Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 36 gości 

Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jeszcze jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom.
kard. Stefan Wyszyński (Stoczek Warmiński, 5 października 1954 r.)

 

Serce w ewangelizacji

Myśląc o ewangelizacji, często zastanawiamy się nad tym, jaką podjąć akcję. Zbyt rzadko natomiast myślimy o tym, z jakim sercem i nastawieniem mamy ewangelizować.

 

EWANGELIZATOR-NEOFITA

O osobie świeżo po nawróceniu mówimy neofita. Takie osoby bardzo chętnie ewangelizują i robią to z wielką mocą. Mają w pamięci bardzo mocne doświadczenie Boga i chętnie się nim dzielą. Dodatkowo, najbliższe osoby widzą u neofity bardzo wyraźną zmianę w zachowaniu, co powoduje, że są zainteresowane powodami tej zmiany. Serce neofity przepełnione jest prostotą i gorliwością. Głosząc – mówi z obfitości serca. Wielu chciałoby ewangelizować w taki sposób przez całe życie, jednak jest to niemożliwe. To przywilej neofitów. Później rozwijamy się w wierze, głosimy też być może z mocą, ale nie tak samo.

 

EWANGELIZATOR OKRZEPNIĘTY

Wszystkich pozostałych ewangelizatorów zaliczymy do tej drugiej grupy. Oni przeszli już przez okres neoficki, co oznacza również, że pojawił się w ich życiu duchowym jakiś, chociażby drobny, kryzys wiary. W takich przypadkach ewangelizacja jest już mniej spontaniczna. Pojawiają się wówczas pytania o metody ewangelizacji, podejmowane są akcje ewangelizacyjne, wiele działań jest przemyślanych i długo rozeznawanych. Jeśli jakaś akcja wypaliła – jest później regularnie powielana, nawet jeśli za każdym kolejnym razem nie można już zauważyć tak dużych owoców jak wcześniej. Wtedy trudno jest powiedzieć: „Rezygnujemy z tego, bo na początku to było piękne, a teraz jest zbyt sformalizowane” albo: „Trzeba to zupełnie zmodyfikować, bo kiedyś to było z radości serca, a teraz jest już tylko z obowiązku, tak na siłę”. Wśród ewangelizatorów pojawiają się różnego rodzaju nieporozumienia, które wymagają przepracowania i przebaczenia. Te procesy są normalne, choć czasem bardzo trudne. Dlatego też dużo wysiłku duchowego pochłania troska o jedność w ekipie ewangelizatorów. To bardzo ważna troska! Dla niektórych jest to tak trudny temat, że myśląc o sercu ewangelizatora – mają na myśli głównie postawę serca wobec braci i sióstr wewnątrz ekipy ewangelizacyjnej.

 

WARUNEK PRAWDZIWEJ EWANGELIZACJI

Tymczasem niesłychanie ważna jest postawa serca wobec osób ewangelizowanych. Każdy ewangelizator potrzebuje nieustannego, głębokiego nawrócenia. Jest ono związane z tym, że nie stoję wyżej od osób ewangelizowanych, nie jestem od nich lepszy ani bardziej poukładany, nie zjadłem więcej rozumów ani nie mam zagwarantowanego zbawienia! To, co „mam więcej”, to fakt, że spotkałem w życiu Jezusa, który mnie kocha i kocha też tego drugiego człowieka. To także doświadczenie miłosierdzia, które otworzyło mi bramy nadziei. Tego doświadczyłem i tym chcę się dzielić. Niektórym jest trudno przyjąć to, co napisałem, nawet na poziomie rozumu. Wówczas rozum też potrzebuje nawrócenia. Ale myślę, że większość osób na poziomie rozumu się z tym zgodzi – jednak na poziomie serca będzie to nadal bardzo trudne. Na poziomie serca ta prawda jest nieustannie fałszowana. Zamiast dzielić się miłością – stajemy w sercu wyżej od osób ewangelizowanych. Bez głębokiej modlitwy uniżenia będziemy się wewnętrznie czuli lepszymi w oczach Boga. Tymczasem nie tak widzi Bóg, jak widzi człowiek (por. 1Sm 16,7). Łatwiej jest przyjąć tę prawdę ludziom, którzy na co dzień pracują wśród osób wykluczonych: ze złodziejami i mordercami (w więzieniach), z osobami upośledzonymi, w opiece paliatywnej, z rozwiedzionymi, z nieuleczalnie chorymi, z rodzinami alkoholowymi. Tam zaczynamy dostrzegać, że w życiu ominęło nas wielkie nieszczęście, a nie mamy pewności, czy w tak trudnej sytuacji stać by nas było na miłość, którą u tych ludzi dostrzegamy. Ewangelizacja to nie hasło, które dziś można przykleić do każdego działania w naszych parafiach. Ewangelizacja to ciągle przemieniane przez Boga serce, które sprawia, że mówię do ludzi pięknych – widzę ich takimi, bo tak widzi ich Bóg. Ewangelizacja to uniżenie wobec człowieka, bo ten, któremu niosę Chrystusa – może być bliżej Boga, choć być może nie poznał Go tak jak ja.

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

.

Szum z Nieba nr 134/2016

 

 

Zachęcamy do książki o. Remigiusza Recława "Chodzić po wodzie". Jest to zapis interesującej rozmowy z autorem, który zachęca w niej do tego, aby bezgranicznie zaufać Chrystusowi i odważyć się na wyjście ze świadectwem wiary poza burty swego wygodnego życia. Więcej znajdziesz tutaj!

 

 

 

.

.

.

(zamieszczono 2018-04-17)