Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 33 gości 

W ewangelizacji nie rezygnuje się z nikogo, nie okazuje się niechęci nikomu, pogardy nikomu, odwetu nawet nieprzyjaciołom – nigdy policzka lewego nie szczędzi się, chociaż się dostało w prawy. Nie pokazuje się zębów nikomu, nie wpada się w jakiś nastrój złości, gniewu, niecierpliwości. To jest droga trudna, bo to jest też droga krzyżowa. To jest krzyżowa droga, ale zbawcza.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 8.05.1975)

 

Aktywna cierpliwość

Pierwsze skojarzenie, jakie nasunęło mi się, gdy zacząłem zastanawiać się nad pojęciem cierpliwości, to: czekanie, potem przyszło jeszcze: nuda. Zorientowałem się jednak, że takie podejście nie nadaje się na artykuł do „Szumu z Nieba”, więc trzeba było cierpliwie kombinować dalej…

 

Zacząłem więc od drugiej strony – co powiecie na zaangażowanie i aktywność? Brzmi zdecydowanie lepiej, a co najważniejsze: pozytywnie i mimo wszystko na temat. W końcu cierpliwość to jeden z owoców Ducha Świętego (por. Ga 5,22), a one do nudnych nie należą. Poszukajmy więc jakichś wzorców, na których można by się oprzeć. Na przykład Pismo święte – jest tam sporo o cierpliwości, wytrwałości i czekaniu. Mamy być cierpliwi w modlitwie i oczekiwaniu na wypełnienie się woli Boga w naszym życiu, mamy być cierpliwi w głoszeniu Ewangelii, w znoszeniu zniewag, w łagodzeniu sporów, nauczaniu, napominaniu i jeszcze wielu innych rzeczach, których nie sposób wymienić. Sporo tego. Cierpliwość w takim ujęciu staje się niejako cechą osobowości człowieka nawróconego, poddanego Duchowi Świętemu. Cóż, kto z Kim przestaje, takim się staje… Skoro Bóg jest cierpliwy, to jeśli u siebie wyraźnie zauważam niedobory tej cechy charakteru – On cierpliwie czeka na moją zmianę. Ale w odniesieniu do Boga cierpliwie wcale nie oznacza, że biernie. Aby zobrazować cierpliwą aktywność Boga, posłużmy się przykładem z przypowieści o drzewie figowym (por. Łk 13,6-9). Zamiast wycinać nieurodzajne drzewo, lepiej przecież je okopać, obłożyć nawozem, zadbać o nie, stworzyć lepsze warunki do rozwoju – a może w końcu wyda owoc? Wyciąć zawsze się zdąży, a przecież nie po to sadzi się drzewo, aby je wycinać, ale by cieszyć się jego plonami.

 

Logika Boga zakłada, że na efekty działania trzeba poczekać, i co więcej – zaangażować się w to czekanie. Rozumując w ten sposób, czekanie staje się pretekstem do działania.

Na przykład, gdy prosimy o dary Ducha Świętego – nie ma innego sposobu, aby ocenić, co się dostało, jak tylko sprawdzenie tego w praktyce. Odkrywając powołanie do życia w rodzinie – lepiej podjąć bardzo konkretne kroki w poszukiwaniu swojej drugiej połowy, niż biernie czekać, aż sama się znajdzie. Aktywność w czekaniu sprawia, że mamy kontrolę nad swoim życiem, mamy wybór między wieloma wariantami, a nie bierzemy tego, co pierwsze z brzegu (bo więcej okazji podczas siedzenia na kanapie może się nie trafić). Bierność rodzi w nas wiele negatywnych odczuć – to powód do frustracji, niskiej samooceny, wreszcie pretensji do Boga. No bo co On sobie myśli? Miało być tak pięknie, wielkie obietnice, a ja już tyle czasu siedzę i nic! Nikt nie puka do moich drzwi, telefon milczy, nie odkrywam w sobie żadnych szczególnych darów, nie lubię swojej pracy itd. Nic, Panie Boże, nie robisz w moim życiu!

 

W tym momencie można by się zastanowić, czego w takim wypadku mi brakuje: cierpliwości czy aktywności? Na moje oko – aktywności. A do niej zostaliśmy stworzeni, mamy przecież czynić sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1,28).

Mamy korzystać z uroków ziemi, czerpać z jej owoców, kształtować ją – a to wymaga pracy, czasu, cierpliwości i aktywności. A chrześcijaństwo – czyż nie jest religią zarazem aktywną i cierpliwą, tak jak Bóg? On chce, żebyś był zaangażowanym wyznawcą, a nie cichym wielbicielem; nieustającym świadectwem, a nie najemnikiem od akcji do akcji. Bóg pragnie, abyś był cierpliwy w aktywnym dążeniu do celu.

Najlepiej zacząć od razu, więc proponuję mały eksperyment. Na pewno bez trudu znajdziesz w swoim życiu coś (lub kogoś), co od dawna cię wkurza, frustruje, jakiś beznadziejny przypadek, do którego już dawno straciłeś cierpliwość. Inaczej mówiąc: coś, co ma nad tobą kontrolę, a jednocześnie nic nie robisz, aby to zmienić. Zajmij się tym na sposób Boży – podejmij działanie, wyjdź z inicjatywą i obserwuj, co zacznie się dziać. I oczywiście bądź cierpliwy, czyli: nie zniechęcaj się. Na dobre owoce trzeba czasem poczekać (zwłaszcza kiedy to ja sam muszę najpierw dojrzeć). I jeszcze jedno. Jeśli czytając ten tekst, naszła cię ochota, aby zmierzyć się z jakimś problemem –to zacznij od razu, bo za kilka dni na pewno ci przejdzie. Cierpliwość przynosi owoce tylko wtedy, gdy jest aktywna.

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

.

 

 

Szum z Nieba nr 135/2016

 

 

 

 

 

Jeśli zastanawiasz się, jakich darów Ducha Świętego dzisiaj najbardziej potrzebujesz, zachęcamy do super konferencji o. Remigiusza Recława SJ "Siedem darów". Więcej tutaj!

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2016-06-06)