Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 46 gości 

Ewangelizując, sami potrzebujemy nieustannego nawrócenia, odświeżenia naszych sił, dynamizmu i zapału do głoszenia. Bóg nas powołuje, abyśmy byli długodystansowcami. Sprinter biegnie szybko, ale też szybko się męczy. Bóg potrzebuje nas na długie dystanse. Ważne, że idziemy do przodu. Nie chodzi o szybkość, ale aby ciągle iść – obojętnie gdzie teraz jesteśmy. Musimy nawzajem uczyć się od siebie, pytając się, czy metody działania innych wspólnot można zastosować również w naszych.
Michelle Moran


 

Lefebrysta czy tradycjonalista - jak rozróżnić?

Zasadniczo nie ma wielkich różnic między lefebrystami a katolikami. Spór zaczął się po Soborze Watykańskim II, którego lefebryści nie uznają. Ale też Sobór nie podjął nowych dogmatów. Sobór był wielkim powrotem do źródeł - czyli do Ewangelii i życia Apostołów. Spróbujmy zatem popatrzeć, jakie różnice mogą nam pomóc rozpoznać, czy mamy do czynienia z lefebrystą (myślącym inaczej niż Kościół Katolicki), czy też tradycjonalistą, którego poglądy mieszczą się w Kościele Katolickim. To rozróżnienie jest ważne, ponieważ lefebryści w internecie podają się za tradycyjnych katolików. Np. strona Rzymski Katolik należy do lefebrystów lub osób o poglądach lefebrystów. Podobnie wszystkie strony, które są z nią powiązane linkami. Do złudzenia przypominają strony katolickie - tymczasem jest to działanie zamierzone.

 

Po Soborze wróciliśmy do biblijnego rozumienia Kościoła jako Ciała Chrystusa, Ludu Bożego. Po Soborze kapłan ma być na nowo pasterzem, ma być między owcami. Kapłan nie stoi nad stadem, ale jest pośród stada. To bardzo ważna zmiana, którą zapoczątkował Sobór. Ten powrót do myślenia biblijnego pociągnął konkretną reformę w liturgii, strojów liturgicznych i zachowań z tym związanych.

Oprócz liturgii spór z lefebrystami dotyczy także ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego, a także rozumienia Miłosierdzia Bożego.

Jak zatem w praktyce można rozróżnić, czy mamy do czynienia z kapłanem lub świeckim o poglądach lefebrystów (spoza nauczania Kościoła) lub tradycjonalistów (mieszczących się w nauczaniu Kościoła)? Tutaj uwaga! Nie jest istotne, jak ktoś siebie przedstawia. Dlaczego? Ponieważ lefebryści uważają się za prawowitych katolików. Będą się zatem przedstawiać jako katolicy, albo prawdziwi katolicy, bądź też tradycyjni katolicy. Tymczasem ich poglądy są anytsoborowe. Dlatego dopiero po treści można poznać czyj artykuł czytamy lub czyjej konferencji słuchamy.

Otóż lefebryści dogmatyzują swój sposób przeżywania wiary jako jedynie słuszny. Będą bronili, że tylko ich jest dobre, a wszystko inne jest herezją. Sława herezja, stos, profanacja, ekskomunika są w ich codziennym języku. Jeżeli zatem lefebryści odprawiają mszę po łacinie, to będą głosić, że tylko po łacinie msza jest godnie odprawiana. Nie jest istotne to, że Jezus nie znał łaciny, a apostołowie nigdy nie odprawiali Mszy w tym języku. Lefebrysta wie wszystko najlepiej i podpiera się w tym przepisami prawa.


Kapłan, który ma poglądy lefebrystyczne nie udzieli komunii osobie, która nie klęczy. Nie udzieli też komunii na rękę, jeśli osoba tak chce przyjąć Komunię. To nie ważne, że Kościół pozwala tej osobie tak przyjmować Komunię. Nie istotne jest też, że Pan Jezus i Apostołowie nie wkładali nikomu Komunii do ust. Lefebrysta ma zawsze rację.

Poglądy lefebrystów w złagodzonej formie nie będą dogmatyzować, że TYLKO nasze jest dobre, ale będą głosić, że naszej jest LEPSZE. Od takich osób usłyszymy, że Msza Trydencka jest lepsza, chrzest trydencki jest lepszy itd.

Na polu ekumenizmu bardzo podpadł lefebrystom św. Jan Paweł II. Dlatego też na stronach lefebrystów podających się za katolików będziemy czytali, że Jan Paweł II niesłusznie został ogłoszony świętym.

Ale dużo większym wrogiem kościoła niż Jan Paweł II jest dla nich papież Franciszek. W ogóle go nie uznają jako papieża. Lefebryści nie zgadzają się z ustąpieniem Benedykta XVI i jednocześnie nie przyjmują papieża Franciszka.

Miłosierdzie Boże było tematem bardzo trudnym. Kościół obawiał się głosić to otwarcie, aby chronić ludzi przed postawą "hulaj dusza, piekła nie ma". Miłosierdzie Boże zostało na nowo głoszone dzięki objawieniom s. Faustyny Kowalskiej. Ale to też było za mało. Sprawą zajął się tak naprawdę bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik Faustyny. To on budował podstawy teologiczne pod głoszenie miłosierdzia. Kościół był bardzo niechętny wobec treści, które propagował ks. Michał. Dopiero pontyfikat Jana Pawła II otworzył szeroko drzwi dla miłosierdzia Boga. Więcej - kliknij tutaj. Temat Miłosierdzia jest unikany przez lefebrystów. Oni wolą rzucać ekskomuniki i palić stosy.

Myślę, że tyle wystarczy, aby móc rozróżniać z kim mamy do czynienia.

Ze swojej strony zachęcam, aby nie dawać się wciągać w rozmowy z chrześcijanami o poglądach lefebrystów. Zmarnujesz dużo czasu i sił, a nic nie wskórasz. Lepiej ich blokować (banować). Lefebryści mają upodobanie w hejtach. Robią to w sposób zorganizowany. Zamiast z nimi dyskutować - lepiej przeznacz ten czas na ewangelizację.

 

 

Możesz jeszcze obejrzeć ten krótki film - kliknij tutaj.
To szokujące, że rośnie liczba osób w Kościele, które chcą, aby te czasy wróciły.

Dim lights Embed Embed this video on your site