Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 39 gości 

W ewangelizacji nie rezygnuje się z nikogo, nie okazuje się niechęci nikomu, pogardy nikomu, odwetu nawet nieprzyjaciołom – nigdy policzka lewego nie szczędzi się, chociaż się dostało w prawy. Nie pokazuje się zębów nikomu, nie wpada się w jakiś nastrój złości, gniewu, niecierpliwości. To jest droga trudna, bo to jest też droga krzyżowa. To jest krzyżowa droga, ale zbawcza.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 8.05.1975)

 

Umiejętność cieszenia się dobrem

Mamy za sobą kilka wielkich wydarzeń ewangelizacyjnych w Polsce. Chrześcijanie gromadzą się na polach Lednicy i Rzeszowa, przy Przystanku Woodstock – tworząc Przystanek Jezus. Zajmują hale sportowe, amfiteatry i, co jest nowością, również największy stadion w Polsce. Od czasu do czasu ktoś z ludzi wierzących pyta mnie, co o tym myślę.

 

 

Wszystko, co nowe, budzi emocje i rodzi pytania. Zwłaszcza, gdy powstaje impreza religijna, na którą do tej pory nikt w Polsce nie mógł sobie pozwolić. Na Zachodzie jest to normalne – Odnowa w Rzymie regularnie wynajmuje stadion większy od naszego w Warszawie. Ale nas w Polsce to jeszcze dziwi, więc zadajemy sobie pytania. Niektórzy formułują je ze sceptycyzmem, inni pytają z wdzięcznością wobec Boga. Postawa wdzięczności nie jest łatwa, ponieważ wymaga nawróconego serca. To umiejętność cieszenia się dobrem, jakie robi drugi człowiek, docenianie tego dobra i świadomość, że skorzysta z niego cały Kościół. To cieszenie się tym, że są w Kościele ludzie gorliwi, którym chce się coś więcej, więc zgadzają się na nieprzespane noce, mnóstwo problemów organizacyjnych i walki duchowej (olbrzymiej przy tak wielkim dobru).

 

Bez nawróconego serca będziemy patrzyli na każdą nowość w Kościele tylko powierzchownie. Taki styl myślenia jest smutny.

Wówczas zazdrość wżera się w serce i rodzą się pytania, które zabijają działanie łaski, np. ile organizator na tym zarobi, albo próby podważania autentyczności nawróceń, uzdrowień i uwolnień. Takim osobom nie wystarczy to, że ludzie wracają z dużych wydarzeń umocnieni i pełni radości. Chcą dowodów ich przemiany – jak faryzeusze wobec znaków Jezusa. W naszych diecezjach mamy wiele wydarzeń religijnych. Według policji, największą imprezą masową, jaką robią katolicy w Polsce, jest procesja Bożego Ciała – i to jednocześnie w całym kraju. Największe środki publiczne są przeznaczane na zabezpieczenie tego wydarzenia. Mówimy o świadectwie wiary poprzez uczestniczenie w procesji, ale jakoś nikt nie pyta, czy ktoś nowy przyszedł potem do Kościoła. Nie pytamy nawet, czy ludzie wracają z procesji zbudowani i przepełnieni wiarą. Gdybyśmy w ogóle mieli stawiać takie pytania, to szczególnie wobec wydarzeń, które istnieją od wielu lat. Tam jest ryzyko, że formuła się przestarzała i wymaga korekty, więc przygotowujemy te wydarzenia automatycznie i bez omodlenia, jakie zawsze towarzyszy nowej ewangelizacji. Natomiast przy nowych formach wyrazu wiary – organizatorzy najpierw stawiali sobie bardzo dużo pytań. Wielkie pomysły często dojrzewają latami, bo przygotowujący je chcą zweryfikować, czy aby na pewno tego chce od nich Bóg. A później liczba uczestników pokazuje, czy lud Boży karmi się taką formułą spotkania, czy nie. Co ciekawe, to papieże jako pierwsi dali przykład całemu Kościołowi, aby iść z duchem czasu w wyborze miejsc na wydarzenia religijne. Spotykali się z wiernymi na lotniskach, stadionach, polach, i odprawiali Msze święte przed kościołami, a nie w nich. A w jaki sposób ty stawiasz sobie pytania o obecne wydarzenia w Kościele? Nie wszystko przecież każdemu musi odpowiadać, ponieważ jesteśmy różni i mamy różną wrażliwość. Jednak człowiek zjednoczony z Chrystusem ma świadomość Ciała Chrystusa, którym jest Kościół zbudowany z różnych członków. Każdy z członków Ciała wymaga umocnienia. Jednak umacnia się je w różny sposób – inaczej ćwiczy się sprawność oka, inaczej twardość paznokci, a inaczej siłę mięśni. Różne członki Ciała Chrystusa oczekują innego wsparcia wiary. Różni ludzie potrzebują odmiennych doświadczeń duchowych, aby wzrastać i rozwijać się w jednym Kościele.

 

Coś, co nie pasuje jednej osobie – drugą umacnia i daje jej doświadczenie bliskości Boga. I warto to wzmacniać, a nie podważać, zadając pytania z zazdrosnym sercem.

Jeżeli widzimy, że ktoś znalazł swoje miejsce wzrostu, to wspierajmy go w tym. Dopóki coś pomaga w zbliżaniu się do Boga, należy z tego korzystać. Natomiast martwmy się o osoby, które stanęły w miejscu. Może chodzą do kościoła, ale nie rozwijają się w relacji do Boga i nie doświadczają Jego bliskości. O nich mamy się zatroszczyć, oni też są ludem Bożym – tymczasem prawdopodobne jest, że usłyszą oni sceptyczne zdania o najnowszych wydarzeniach religijnych. A przez to, zamiast ich zachęcać do rozwoju duchowego – zatrzymujemy ich w marazmie, z którego chcieli się wyrwać. Wspierajmy więc dobro rodzące się w Kościele w różnych miejscach i na różny sposób. Być może gdybyś zorganizował w swojej parafii wyjazd autokaru na spotkanie na stadionie lub na Forum Charyzmatyczne – byłaby to już dziś inna parafia. Czasem niewiele potrzeba, aby odnowić wiarę i zainicjować powstanie wspólnoty modlitewnej w parafii. Naszym zadaniem jest to „niewiele” usłyszeć i zacząć realizować.

.


Szum z Nieba nr 131/2015

 

 

 

 

 

Zachęcamy do książki o. Pawła Kowalskiego SJ "Kościół - wspólnota i dynamizm". Pozycja zawiera propozycje modlitwy prowadzące nas ku pełniejszemu poznaniu, zrozumieniu i pokochaniu Kościoła. Więcej tutaj!

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2015-10-01)