Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 64 gości 

Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jeszcze jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom.
kard. Stefan Wyszyński (Stoczek Warmiński, 5 października 1954 r.)

 

Kilka słów o krzyżu i ukrzyżowaniu

ImageŻeby zrozumieć teologię i etos krzyża, trzeba choć trochę zapoznać się z krzyżem jako narzędziem męki i śmierci i przyjrzeć się cierpieniom krzyżowanego człowieka. Ukrzyżowanie było karą rzymską a nie żydowską. Prawo żydowskie przewidywało ukamienowanie (Dz 7,58). Ukrzyżowanie było karą niewolników.

 

Ze źródeł historycznych dowiadujemy się, że Rzymianie często stosowali tę karę wobec buntujących się Żydów. W czasach rozruchów, które nastąpiły po śmierci Heroda Wielkiego, zarządca Syrii Quintilius Varus skazał na śmierć krzyżową wielu reprezentantów żydowskiej arystokracji. Po zwycięstwie nad Jerozolimą w roku 70 żołnierze rzymscy ukrzyżowali tylu jeńców wojennych, że aż brakło drzewa na krzyże (J. Flawiusz).

Krzyż dla ludzi tamtych czasów był znakiem haniebnej śmierci, a ukrzyżowanie najstraszliwszą torturą. Wystarczyło im więc tylko jedno słowo, aby przywołać na pamięć tę przerażającą rzeczywistość. Była to tortura tak straszna i nieludzka, że budziła lęk i obrzydzenie nawet u twardych Rzymian. Cycero w mowie przeciw Werresowi nazwał ukrzyżowanie „karą najokrutniejszą i najpotworniejszą (…) najwyższą i ostateczną karą niewolników”. Karano w ten sposób tylko niewolników i to jeszcze za poważniejsze wykroczenia. Dlatego często niewolników nazywano sarkastycznie „nosicielami krzyża”. Zdaniem Cycerona obywatel rzymski nie mógł być karany przez ukrzyżowanie. Pełen oburzenia i zgrozy pisze on: „związać obywatela rzymskiego – to jest przestępstwo, obić go – to jest zbrodnia, zabić – prawie ojcobójstwo. A cóż mam powiedzieć o zawieszeniu na krzyżu? Rzeczy tak przerażającej nie można nadać wystarczająco godnej nazwy!” Żydzi krzycząc do Piłata: „ukrzyżuj Go” – domagali się dla Jezusa poniżającej kary niewolnika.Ponieważ ewangeliści nie zostawili nam opisu tej kaźni, dlatego musimy ją odtworzyć w oparciu o źródła pozabiblijne. Narzędziem kaźni był krzyż. Według tradycji przy krzyżowaniu Jezusa użyto typu krzyża zwanego crux capitata. Składał się on z dwu części: z pionowego pala (tzw. stipes), który wkopywano w ziemię oraz z belki poprzecznej (tzw. patibulum). Belkę poprzeczną łączono z palem w czasie egzekucji. W połowie pionowego pala wystawał sęk lub kołek (tzw. sedile), na którym opierał się krzyżowany. Podpora ta była konieczna, gdyż ciało skazańca nie utrzymałoby się na krzyżu tylko na trzech gwoździach. Przybite dłonie rozdarłyby się z powodu ciężaru zwisającego na nich ciała (G. Ricciotti). Przed ukrzyżowaniem skazańca biczowano, często czyniono to w drodze do miejsca kaźni.

Skazany na krzyż oddawany był w ręce czterech żołnierzy, którymi dowodził centurion. Jego obowiązkiem było stwierdzenie śmierci skazańca. Na barki skazanego kładziono poprzeczną belkę krzyża, a idący na przedzie urzędnik sądowy niósł tabliczkę z wypisaną wyraźnie winą skazańca. O tym szczególe wspominają również ewangeliści: „A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: «To jest Jezus, król żydowski»” (Mt 27,37). W drodze na miejsce stracenia przechodzono przez bardziej uczęszczane ulice, aby wyrok śmierci był znany i działał odstraszająco. Podczas drogi skazany narażony był na kpiny ciekawej gawiedzi i rozwścieczonego tłumu.

