Złapać czas

W dzisiejszym świecie niemal każdy narzeka na brak czasu. Już dzieci w szkole, nawet w pierwszej klasie, nie mają okazji do beztroskiej zabawy, bo uczestniczą w zajęciach pozalekcyjnych: sportowych, językowych, muzycznych... Studenci gonią z jednej uczelni na drugą, bo modne stało się studiowanie na dwóch lub trzech kierunkach. W pracy siedzi się do oporu, wykonując pracę „na wczoraj” i nawet na emeryturze nie ma mowy o wolnym czasie, bo inni wiedząc, że człowiek nie pracuje zrzucają na niego wszystko, co się da, argumentując, że sami… nie mają czasu.

 

W dzisiejszym świecie człowiek zajęty bez przerwy, to człowiek wartościowy, jeśli jesteś kimś ważnym, po prostu nie możesz mieć wolnego czasu. Tylko „obiboki i nieroby” mają ten przywilej. A przecież każda doba ma dwadzieścia cztery godziny i nigdy mniej. Tak Bóg postanowił w swej odwiecznej mądrości. O co tu chodzi, Panie Boże, który stworzyłeś dzień właśnie tak długi, miesiąc zamykający się w trzydziestu dniach, a rok w trzystu sześćdziesięciu pięciu, a nawet sześciu, a nam jest tak trudno w tych przedziałach pozamykać pewne sprawy?

 

Dlaczego nie możemy wyrobić się z tym, co do nas należy? Czy przypadkiem nie dlatego, że robimy to, co do nas nie należy?

 

Sama nieraz stawiałam sobie to pytanie, a odpowiedź otrzymałam  na rekolekcjach ignacjańskich. Dotarło do mnie, że Bóg stworzył dzień wystarczająco długi, by wypełnić Jego wolę. To przecież jasne, że gdyby potrzebny był dłuższy dzień, to Pan Bóg by o tym pomyślał i dodał mu parę godzin. A zatem jeśli w ciągu dnia nie starczyło nam czasu i nie zdążyliśmy czegoś zrobić, to oznacza, że albo źle coś zaplanowaliśmy, albo mamy problem z organizacją zajęć i czas przeleciał nam przez palce, albo – robiliśmy coś, co do nas nie należało, czego nie powinniśmy robić, a dokładniej – czego Bóg od nas nie oczekiwał. On z pewnością daje nam wystarczająco dużo czasu na to, co chce, abyśmy zrobili.

 

Aby dobrze rozeznać nasze zadania i nie pogubić się w gonitwie za nimi, ważna jest umiejętność podejmowania decyzji: co mam wykonać danego dnia, a czego nie robić, bo to do mnie nie należy.

 

I nie chodzi tu o egoistyczne uniki, ale o rozeznawanie woli Bożej, by nie zaniedbać większego dobra na rzecz pozornego dobra. I to jest chyba najtrudniejsze w życiu człowieka, bo sztuki rozeznawania i słuchania Ducha Świętego powinniśmy uczyć się od kołyski, a bywa, że nie uczymy się nigdy. I ten brak umiejętności przykrywamy kapeluszem poczucia własnej wartości, którą wyprowadzamy z faktu, że na nic nie mamy czasu.

 

(Artykuł zamieszczono 2011-11-30).

 

 

  Szum z Nieba nr 108/2011 

 

Polecamy książkę o. Józefa Kozłowskiego SJ "Śladami Ducha" (podręcznik do nauki rozeznawania duchowego).

Więcej - kliknij tutaj.