Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 67 gości 

Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jeszcze jest apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom.
kard. Stefan Wyszyński (Stoczek Warmiński, 5 października 1954 r.)

 

Towarzyszenie duchowe w życiu

We wspólnocie „Mocni w Duchu” co jakiś czas podejmujemy wspólnotowe rozeznawanie duchowe, które jest czasem słuchania Boga i pytania, do czego On nas zaprasza. Owocem takiego rozeznania trzy lata temu było powstanie kolejnej stałej diakonii – towarzyszenia duchowego w życiu. Zawierzyliśmy ją wtedy opiece św. Ignacego, a dzieło to przyniosło już wiele dobra i nadal się rozwija.

 

 

Od samego początku istnienia wspólnoty podejmowaliśmy w niej różne formy opieki osób bardziej doświadczonych nad „nowymi”, aby każdy, kto zaczyna swoją drogę z Bogiem, po pierwszym etapie uzdrowienia i oczyszczenia, był wprowadzany w służbę, co zaowocuje jego wzrostem duchowym oraz ujawnieniem się darów i charyzmatów. Na tym etapie przydatny jest ktoś, kto takiej osobie pomoże rozeznawać duchowo, więc lider zapraszał osoby obdarzone większą zdolnością słuchania do pomocy tym z mniejszym doświadczeniem.

Także od początku istnienia „Mocnych w Duchu” nasz założyciel, o. Józef Kozłowski SJ, a później także kolejni duszpasterze, zapraszali osoby z charyzmatem rozeznania do posługi towarzyszenia duchowego podczas rekolekcji ignacjańskich. Stąd po wielu latach mamy duże grono doświadczonych osób, które mogą służyć innym.

 

DLA KOGO TAKA POMOC?

Adresowana jest ona głównie do tych, którzy już doświadczyli rekolekcji ignacjańskich (Fundament) – i nie ma możliwości ominięcia tego warunku. Dla absolutnych „świeżynek” pierwszą propozycją formacji są Rekolekcje Odnowy Wiary (Seminarium), ponieważ ono wprowadza w bliską relację z Bogiem, otwiera na uzdrowienie i zakorzenia we wspólnocie Kościoła. Osoby po Seminarium mają już doświadczenie relacji z Bogiem, ale skupione są jeszcze na swoich problemach, poszukują wsparcia i trudno im rozpoznać wolę Bożą. Na tym pierwszym etapie właściwsze jest dla nich korzystanie z innych form wsparcia we wspólnocie, np. dzielenia w małych grupach, gdzie można się wypowiedzieć, doświadczyć mocy modlitwy itd. A po tym etapie proponujemy rekolekcje ignacjańskie, które wprowadzają w rozeznawanie duchowe.

 

TOWARZYSZ DUCHOWY

To niekoniecznie osoba duchowna, ale musi to być osoba dojrzała, mająca duchowe wyczucie i rozumienie. Często mamy już takich ludzi obok siebie – są nam oparciem w chwilach trudności, są naszymi wstawiennikami, pomagają rozwijać się duchowo. Nie zawsze musi to być nazywane „towarzyszeniem”, ale jest konkretną pomocą. Ale do formalnego towarzyszenia dobrze jest wybrać sobie kogoś, z kim nie łączą nas zbyt bliskie relacje. Nie powinien to być przyjaciel ze wspólnoty, ponieważ tu może się pojawić brak wolności z obu stron, odmienne oczekiwania, trudniej jest też być obiektywnym (a to jest nieodzowne). Najczęściej po pewnym czasie obie strony widzą, że nie o to im w towarzyszeniu chodziło. Ważne jest więc ustalenie na początku, czego oczekuje proszący o towarzyszenie duchowe i co możemy mu zaoferować, ponieważ to pozwala uniknąć nieporozumień.

 

CZY KAŻDY POTRZEBUJE KIEROWNICTWA?

Aby rozwijać się duchowo, potrzebujemy lustra w postaci osoby obok nas, ponieważ nasze spojrzenie na siebie samego nigdy nie jest obiektywne. Towarzyszenie duchowe pomaga zobiektywizować nasze pragnienia, plany i podejmowane działanie. Pozwala lepiej widzieć siebie i swoje życie, zwłaszcza, że mamy tendencję do widzenia siebie w sposób wyidealizowany. Często też gubimy się w naszym rozeznawaniu, podejmujemy błędne decyzje, wpadamy w różne pułapki. A prawda nas wyzwala. Aby zacząć korzystać z tej formy rozwoju duchowego, trzeba mieć żywą relację z Bogiem i pragnienie wzrastania w niej. Potrzebna jest też gotowość do podejmowania wysiłku. Towarzysz nie rozwiąże niczyich problemów, nie podejmie za kogoś rozeznawania, nie odpowie na wszystkie pytania. Nie może decydować ani dokonywać wyborów za osobę, której towarzyszy, więc niektórzy już po pierwszych rozmowach – rozczarowani tym – rezygnują.

