Bractwo więzienne

ImageJanina Szweycer-Grupińska (1914-1994), nazywana powszechnie Niną, w roku 1976 weszła do wspólnoty “Maranatha”, gromadzącej się przy kościele pw. św. Marcina w Warszawie, gdzie stała się jej duszą. Głosiła rekolekcje i prowadziła seminaria w całym kraju. Modlitwy uwielbienia, które inspirowała, porywały uczestników i budziły entuzjazm. Niestrudzenie do końca życia uczestniczyła w zakładaniu nowych grup Odnowy w Duchu Świętym w Polsce. Uczyła wielbić Boga całą duszą i sercem. Po spotkaniu modlitewnym prowadziła modlitwę wstawienniczą, do której garnęły się całe gromady uczestników. Opracowywała materiały formacyjne i dzieliła się nimi w różnych ośrodkach.

 

Obecne pokolenie Odnowy w Duchu Świętym było świadkiem jej gorliwości apostolskiej, zwłaszcza pracy wśród więźniów, którym poświęciła ostatnie lata swojego życia. Była współzałożycielką Stowarzyszenia Ewangelicznej Pomocy Więźniom „Bractwo Więzienne” i pierwszym jego prezesem. Dzięki Niej osoby świeckie podjęły służbę ewangelizacyjną w zakładach karnych. Nina w każdym więźniu widziała Jezusa, a oni nazywali Ją „mamą Niną”. Niosła im pomoc materialną i duchową.

Dziś, choć Nina nie żyje, Bractwo więzienne rozwija się w całej Polsce i zatacza coraz szersze kręgi, obejmując opieką tysiące więźniów. Z entuzjazmem powtarzane są słowa Niny: “Musisz sam powiedzieć: Ja chcę Jezusa Chrystusa. Jezu, bądź moim Panem i Zbawicielem”.

Wspólnota “Maranatha” przygotowuje materiały do procesu informacyjnego o uznanie Niny jako Sługi Bożej.

Bernardyna Wojtkowska

Przeczytaj jeszcze fragment wspomnienia Aleksandry Małeckiej, animatorki grupy ewangelizatorów w więzieniu przy ul. Kłobuckiej w Warszawie:

 

Do więzienia przy ul. Kłobuckiej w Warszawie trafiłam w 1992r., dzięki jednej z wolontariuszek, która pojawiła się na spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym "Źródło" przy parafii św. Michała Archanioła, prosząc o pomoc w ewangelizacji więźniów.

Tam właśnie spotkałam animatorkę grupy wolontariuszy – Ninę Szweycer, która stała się moją nauczycielką i wzorem do naśladowania w kontaktach z więźniami. Nina była ogromną entuzjastką, palił się w niej Boży ogień. Wszystko co mówiła i co robiła, było nacechowane ciepłem i miłością.

W ciągu 2 lat często uczestniczyłam we wspólnych spotkaniach z więźniami i z Niną. Zawsze znalazła właściwe słowa, aby ich pocieszyć i ukazać Boga jako miłującego i przebaczającego Ojca. Często mówiła, że Chrystus stoi za drzwiami, w których nie ma na zewnątrz klamki, tylko my możemy uchylić drzwi i zaprosić Go, by wszedł do naszego serca i napełnił je pokojem i radością. Gorąco zachęcała więźniów do tego kroku. Często używała porównania do nie podłączonego do źródła prądu kontaktu – bo tak niewiele trzeba, aby być z Jezusem. Tylko trochę dobrej woli... Wołała: "Zaufajcie Mu, On was nigdy nie zawiedzie!".

Nina bardzo lubiła śpiewać, bez śpiewu nie odbyło się żadne spotkanie. Wielbienie Boga śpiewem było potrzebą jej serca. Potrafiła też zarazić swoim entuzjazmem i poczuciem odpowiedzialności wszystkich ewangelizatorów. Dzięki niej i ja zaczęłam traktować tę posługę jako zadanie swojego życia. We wspólnocie "Źródło" znalazłam oparcie i więcej osób do tej posługi.

W czerwcu 1993r. Nina zorganizowała autokarową pielgrzymkę więźniów do Częstochowy (około 40 więźniów z Białołęki, Rakowieckiej i Kłobuckiej) na Kongres Odnowy w Duchu Świętym. Z Kłobuckiej pojechało dziewięciu więźniów razem ze wspólnotą »Źródło«. Było to bardzo mocne przeżycie i dla nich, i dla nas. W następnym tygodniu więźniowie ci zostali zaproszeni na spotkanie w parafii. Cała wspólnota modliła się za nich, otrzymali też pamiątkowe książki. Od tej pory stało się tradycją zapraszanie więźniów z Kłobuckiej na spotkania wspólnoty do parafii św. Michała Archanioła i coroczne uczestnictwo kilku z nich w Kongresie Odnowy w Duchu Świętym w Częstochowie.

W 1994 r. Nina zaczęła chorować. Parę razy odwiedziłam ją w domu na ul. Franciszkańskiej. Ostatni raz we wrześniu przed uroczystością Bierzmowania w więzieniu na Kłobuckiej. Mówiła, że bardzo pragnie uczestniczyć w tej uroczystości, jeżeli Bóg jej pozwoli. Była bardzo słaba, prosiła mnie o wzięcie odpowiedzialności za grupę wolontariuszy na Kłobuckiej. Dała różańce i obrazki dla więźniów, obiecała modlitwę.

Sakramentu Bierzmowania na Kłobuckiej udzielił ks. bp Marian Duś w dniu 27 października 1994r. Niestety, Nina nie mogła już przyjechać na tę uroczystość – zmarła 19 listopada 1994r. Zostawiła po sobie żal, że nie jest już z nami, że nie usłyszymy z Jej ust radosnego »Alleluja!«. Wierzymy jednak, że patrzy z nieba na swoich wychowanków i podopiecznych z miłością i oręduje za nami do Jezusa, którego ukochała ponad wszystko i pragnęła wszystkim Go przybliżyć. Tylko to się dla Niej liczyło...
 

 

 

 

 © Szum z Nieba nr 38/2000

 

Polecamy książkę "Zacznij ewangelizować".

Więcej - kliknij tutaj.