Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 47 gości 

Gdy ktoś z tobą nie rozmawia, ty z nim rozmawiaj, gdy ktoś ciebie nie dostrzega, ty go dostrzegaj; gdy ktoś twojego wzroku unika, ty się nastręczaj ze swoim spojrzeniem; gdy ktoś zapomina tobie usłużyć, ty go staraj się obsłużyć. Ty pierwszy, ty zawsze kochaj pierwszy.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 26.12.1974)

 

Nasze Anielisko

Dwadzieścia lat temu o. Józef Kozłowski SJ wraz z grupą zapalonych młodych nauczycieli i studentów ze wspólnoty „Mocni w Duchu” wpadł na pomysł stworzenia miejsca, do którego mogłyby przychodzić dzieci z rodzin borykających się z problemami materialnymi. Aby dać tym dzieciom szansę na lepszy start życiowy i na poznawanie Pana Boga, należało stworzyć instytucję uprawnioną do takiej pomocy. I tak w grudniu 1992 r. powstało Stowarzyszenie Ewangelizacyjno-Charytatywne „Mocni w Duchu”.

 

Magda, której o. Józef polecił organizowanie świetlicy, po latach wspomina to tak: „Gdybym miała pisać o początkach świetlicy, to z mojego punktu widzenia byłoby to świadectwo Bożego miłosierdzia. Ojciec Józef stworzył szanse i dał nam wolną rękę w organizowaniu świetlicy. Moje zaangażowanie wynikało głównie z tego, co wynoszę z domu rodzinnego. Moja mama pracowała jako nauczycielka i dyrektorka szkoły w Świnicach Warckich, gdzie była ochrzczona św. Faustyna Kowalska. Kiedy rozpoczynał się proces beatyfikacyjny s. Faustyny, zabrała mnie razem z grupą dzieci i nauczycieli ze Świnic do Łagiewnik w Krakowie. Drugim ważnym świętym jest dla mnie ks. Jan Bosko, który kochał łobuziaków, o czym dowiedziałam się w Duszpasterstwie Akademickim oo. salezjanów. Kiedy trafiłam do Odnowy w Duchu Świętym, do wspólnoty „Mocni w Duchu” – byłam szczęśliwa, że znalazłam miejsce, gdzie mogę być aktywna. Ze względu na brak talentu muzycznego (dominującego w tej grupie), zaangażowałam się w grupę gospodarczą, czyli w posługę w kuchni podczas różnych wydarzeń ewangelizacyjnych. Kiedy przy parafii oo. jezuitów powstała świetlica, moje zaangażowanie stało się bardziej systematyczne. Dar świetlicy, w moim odczuciu, to dar tego miejsca – kościoła przy ul. Sienkiewicza i oo. jezuitów, którzy w osobie o. Józefa pozwolili nam, świeckim, na aktywność, a równocześnie obdarowali nas swoją duchowością ignacjańską, rekolekcjami i kierownictwem duchowym. Świetlica to także dar matek – tu muszę wspomnieć p. Zofię i p. Jadwigę (mamy członków naszej wspólnoty), bardzo mocno zaangażowane w pierwszych latach świetlicy. Wreszcie naszą Mamę, Maryję, której twarz od czasu powstania «Anieliska» spogląda w świetlicy na dzieci ze swojego częstochowskiego wizerunku”.

 

Czym jest „Anielisko”? To zarówno społeczność, jak i miejsce. W „Anielisku” każdy może się odnaleźć, mały i duży, ponieważ miejsce to przypomina wielkie serce, bijące bezpiecznie w cieniu skrzydeł aniołów.

Dorota: „Kiedy ja trafiłam w to miejsce w roku 2000, była to po prostu «Świetlica»: dużo dzieci, dużo smutnych oczu, hałas, lekki rozgardiasz i… wielkie zainteresowanie mną jako człowiekiem (później zobaczyłam, że każdym człowiekiem). Dzieci traktowały to miejsce jak dom i były bardzo gościnne i otwarte. Mnie tutaj przyprowadziły słowa pewnej dziesięciolatki: «Chodź, pokażę ci miejsce, gdzie jest większa radość z dawania niż z brania”. Skąd w tym dziecku była taka mądrość? Taką mądrość miłosierny Bóg daje człowiekowi na starcie życia – każdemu człowiekowi. W świetlicy zaczęłam uczyć się tej prawdy na nowo, już jako osoba dorosła. I do dzisiaj uczę się ją przyjmować. Zobaczyłam, że można w życiu doświadczyć zła, a mimo to – mieć niesamowitą siłę do dzielenia się dobrem”. Ten charyzmat otwartości i gościnności, szacunku dla każdego – jest tutaj nadal obecny. Gdzieś po drodze, bodajże koło 2006 r., pojawiła się nazwa „Anielisko”. Skąd ten pomysł? Kto tę nazwę wymyślił? Trudno dziś powiedzieć. Parafia wokół kościoła przy ul. Sienkiewicza 60 nie jest rozległa, jednak dzieci przychodziło i przychodzi dużo – trafiają tu z różnych części naszego miasta.

