Zaproszenie do miłosierdzia

Miłosierdzie Boże jest dziś najpopularniejszym tematem duchowym. Kult miłosierdzia rozwija się w błyskawicznym tempie i widać, że ta duchowość obecnie najbardziej przemawia do ludzi. Jednak z miłosierdzia Bożego wypływają też konsekwencje, które czasem trudno nam przyjąć, ponieważ… są wymagające.

 

 

PIERWSZE NAWRÓCENIE

Spotkanie z miłosierdziem Bożym powinno prowadzić do dwóch rodzajów nawrócenia. Pierwsze dotyczy naszego patrzenia na Boga i rozumienia Go – czyli naszego obrazu Boga. Drugie natomiast dotyczy naśladowania Bożego miłosierdzia i przemiany naszego serca w Serce Boże. Jedno i drugie nawrócenie jest konieczne – wydaje się jednak, że bardzo często skupiamy się tylko na tym pierwszym. A czasem nawet do niego nie dochodzi, bo koncentrujemy się tylko na kulcie miłosierdzia.

 

Nowy obraz Boga

Teologia Boga miłosiernego odrodziła się po II wojnie światowej. Jej propagatorem był bł. ks. Michał Sopoćko oraz św. Jan Paweł II. Początki odrodzenia kultu miłosierdzia były jednak trudne – ks. Michał miał wielu przeciwników, a w 1959 r. ówczesna Kongregacja Nauki Wiary apelowała, aby powstrzymać rozszerzanie się pism i obrazów, które propagują nabożeństwo do Bożego miłosierdzia. Nikt nie podważał faktu, że Bóg jest miłosierny, ale nie było zgody na kult miłosierdzia i na nadmierne podkreślanie tego przymiotu Bożego. Szły za tym obawy duszpasterskie, że człowiek przestanie wymagać od siebie, bo we wszystkim będzie widział miłosierdzie Boże. To właśnie Jan Paweł II przyczynił się do rozwoju rozumienia miłosierdzia Bożego. Kiedy został papieżem, sukcesywnie i konsekwentnie wprowadzał ten kult. Ten proces trwa i nie został jeszcze zakończony. Do dziś spotykamy osoby duchowne, które słysząc o miłosierdziu Bożym zawsze dodają: „Owszem, ale przede wszystkim sprawiedliwość Boża!”. To tak, jakby ktoś na słowa: „masz czułego męża” dodawał zawsze: „…ale też groźnego”.

 

Nauka przez doświadczanie

Miłosierdzie jest przymiotem Boga. Spotkanie z Bogiem miłosiernym sprawia, że przestaję się Boga bać. Uzdrawia się we mnie Jego obraz. Doświadczam, że jest On dobrym Ojcem, który zawsze na mnie czeka i w tym czekaniu jest bardzo cierpliwy. I jest to cierpliwość boska, czyli bez końca! Doświadczenie miłosierdzia buduje w nas wiarę, że Bóg nie przyszedł na ziemię, aby potępić człowieka, ale po to, aby go zbawić. Pierwsze nawrócenie związane jest z zanurzeniem się w takim patrzeniu na Boga i w głębokim doświadczeniu, że taki właśnie jest Pan. To zmiana stylu myślenia i zmiana sposobu odczuwania. Tego nawrócenia nie można wyczytać z książek, nauczyć się z filmów. Ono jest konsekwencją prawdziwego spotkania z Bogiem miłosiernym. Owocem tego nawrócenia jest pragnienie życia nieustannie w stanie łaski uświęcającej. Jeśli upadnę – wracam do miłosierdzia. Choć spowiedź nie będzie nigdy łatwa (gdyby taka była, to znaczy, że nie ma w nas wystarczającego żalu) – to jest ona powrotem do dobrego Ojca. Ten powrót cieszy, bo to kolejne przytulenie się do Ojca. Nie chcę Go ranić, ale jeśli to się zdarzy – bardzo pragnę na nowo być przez Niego przytulony.

 

DRUGIE NAWRÓCENIE

Zmiana obrazu Boga to pierwsze nawrócenie. Odtąd już nie widzę Boga srogiego, którego celem jest obarczyć mnie krzyżem, ale widzę i doświadczam Boga miłosiernego, dobrego – który mnie kocha totalnie i to się nigdy nie zmieni! Drugie nawrócenie związane jest z naśladowaniem doświadczonego miłosierdzia w swojej codzienności. Skoro Bóg jest dla mnie taki dobry, to teraz chcę być taki sam dla innych ludzi – bo Bóg dla nich taki jest. W Ewangelii Bóg wielokrotnie mówi uczniom o konieczności naśladowania Go i o miłości wzajemnej.

 

Naśladowanie Miłości

Jeśli twój Bóg jest surowy, to będziesz Go naśladował w surowości i będziesz taki również dla innych. A jeśli twój Bóg jest miłosierny, to naśladowanie Go będzie związane z byciem miłosiernym. Hymn o miłości (por. 1 Kor 13) opisuje, na czym polega miłość i miłosierdzie. To opis miłości, którą jest Bóg, to opis Boga: cierpliwy, łaskawy, nie szuka swego, nie zazdrości, nie unosi się gniewem, wszystko znosi, wszystko przetrzyma itd. Każdy z tych Jego przymiotów jest nieskończony, podobnie jak miłość, którą jest Bóg, jest nieskończona. Dlatego też naśladowanie miłosierdzia Bożego jest drogą bez końca – to zadanie na całe życie. W tym drugim nawróceniu nie możemy powiedzieć: „Ja już byłam cierpliwa dla męża przez 15 lat. Koniec, teraz jego kolej”. Nie możemy tak powiedzieć, bo Bóg tak nam nie mówi. Nie możemy też powiedzieć: „Ja już przebaczyłem synowi sto razy, niech w końcu on chociaż raz powie «przepraszam»”. Bóg umarł za nas, zanim powiedzieliśmy mu „przepraszam”! Jego miłosierdzie jest wcześniejsze od naszego „przepraszam”. Droga naśladowania Bożego miłosierdzia jest piękna i porywająca, choć trudna jednocześnie. To cudowna przygoda życia, w której możemy co chwilę doświadczać mocy Bożej w nas. Gdy nie mamy siły być miłosierni – doświadczamy, jak Duch nas przemienia od wewnątrz i uzdalnia do tego, co jeszcze przed chwilą wydawało sie niemożliwe. Na przykład: już myślałem, że zacznę kogoś obgadywać, bo tak mnie wyprowadził z równowagi. Nawet przekleństwa pojawiły się w mojej głowie. A za moment doświadczam, jak puszczają mi emocje, a Bóg zatrzymuje mój język przed złym słowem. Coraz bardziej się wyciszam i mam poczucie, że to łaska z nieba – bo sam z siebie nie umiałbym się zatrzymać. Wtedy zaczynam rozumieć, że to owocuje wczorajszy różaniec albo dzisiejsza Eucharystia.

Zaczyna się rok miłosierdzia. Niech to będzie rok naszego codziennego nawracania się ku miłosierdziu. Bardzo bym chciał, aby tak było ze mną…

 

Szum z Nieba nr 123/2015

 

 

 

 

"Spotkanie z Miłosierdziem" - o. Remigiusz Recław SJ. Wyrozumiały, cierpliwy, wierny, kochający ... - Miłosierny Bóg. Ta książka to dobry prezent dla tych, którzy takiego Boga jeszcze nie poznali. Więcej tutaj!

 

 

 

 

 

(zamieszczono 2015-12-06)