Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 28 gości 

Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jeszcze jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom.
kard. Stefan Wyszyński (Stoczek Warmiński, 5 października 1954 r.)

 

ks. John Bashobora - prywatnie

Osobiście określiłabym go „mistrzem współczucia”. Gdy w roztargnieniu o kimś zapomni, potrafi zawołać tłumacza, by tę osobę przyprowadzić, bo może poczuła się urażona. A w innym momencie krzyknie: „To nie dla realizacji własnego planu tu przyszedłeś, zastanów się, czego chce od ciebie Jezus!” i odsyła kogoś z odwagą ojca Pio. Wie, że ten człowiek wróci, ale już inny, prawdziwy. Bo tu chodzi o autentyczność.

 

O. dr John Bashobora pochodzi ze wschodniej Ugandy, pracuje w diecezji Mbarara. Odpowiedzialny za duszpasterstwo i koordynację ruchu Odnowy w Duchu Świętym, jest też jej kierownikiem duchowym. Krajowy cenzor wydawnictw katolickich. Oprócz intensywnej pracy duszpasterskiej opiekuje się pięcioma tysiącami sierot. Zbudował im dwie szkoły podstawowe, dwie średnie, a pozostałe dzieci uczęszczają do szkół rządowych. Dzięki ojcu powstały dwa sierocińce, a budowa kolejnych jest w planach. W Polsce od czterech lat głosi rekolekcje ewangelizacyjne z posługą uzdrowienia i uwolnienia.

 

TAK TO SIĘ ZACZĘŁO… 

Pierwszy raz tłumaczyłam ojca Johna w 2008 roku. W Gdańsku – Matemblewie zgromadziło się wtedy osiem tysięcy ludzi. Nie miałam pewności, czy zrozumiem jego akcent. Zawierzyłam to wszystko Bogu, bo nie było czasu na zapoznanie się z ojcem. Niezłe ryzyko, mając na uwadze ogromny tłum, przed którym i bez tłumaczenia uginały mi się nogi. Ale udało się! Nawiązaliśmy dialog serc, a to pomogło zrozumieć intencje i głoszone Słowo.

 

DAR RADY

Ojciec wykorzystuje każdą wolną chwilę na spotkanie z drugim człowiekiem. Tamtego dnia, gdy jeszcze się nie znaliśmy, on w przerwie po konferencji rzucił: „Ty nie będziesz tłumaczem, ale apostołem”. Spojrzałam na niego ze znakiem zapytania w oczach, ale on już rozmawiał z Leszkiem Dokowiczem – nawróconym reżyserem filmowym o tym, jak wzmocnić katolicki przekaz w mediach. Wielu prosi go o rady w biznesie, choć niby czemu miałby się znać na zarządzaniu? A jednak – po prostu zna się na ludziach. Doktorat z teologii duchowości i psychologia to mocne fundamenty pod charyzmat rozeznania. Łaska Boża w pełni wykorzystała naturę.

 

ŻYCIE NAM SIĘ ZMIENIŁO

W relacji z Jezusem nie ma półśrodków. „Nawiąż z Jezusem osobistą relację” – zachęca. Słabych i niedowierzających błogosławi i podnosi: „Będziesz odnosił sukcesy i wzrastał w mocy Chrystusa”. Kiedyś powątpiewałam, czy każda taka modlitwa działa. Ale kiedy widziałam te same osoby po kilku miesiącach na innym spotkaniu z ojcem, aż oczom nie wierzyłam. Przychodziły już tylko powiedzieć: „Dziękujemy za tę ojca wiarę w niemożliwe – życie nam się zmieniło”. Słowo ma moc – to, co wypowiadamy, nawet w wolnym czasie, w prywatnych rozmowach, niesie błogosławieństwo albo przekleństwo. Dlatego u ojca nie ma przypadkowych frazesów.

 

NOCNE ROZEZNAWANIE

Niektórzy po cichu mówią o nim „wcielona pokora”. Pod koniec rekolekcji pyta kapłanów i teologów, jak podobały im się konferencje i czy zauważyli coś „nieteologicznego”, albo czy coś można ująć lepiej. Głoszenie, z pozoru spontaniczne, jest precyzyjnie rozeznawane nocą. 

Kiedyś o północy, gdy po kilku ciężkich dniach poprosił mnie o przetłumaczenie emaila, rozpłakałam się ze zmęczenia. Chciałam pomóc, ale już nie mogłam. Powiedziałam wtedy, że mam 29 lat i nie daję rady tak intensywnie pracować, jak więc robi to on mając lat 64? „Siłę daje mi wstawanie w nocy” – odpowiedział. „To czas na spotkanie z Jezusem. Bez tego nie ruszyłbym z miejsca. Czy śpię godzinę, czy całą noc, punkt trzecia jestem przez Niego budzony”. Jezus był dostępny dla ludzi przez cały czas. Czy i ja jestem gotowa na takie posłuszeństwo?