 

Jak wygląda „Anielisko” dzisiaj? Duży lokal na piętrze budynku, który codziennie tętni życiem, a cichnie tylko w niedzielę. I z biegiem lat staje się coraz bardziej kolorowy…

Nie zmienia się w nim tylko jedno: są DZIECI. Przychodzą prosto po szkole, rzucają plecaki i idą się bawić: klockami, grami planszowymi, grają w ping-ponga. Czekaja na inne dzieci, by o określonej porze zasiąść do lekcji. Mniej lub bardziej chętnie – na ogół mniej, ale słabości, są po to, byśmy uczyli się je pokonywać. To dzieci wiedzą najlepiej. Po odrobieniu lekcji jest posiłek i czas wspólnego bycia razem przy stole. Zawsze tak ważny, jak w każdym domu. Po posiłku znów zajęcia – czas odkrywania siebie, swoich pasji, rozwijania talentów i pracy nad sobą. Świetlica „Anielisko” idzie z duchem postępu, stąd dziś mówi się, że dzieciaki „realizują projekty”. Jest wśród nich działalność artystyczna, są warsztaty tematyczne, zajęcia plastyczne, a nawet nauka tańca z flagami. Są projekty sportowe, np. uwielbiany przez chłopców „Lubię sport!”, są komputery, a także projekt „Młodzi naukowcy z «Anieliska»”. Jednak największą frajdą są zajęcia kulinarne i na nie zawsze są chętni. Mali kucharze tworzą, a radość z ich wytworów mają wszyscy. Aktualnie stworzyli pomysł na projekt „Smaczne podróżowanie” – będą się uczyć, jak nie marnować żywności, ale przygotowywać z niej potrawy z różnych stron świata. A potrafią wszystko: od sałatek, przez pizzę i zapiekanki, do swojej specjalności, czyli wszelakich odmian słodkości. Te dzieciaki nie mają wiele w sensie materialnym, ale mają wielkie serca i pragną się dzielić, więc… same tworzą dobra materialne. Pomysł na dzielenie się jest zaraźliwy. Dzieciaki chciały się dzielić, lecz pomieszczenie nie było z gumy i więcej dzieci zmieścić się nie dało. Pan Bóg przyszedł więc z pomocą i z nowym pomysłem!

 

Od 2014 r. w Łodzi działa drugie „Anielisko” – tym razem Dom „Anielisko”. Mieszka w nim na stałe sześcioro dzieci. Pomimo innego adresu, charyzmat domu jest niezmienny: gościnność, specjały kuchni, gwar, uśmiech i… wielkie serca.

Jeśli może być dom, to dlaczego nie kawiarenka? Dziś już nie wiadomo, kto rzucił pomysł, by talentami dzielić się dalej. W ten sposób dzieci stały się wolontariuszami i stworzyły małą posługę gospodarczą podczas sesji halowej i na Forum Charyzmatycznym. Nie jako konkurencja, ale jako dopełnienie innych posług i odpowiedź na potrzeby uczestników. W ten sposób powstały słodkości z „Anieliska”, a dobrowolne ofiary za nie stały się wsparciem budżetu świetlicy. Dzieci dzielą się tym, co mają. Dostały dar „Anieliska”, ponieważ tu wielu ludzi dzieli się z nimi tym, co mają: swoim czasem, dyspozycyjnością, umiejętnością uczenia matematyki, talentami muzycznymi, plastycznymi, zmysłem organizacyjnym. Dobroczyńcy i przyjaciele „Anieliska” wspierają je finansowo lub poprzez dary rzeczowe. Wielu pamięta o nas w modlitwie. To jest ta niesamowita siła ekonomii miłosierdzia, że powstaje coś z niczego – coś, co sprawia, że pusty lokal zaczyna tętnić życiem, a mały człowiek, który doświadczył odrzucenia, nagle czuje się potrzebny. Na tym polega fenomen tego dzieła – owocu modlitwy i pracy wielu osób. To namacalny dowód Bożego Miłosierdzia tu i teraz. Nie jesteśmy w stanie dzisiaj policzyć, jak wiele osób nas wspiera. Są to urzędy publiczne, firmy, osoby prywatne wspierające nas darowiznami i jednym procentem podatku.… Jesteśmy im wszystkim gorąco wdzięczni i każdemu z osobna mówimy nasze wielkie: DZIĘKUJĘ.

 

A życie pisze kolejne historie – obecnie do „anieliskowej” społeczności dołączyła kolejna grupa dzieci. Są dziećmi z „Anieliska”, choć ich zajęcia odbywają się na terenie miasta. Do świetlicy przychodzą również mamy naszych podopiecznych. Tu szukają wsparcia w kochaniu swoich dzieci i w trudach życia codziennego. I same stają się częścią tego miejsca…


Pisaliśmy, że lokal nie jest z gumy? To nie do końca prawda – Boża siła w nim ukryta sprawia, że dzieją się cuda i „Anielisko” wciąż się poszerza, działając w rożnej przestrzeni. „Anielisko” to rzeczywistość, w której człowiek doświadcza, że jest potrzebny i kochany, nawet jeśli koleje jego losu skutecznie przeszkadzały mu to dostrzec.

 

Stowarzyszenie Ewangelizacyjno-Charytatywne „Mocni w Duchu” obejmuje stałą opieką w różnych formach 70 dzieci: ponad 40 w Świetlicy „Anielisko”, 6 w Domu „Anielisko” i 23 pozostających pod opieką pedagogów ulicznych, którzy działają bezpośrednio w środowisku zamieszkania dzieci.

 

1 % podatku!

Także Ty możesz wspomóc dzieło Stowarzyszenia"Mocni w Duchu"! Twój 1 % to kawałek normalności podarowanej tym dzieciakom: ciekawe zajęcia, zabawy, wakacje....

TO INWESTYCJA W NAJLEPSZY KAPITAŁ - W DZIECI!

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

 

.

Szum z Nieba nr 132/2015

 

 

 

 

Zachęcamy do dwóch pozycji, które przybliżają nam wymiar macierzyństwa i rodzicielstwa. Każdy z nas może włączyć się w pomoc tym dzieciom, które najbardziej czekają na miłość, ciepło i okazaną im troskę.

"Mama jest piękna i chuda" Joanna Sztaudynger, Daga Duke. Więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

,

,

"Tata po prostu jest" praca zbiorowa. Więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

.

.

(zamieszczono 2017-01-03)