Osoby rozwijające się duchowo same podejmują wysiłek, aby dbać o osobistą modlitwę, praktykować codzienny rachunek sumienia, jeździć na rekolekcje w milczeniu. Nadal jednak mogą napotkać trudne wyzwania czy doświadczyć poważnego kryzysu, a wtedy będą potrzebowały spojrzenia kogoś bardziej doświadczonego. Czasami taką rolę spełnia stały spowiednik, a sakrament spowiedzi łączy się wtedy z podejmowaniem rozeznawania duchowego. Są też osoby, którym trudno znaleźć właściwego towarzysza,  więc idą swoją drogą, ufając prowadzeniu samego Boga. Przykładem tego może być św. Ignacy, który nie miał własnego kierownika, ale korzystał z pomocy spowiedników. Oprócz nich, jedynie sam Bóg go prowadził, kierował jego drogą i dawał potrzebne światło.

 

KIERUNEK TOWARZYSZENIA DUCHOWEGO

Towarzyszenie duchowe wpisuje się w pragnienie, jakie kierowało św. Ignacym, aby „pomagać duszom” i zakłada ono metodę towarzyszenia „niedyrektywnego”. Oznacza to, że w relacji Boga z człowiekiem nikt nie może wywierać wpływu na wolność człowieka. Towarzysz powinien stać z boku, przyglądając się relacji danej osoby z Bogiem.

Zalecał to każdemu podejmującemu tę posługę św. Ignacy: „niech dozwoli Stwórcy działać bezpośrednio ze swoim stworzeniem, a stworzeniu ze swoim Stwórcą i Panem” [ĆD 15].

Podstawowym celem towarzyszenia duchowego jest szukanie woli Bożej, by ją pełnić w życiu. Towarzysz ma więc pomóc rozpoznać uczucia i poruszenia duchowe przychodzącej osoby, aby odnaleźć kryjącą się pod nimi wolę Boga, który jest obecny w życiu tego człowieka, a pragnie być rozpoznany i przyjęty. Aby tak się stało, po stronie osoby proszącej o towarzyszenie potrzebna jest zdolność do słuchania siebie i do dzielenia się z osobą towarzysza swoim doświadczeniem Boga. Kiedy uczymy się słuchać własnego serca, zaczynamy rozpoznawać w nim różne poruszenia, a wśród nich odnajdujemy głos samego Boga. I zaczynamy podejmować decyzje, już nie w sposób spontaniczny, pod wpływem różnych bodźców, ale bardziej świadomie – rozpoznając, które z poruszeń pociągają nas ku dobru (czyli ku Bogu), a które ku czemuś przeciwnemu. Zaczynamy też odkrywać w sobie teren „walki duchów” – widzimy, że kierują nami siły, których obecności wcześniej nie byliśmy świadomi, a mają one realny wpływ na nas i nasze decyzje. Dowiadujemy się, że może na nas oddziaływać duch dobry, duch zły, ale także duch ludzki (nasza natura), więc nie należy zbyt szybko przypisywać różnym poruszeniom przyczyn ponadnaturalnych (np. działania złego ducha). Należy brać pod uwagę cały obszar naszych zahamowani i kompleksów, naszych zranień, a także wpływ otaczającego nas świata.

Dlatego pomoc w rozeznawaniu duchów jest bardzo ważnym, ale trudnym zadaniem. Nieodzowne jest w nim osobiste doświadczenie „walki duchów”, stosowanie reguł rozeznawania duchowego w swoim życiu, a także dojrzałość i roztropność towarzysza. Przy czym niektórym osobom Bóg udziela charyzmatycznego daru „rozeznawania duchowego”, czyli szczególnej umiejętności rozpoznawania źródła duchowych poruszeń.

.

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

.

Szum z Nieba nr 153/2019

 

 

 

 

 

 

 

 

W tematyce rozeznawania duchowego nasze Wydawnictwo oferuje kilka pozycji formacyjnych:

.

o. Józef Kozłowski SJ "Rachunek sumienia" - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

.

.

Ignacjański rachunek sumienia MP3  praca zbiorowa- więcej tutaj!

 

 

 

 

 

.

.

Rozeznawanie duchowe w praktyce MP3 praca zbiorowa - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

.

.

.

.

o. Józef Kozłowski " Jak rozeznawać w wierze?" - więcej tutaj!

 

 

 

 

 

 

.

.

(zamieszczono 2019-06-13)