcze jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom.
kard. Stefan Wyszyński (Stoczek Warmiński, 5 października 1954 r.)

 

Zdobywanie świata dobrą nowiną

Pismo święte od pierwszych rozdziałów ukazuje nam Boże pragnienie poszerzania Jego królestwa. Królestwo Boże jest królestwem ekspansji. Pan przemówił już do Adama i Ewy: „Idźcie! Czyńcie sobie ziemię poddaną” (por. Rdz 1,28). To zdanie zawarte na samym początku Bożego Słowa ukazuje misję, którą Bóg przekazał człowiekowi stworzonemu na Jego obraz i podobieństwo.

 

 

Boża wizja nie zmieniała się przez wieki, gdy Bóg powołując proroków, wysyłał ich do zagubionego narodu izraelskiego, by obwieszczali Jego słowo. Sam Jezus na początku swojej publicznej działalności zacytował proroka Izajasza, ogłaszając zgromadzonym w synagodze cel swojej służby: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i POSŁAŁ Mnie, abym ubogim NIÓSŁ dobrą nowinę” (Łk 4,18). Jezus przyszedł, by zanieść światu dobrą wieść, by szerzyć królestwo Boże, które przejawia się nie w samym słowie, lecz w mocy. Krótko po tym przyszła pora na 12 apostołów, potem 72 uczniów, którzy usłyszeli dwa proste słowa: „Idźcie i głoście”. Dzisiaj my, na mocy chrztu, kontynuujemy zapoczątkowaną przez nich misję. Wiele wspólnot zadaje sobie dziś pytanie: „Dlaczego na naszych spotkaniach nic się nie dzieje? Czemu nie nawracają się nowi ludzie? Gdzie podział się Boży ogień i moc?”. Odpowiedź kryje się w pytaniu: czy ewangelizujemy? Jezus podaje bardzo prostą kolejność: „Idźcie i głoście, a te znaki będą wam towarzyszyć: na chorych ręce kłaść będziecie, a oni odzyskają zdrowie”. Najpierw nasz krok, nasze świadectwo, a później czas na to, by Bóg potwierdził słowo swoją mocą. Głęboko wierzę w to, że za każdym razem gdy z naszych ust wybrzmiewa świadectwo Bożego działania, kiedy dzielimy się nim z innymi ludźmi – ono sprawia, że całe niebo jest poruszone, a aniołowie są gotowi, by przyjść nam z pomocą i nam posługiwać (por. Hbr 1,14). Kościół od zawsze był, jest i będzie misyjny. Duch Święty został nam dany po to, byśmy zanieśli Ewangelię na krańce ziemi (por. Dz 1,8). Problem pojawia się wtedy, kiedy tracimy z oczu cel, jakim jest głoszenie Ewangelii.

 

Jeśli nasze wspólnoty są nastawione tylko na to, by zachować tych, którzy w nich już są, zamiast zdobywać nowe serca dla królestwa – rozmijamy się wtedy z zamysłem samego Boga.

Zostaliśmy powołani i wezwani do tego, aby być Jego świadkami. Właśnie to świadectwo sprawia, że Boży ogień rozpala nasze serca i nasze spotkania modlitewne są pełne obecności Ducha Świętego. Ono sprawia, że nowi ludzie mogą zapragnąć żywego spotkania z Jezusem. Wspólnoty, które ewangelizują, są pełne życia i pasji, i widać w nich pomnożenie i błogosławieństwo. A te, które starają się tylko podtrzymać ogień, są zwykle słabe i obolałe. Papież Franciszek na początku swojego pontyfikatu powiedział zdanie: „Miejsce Kościoła jest na ulicy”. Razem z moją wspólnotą „Głos Pana” ze Skierniewic wzięliśmy to sobie do serca i z jeszcze większym zaangażowaniem ruszyliśmy poza mury parafii, niosąc dobrą nowinę o zbawieniu w Jezusie.

 

Głosząc w centrach handlowych, na siłowniach, dworcach czy dyskotekach – widzieliśmy młodych, którzy słuchając Ewangelii, doświadczając uzdrowienia czy uwolnienia, powracali do życia sakramentalnego, do życia z pasją dla Boga.

Wielu z nich dzisiaj daje świadectwo w swoich domach, szkołach, uczelniach czy pracach. Widzieliśmy jak Bóg wyrównywał krótsze nogi, uzdrawiał guzy, zabierał wady wzroku. Podczas jednej z misji w Rzymie zobaczyliśmy, jak Bóg uzdrowił człowieka, który był głuchy i niemy przez 56 lat. Po tym cudzie wielka liczba ludzi zwróciła się do Boga w sakramencie pokuty i pojednania. Nie ma substytutu dla prostego głoszenia słowa. Minęło 2000 lat, a sposób na zbawienie jest wciąż ten sam: „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony” (por. Dz 16,31). Razem ze św. Pawłem postawmy sobie pytanie: „ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli?” (por. Rz 10,14). To nasze zadanie. Jeśli chcemy widzieć Kościół pękający w szwach, a nasze wspólnoty pełne młodych – musimy otworzyć swoje serca na głos Ducha Świętego, który chce nas porwać i z powrotem zanurzyć w miłości Jezusa. To z tej miłości, z osobistego spotkania z Nim płynie ogień i determinacja do głoszenia Ewangelii. Tylko serce płonące miłością Bożą jest w stanie dać świadectwo, które pociągnie i zaintryguje ludzi w świecie. Musimy dać się wypełnić tak mocno, abyśmy mogli powtórzyć za świętym Pawłem: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1Kor 9,16). Bóg potrzebuje twoich rąk i ust, bo „spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących” (1Kor 1,21). Świat czeka na twoje świadectwo!

.

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

 

Szum z Nieba nr 134/2018

 

 

Zachęcamy do płyty Marcina Zielińskiego "Bóg daje życie o jakim marzysz". Płyta zawiera konferencje nagrane podczas Seminarium Wiary dla Młodych, które odbyło się na Taborze w Rzeszowie. Więcej znajdziesz tutaj!

 

 

 

.

.

(zamieszczono 2018-04-17)