Znasz drogę, ale czy chodzisz nią?

Patrząc na Jezusa ukazanego w Ewangeliach, zaczynamy rozumieć, kim sami jesteśmy. Jezus mówi o sobie: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”, i On nie tylko zna drogę, ale sam jest Drogą. Nie tylko zna prawdę, ale jest Prawdą. I nie tylko wie, co to jest życie, ale sam jest Życiem. Można by powiedzieć, że Jezus jest konsekwentny jako Człowiek i jest bardzo spójny wewnętrznie.

 

 

Ostatnie tygodnie spędziłem na synodzie w Rzymie z młodymi ludźmi. Kardynał Schönborn tak ładnie podsumował to wydarzenie: „Pokażcie mi gdzieś 270 przywódców świata, którzy przez miesiąc słuchają młodzieży”. A myśmy tam cztery tygodnie spędzili, słuchając młodych ludzi. Najczęściej mówili nam oni o swoim pragnieniu spójności, takiej zgodności między tym, o czym mówisz, a tym, jak żyjesz. To kwestia zasadnicza – znasz drogę, ale czy chodzisz nią? Utożsamiasz się z nią? Tak dalece, żebyś mógł stać się drogą dla innych? Nie wystarczy opowiadać: „Tam jest droga, możesz się nią przejść”, a samemu nigdy nią nie wyruszyć… Fulton Sheen mówił kiedyś o zawiadowcach stacji kolejowych: znają kompletny rozkład pociągów i w życiu nie wsiedli do żadnego. Ale gdy Jezus mówi: „Ja jestem drogą”, pokazuje nam w ten sposób, kim my mamy być. Chrześcijanie to ludzie, którzy utożsamiają się z drogą, o której się dowiedzieli, ponieważ sami nią wyruszyli. A idąc, stają się też drogą dla innych. Przeciwieństwem takiej postawy jest zastanie się w miejscu. Tu jestem i stąd się nie ruszę. Tu jest mi dobrze. Ten poziom szczęścia, jaki aktualnie przeżywam, jest wystarczający. Co w życiu osiągnąłem, to mi wystarcza. Słychać w tym pragnienie stabilizacji i „mogłoby być inaczej, ale jest fajnie”.

 

NAJCIEKAWSZE DOPIERO PRZED TOBĄ

Ale może być gorzej, gdy człowiek niczego w życiu już nie pragnie, tylko ciągle patrzy wstecz i mówi: kiedyś to było fajnie. Gdy Czesław Miłosz przyjmował doktorat honorowy na KUL-u, to powiedział między innymi, że im jest starszy, tym mniej mu odpowiada podział czasu na: normalną przeszłość, nienormalną teraźniejszość i fatalną przyszłość. I spuentował to tak: Teraźniejszość była nienormalna zawsze, a normalniała tylko we wspomnieniach. Człowiek może oglądać stare zdjęcia, zadowolony, jak fajnie kiedyś wyglądał, i myśleć: To już wszystko było, teraz będzie już tylko gorzej. A Jezus mówi: Nie. Jesteśmy w drodze. Ewangelia jest przed nami, życie jest przed nami, prawda jest przed nami. Mam sobie uświadomić: jestem pielgrzymem. Pielgrzym to ktoś, kto ma cel w życiu. Nie jest włóczęgą ani wagabundą, ponieważ wie, dokąd zmierza. A życie jest zawsze przed nim, nie za nim. Ta prawda dotyczy właściwie każdego obszaru naszego życia: to, co najciekawsze, jest zawsze przed nami. Każdy artysta wie, że jeszcze nie stworzył swojego najlepszego kawałka – może kiedyś go napisze, a może nie. Na KUL-u Miłosz zacytował kilku japońskich malarzy, z których każdy był już po dziewięćdziesiątce, a mówił: „Wreszcie zaczynam umieć malować”.