 

NIEWOLNIK CHRYSTUSA

Podąża tylko tam, gdzie Jezus chce. Nieustannie pyta o Jego wolę. Zamiast modlić się w podanych intencjach – pyta najpierw: „Jezu, jak chcesz dotknąć tego człowieka?”. Budzi też pragnienie, aby każdy kto przychodzi po modlitwę sam wołał do Jezusa w odpowiedzi na Jego pytanie: „Co chcesz, abym Ci uczynił”. Nie przyjmuje zaproszeń na wystawne kolacje, odpowiada: „Jestem tu dla misji, do której powołał mnie Chrystus”. Często też powtarza: „Tu nie chodzi o nas, ale o Jezusa!”. Chodzący w świetle objawienienia wprowadza człowieka w rozmowę z żywym Bogiem. Uczy dialogu z serca do serca. Zawstydza postawą nieustannego zasłuchania, a najgłębsze teologiczne prawdy przekazuje podczas wspólnego posiłku lub wieczornych rozmów.

 

PRZYPADEK CZY WIARA?

Raz wiozłam ojca i bardzo się spieszyliśmy, a tu korek na obwodnicy trójmiejskiej. „No to klapa” – pomyślałam – „Nigdzie nie uciekniemy.” A ojciec mówi: „W imię Jezusa proszę się rozjechać”. Stało się tak, że tylko po środkowym pasie pojazdy sunęły do przodu, a potem zrobiły nam miejsce, niczym karetce pogotowia. Po 5 minutach wyjechaliśmy z korka. Przypadek, czy wiara?

 

SAMOCHÓD CHWAŁY

Innym razem nocowaliśmy 500 metrów od hali, w której ojciec głosił. Wsiedliśmy do samochodu – a on wypowiedział trzy krótkie słowa: „Jezu, Chwała Tobie!”. Błyskawicznie włączyliśmy się w modlitwę i samochód napełnił się chwałą Bożą. Namaszczenie Duchem Świętym spłynęło na każdego pasażera, bez wyjątku. Do hali dolecieliśmy jak na skrzydłach gołębicy. Nikt nie miał najmniejszej ochoty wysiadać. „Jak dobrze być kierowcą ojca Johna” – powiedział ojciec Radek (egzorcysta z Bąblina).

 

CHARYZMATYCZNY KONTEMPLATYK 

Mocno zdziwiłam się, kiedy poproszono mnie o tłumaczenie 8-dniowych zamkniętych rekolekcji z ojcem dla sióstr Karmelitanek Bosych. Pamiętałam go ze spotkań z tysiącami ludzi, gdzie skakał po scenie i śpiewał afrykańskie piosenki. Dopiero tu zobaczyłam, że duszą głęboko trwa w kontemplacji. Jako młody kapłan spędził trzy lata w zgromadzeniu zakonnym. Dobrze zna tajniki i mechanizmy życia wspólnotowego, a w ciszy odpoczywa. Na koniec rekolekcji – zapytał, czy mógłby częściej przyjeżdżać do sióstr, by odnowić swoją duchowość.

 

EUCHARYSTYCZNY SZALENIEC

Siostry Pallotynki zaprosiły Ojca do wygłoszenia konferencji podczas ich ogólnopolskich rekolekcji w Gnieźnie. Godzina nie była do końca ustalona. Przyjechaliśmy zmęczeni po długiej trasie. Ktoś zaproponował herbatę – nie – ojciec chciał iść do kaplicy. Klęczał przed Najświętszym Sakramentem 2,5 godziny, notował coś, potem wstał i zaczął mówić. Uznał, że ważne było, aby wspólnie z siostrami przed głoszeniem Słowa trwać na adoracji. Nie wiedział jednak, że one wcześniej adorowały Jezusa przez prawie 3 godziny. Nigdy za dużo czasu z Ukochanym…

 

STAWAĆ SIĘ JEZUSEM

Ojciec John uczy swoją postawą, że chrześcijanin musi być przekonany, że nie jest społeczną ofiarą i wygrywa wszędzie dzięki Chrystusowi. Jesteśmy stworzeni do życia w obfitości, które Jezus nam obiecał. Oddając się Mu pozwalamy, by przeniknął nasze pragnienia. Jako synowie i córki Boga przez chrzest święty przyjmujemy charakter Jezusa. „Trzeba Nim żyć i całkowicie Mu zaufać, a wtedy on wypełni naszą codzienność, stajemy się Nim” – woła.

 

ŻYWA EWANGELIA

Zawsze prosiłam Boga, aby pozwolił mi zgłębić swoje Słowo i nim żyć. Uczynił to przez kontakt z osobami, które bardzo dosłownie potraktowały ewangelię. Mija 5 lat od pierwszych tłumaczonych przeze mnie rekolekcji, a jeszcze ani razu nie stwierdziłam, że już coś słyszałam i nie ciekawi mnie. Za każdym razem pozostaje we mnie inna treść, nawet z tego samego głoszenia. Odkąd zamiast tylko tłumaczyć, zaczęłam zatrzymywać w sobie głoszone Słowo - posługa sprawia mi ogromną radość, a moje życie diametralnie się zmieniło.

 

 

Zobacz też TUTAJ 

 

 

 Szum z Nieba nr 106/2011

 

 

Polecamy książkę o śp. ojcu Józefie Kozłowskim SJ "Aby nikt nie zginął". Stanowi ona świadectwo życia charyzmatycznego kapłana, nauczyciela, ojca i duszpasterza - napisana przez kilkadziesiąt osób... Więcej - kliknij tutaj.