Śmierć ukrzyżowanego mogła nastąpić z różnych przyczyn: z upływu krwi, z powodu gorączki, z głodu i pragnienia. Nieraz następowała ona bardzo szybko, niekiedy jednak bolesna agonia trwała kilka dni. Bywało również i tak, że żołnierze z własnej inicjatywy skracali życie skazańca, rozpalając pod krzyżem ognisko, by udusić go gęstym dymem, przebijając włócznią lub łamiąc mu maczugą golenie. Do czasów Augusta zwłoki pozostawały na krzyżu, aż do zupełnego rozkładu; w czasach późniejszych władze zezwalały rodzinie lub przyjaciołom zabrać ciało.W świetle tej historii rozumiemy lepiej co kryje się za lapidarnym zdaniem ewangelistów: „Ukrzyżowali Go”. Ogrom poniżenia i morze boleści. Cyceron miał rację: ukrzyżowanie to rzecz przerażająca.

Credo Kościoła uczy nas, że „został ukrzyżowany także za nas”. Prorok Pański zapowiada: „Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (Iz 53,5). I właśnie dlatego o krzyżu i ukrzyżowaniu Jezusa nie możemy mówić, pisać, rozmyślać jako o dawnej, zamierzchłej historii. To jest ciągle żywa, aktualna i pulsująca serdeczną krwią rzeczywistość, to szczyty najwyższej miłości. „Nie ma bowiem większej miłości nad tę, jeśli ktoś życie swoje daje za przyjaciół” (J 15,13).

Jeżeli mamy w pamięci to, czym był krzyż w starożytności (a mianowicie narzędziem kaźni niewolników), jest rzeczą zrozumiałą, że wzbudzał on trwogę i wstręt. Jest również rzeczą naturalną, że Bóg ukrzyżowany był po prostu skandalem i absolutnym szaleństwem. Krzyż zbawczy Chrystusa jest paradoksem dla „mądrości” ludzkiej i tylko wiara może go pojąć i zaakceptować: „Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani – tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi” (1Kor 1,22-25; por. 5,11). Jak widać ze świadectwa Pawła, krzyż nie tylko był głupstwem dla pogan, lecz również zgorszeniem dla Żydów. Żydom – wychowanym na Starym Prawie – nie mogło się pomieścić w głowie, w jaki sposób zbawienie może się dokonać przez haniebną śmierć, przez trupa, którego z powodu nieczystości należało jak najszybciej pochować (Joz 10,26n; 2Sm 21,9n; J 19,31), przez skazańca zawieszonego na drzewie i noszącego na sobie znamię przekleństwa Bożego (Pwt 21,22n; Ga 3,13). Było to po prostu absurdem. Stąd zrozumiałe są drwiny kierowane do ukrzyżowanego na Kalwarii (Mt 27,39-44). Takich ludzi nie krzyż, lecz cud uwolnienia się od niego mógł doprowadzić do wiary.

W takim środowisku byli wychowani uczniowie Jezusa, dlatego niełatwo mogli zrozumieć sens krzyża. Jezus wiedział o tym doskonale, dlatego chciał uchronić swych uczniów przed tym zgorszeniem. Z trudem pojmowali oni naukę Jezusa o krzyżu. Jak wszyscy Żydzi wyczekiwali Mesjasza politycznego, który wyzwoli naród z niewoli rzymskiej. Przywróci wielkość Izraela. Ten brak zrozumienia krzyża przez uczniów często się ujawniał i trwa do dziś.

Image
ks. prof. Józef Kudasiewicz

Ks. prof. dr hab. Józef Kudasiewicz jest wykładowcą na KUL-u. Interesuje się szczególnie Ewangeliami synoptycznymi w aspekcie historycznym, literackim i teologicznym. Kluczowym pisarzem jest św. Łukasz, ulubioną formą wypowiedzi i komunikacji homilia mówiona żywym słowem lub spisana.

 

 

 

 

Polecamy rozważania drogi krzyżowej ze świętymi Ingi Pozorskiej - dla kobiet, młodych, dzieci oraz osób cierpiących i starszych - kliknij tutaj.