 

JESTEŚ W DRODZE

Jezus jest w drodze tak dalece, że sam się nią staje. Utożsamia się z drogą, którą poznał, a św. Paweł mówi nam, odkąd dokąd ona prowadzi. „Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie” (2Kor 5,1). To napięcie, które nas uruchamia do stawania się ludźmi drogi, opisane jest tu dwoma słowami: przybytek (po grecku scenę znaczy tyle co namiot) oraz mieszkanie (dosłownie: budynek, dom). Żyjemy pomiędzy namiotem a domem. Lubisz mieszkać w namiocie? To może być fajne na jakiś czas, ale jak długo tak wytrzymasz? Przeżyłbyś całe życie w namiocie, w poczuciu tymczasowości? Namiot jest na chwilę, a w człowieku istnieje tęsknota za domem – za tym, co stałe i solidne. A Paweł wyjaśnia: namiot to jest to, co sami budujecie; a dom to jest to, co buduje w waszym życiu Bóg. To, co buduje Bóg, jest stałe i wieczne. To, co budujecie waszymi rękami, jest przemijające.

 

POZWÓL BOGU ZBUDOWAĆ CI DOM

Podam taki ciekawy przykład, o którym przeczytałem, gdy przeniosłem się do Łodzi. Ktoś dał mi przewodnik po starym łódzkim cmentarzu przy ul. Ogrodowej, są w nim odnotowane dwa nagrobki, które przylegają do muru między częścią katolicką a prawosławną. Leżą one po obu stronach muru, ponieważ żona była prawosławna, a mąż był katolikiem, zbudowano im więc dwa nagrobki przy murze. Ale piwniczka pod spodem jest jedna, bez muru. To nie Pan Bóg, ale ludzie zrobili podziały w wierze. Na szczęście to, co zrobili ludzie, jest jak namiot: jest nietrwałe i nie sięga w wieczność. A to, co Bóg robi, jest jednym wspólnym mieszkaniem. Nie chciejcie mieszkać na zawsze w tym, co sami wytwarzacie, ale pozwólcie Bogu budować wam dom. Zadomówcie się w tym, co Bóg sprawia wam w życiu. W niebie nie będzie kościołów, nie będzie sakramentów – pomimo że są one z Bożego ustanowienia, ale są czynione naszymi rękami. Eucharystia tyle pokazuje, co zasłania, choć pewnie nie ma lepszego, pełniejszego spotkania z Bogiem niż Komunia święta. Ale patrzysz i widzisz kawałek chleba, smakujesz trochę wina, a Bóg ukrywa się za tą zasłoną. Św. Paweł mówi do nas: Patrzcie nie na to, co widać, ale na to, czego nie widać. Potraficie zobaczyć to, co niewidzialne? Potraficie, tylko trzeba patrzeć nie oczami, a sercem. Sercem widzisz to, czego nie widać oczami. A to jest miłość, która jest przez Boga wkładana w nasze serce. Zamieszkajcie w tym, co Bóg czyni w was. Nie chciejcie mieszkać w tym, co czynicie sami, własnymi rękami, ponieważ to jest przejściowe. Nawet Eucharystia jest przejściowa, a wszyscy mamy nadzieję widzieć Boga twarzą w twarz. Wszyscy mamy nadzieję na taki czas, że nikt nie będzie już nam musiał opowiadać o Bogu, bo będziemy Go widzieli twarzą w twarz. Całe nasze życie jest napięciem, żeby przechodzić od tego, co czynimy własnymi rękami – co jest jak namiot i kiedyś będzie zwinięte – do tego, co czyni Bóg w naszym życiu. A to jest solidny dom, więc on nie przeminie.

 

Dziękujemy stronie Archidiecezji Łódzkiej za udostępnienie homilii arcybiskupa Grzegorza Rysia, wygłoszonej w Dzień Zaduszny w Kalonce w 2018 r.

.

.

Dim lights Embed Embed this video on your site

.

.

.

.

Szum z Nieba nr 153/2019

 

 

Zachęcamy do zapoznania się z naszą pozycją wydawniczą "Zanieś radość innym" Patti G. Mansfield. Autorka podpowiada, jak opowiedzieć swoją historię spotkania z Bogiem, tak by inni nie tylko chcieli słuchać, ale także zapragnęli poznać Jezusa. Więcej znajdziesz tutaj!

 

 

 

 

 

.

.

.

(zamieszczono 2019-06-12)