Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 32 gości 

W ewangelizacji nie rezygnuje się z nikogo, nie okazuje się niechęci nikomu, pogardy nikomu, odwetu nawet nieprzyjaciołom – nigdy policzka lewego nie szczędzi się, chociaż się dostało w prawy. Nie pokazuje się zębów nikomu, nie wpada się w jakiś nastrój złości, gniewu, niecierpliwości. To jest droga trudna, bo to jest też droga krzyżowa. To jest krzyżowa droga, ale zbawcza.

kard. Stefan Wyszyński (Choszczówka, 8.05.1975)

 

"Chrzest w Duchu Świętym" w świetle Biblii

ImagePierwszym „chrztem w Duchu” była Pięćdziesiątnica. „Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym” - mówi Jezus, zapowiadając ją (Dz 1,5). „Chrzest w Duchu Świętym”, o jakim mówi się na nowo w Kościele, jest dla Jezusa zmartwychwstałego jednym ze sposobów kontynuowania Jego misji w świecie, który potrzebuje chrztu Duchem. Chrzest ten jest rzeczywistością aktualną i bardzo żywą w Kościele. Wyrażenie to bierzemy w cudzysłów, żeby ten chrzest w Duchu odróżnić od chrztu sakramentalnego, dokonywanego z nakazu Jezusa wodą i w imię Trójcy Przenajświętszej.

 

Chociaż „chrzest w Duchu Świętym” jest rzeczywistością szczególnie aktualną „na dzisiaj”, to jednak ma solidne podstawy biblijne. Wzmiankowany jest w Piśmie świętym siedem razy (Mt 3,11-12; Mk 1,7-8; Łk 3,16; J 1,33; Dz 1,5; 11,16; 1 Kor 12,13). Jeżeli uwzględnimy jeszcze formułę trynitarną Mateusza (28,19), to będzie ich osiem. Jako teksty potwierdzające doświadczalne przeżycie tego chrztu przytacza się kilka miejsc z Dziejów (2,1-47; 8,14-17; 10,44-46; 19,5-6).

1. Świadectwa Ewangelii

Rozpocznijmy od tekstów ewangelicznych. Są one paralelne; przytaczają świadectwo Jana Chrzciciela, który chrzcił wodą, zapowiadając równocześnie, że większy i godniejszy od niego będzie chrzcił w Duchu Świętym. Zestawienie synoptyczne ułatwi komentarz i zrozumienie tego świadectwa. W pierwszym szeregu umieścimy Marka, jako „najstarszego” ewangelistę, od którego są zależni Mateusz i Łukasz:

Rozpocznijmy od tekstów ewangelicznych. Są one paralelne; przytaczają świadectwo Jana Chrzciciela, który chrzcił wodą, zapowiadając równocześnie, że większy i godniejszy od niego będzie chrzcił w Duchu Świętym. Zestawienie synoptyczne ułatwi komentarz i zrozumienie tego świadectwa. W pierwszym szeregu umieścimy Marka, jako „najstarszego” ewangelistę, od którego są zależni Mateusz i Łukasz:

Mk 1,7-9: „I tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”.
Mt 3,11-12: „Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia, lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie, ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”.
Łk 3,16 „Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”„.
J 1, 26-27.33: „...on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą, lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”.

Świadectwo Jana Chrzciciela, uznane przez wszystkich synoptyków oraz przez czwartą Ewangelię, potwierdza jego wartość historyczną. Dochodzi do tego jeszcze świadectwo Q, które zawierało słowa Pana. Synopsa powyższa jest bardzo pouczająca. Wszystkie świadectwa mówią najpierw o wyższości Jezusa nad Janem; chrzest Jana był tylko chrztem z wody; nawiązywał on do znanych wówczas w judaizmie obmyć rytualnych. Był chrztem pokuty na odpuszczenie grzechów (por. Mt 3,6). Łukasz mówi wprost, że Jan „głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów” (3,3; por. Łk 3,7-14). Nawiązywał on prawdopodobnie do chrztu prozelitów, którego udzielali niektórzy rabini, włączając w ten sposób pogan do ludu wybranego (Mt 13,15); łączył się on z uczuciem żalu za grzechy. Niekiedy traktowano go na równi z obrzezaniem. Nie miał on jednak charakteru inicjacji. Chrzest Janowy zapowiadał i przygotowywał chrzest innego rodzaju; jego cechą istotną miało być nie tyle obmycie wodą, ile chrzest Duchem Świętym. Jak Chrystus jest wyższy i godniejszy od Jana, tak samo i chrzest, jaki On ze sobą przyniesie, będzie wyższy od chrztu Jego poprzednika: nie tylko będzie oczyszczał z grzechu, ale również obdarzał Duchem Świętym.

Porównując ewangelistów, dostrzega się pewną różnicę: według Marka i Jana, Jezus będzie chrzcił Duchem Świętym, natomiast według Mateusza i Łukasza — „Duchem Świętym i ogniem”. Łukasz w 3,17, a Mateusz w 3,12 czynią aluzję do sądu, w którym ogień będzie narzędziem kary.

Według większości egzegetów, bardziej pierwotna jest forma Mateusza i Łukasza, którzy zaczerpnęli ją ze źródła Q (nazwa tego źródła pochodzi z niemieckiego Quelle, tj. „źródło”). W źródle tym znajdowały się głównie słowa Jezusa, których brak w Ewangelii Marka. Ze źródła tego czerpali Mateusz i Łukasz. Jest ono bardzo starożytne; powstało w Palestynie tuż po śmierci Jezusa. Jest starsze od Ewangelii Markowej. Według tego źródła, Jezus „będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3,17).

Co oznacza „ogień”? Jak wskazuje kontekst, chodzi tu o sąd: „Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (tamże). Słowo to zrozumiałe jest w ustach Jana, który był bardzo związany ze Starym Testamentem oraz, jak się powszechnie przyjmuje, ze wspólnotą z Qumran. Metaforę „ognia” znał i Stary Testament, i qumrańczycy. Sąd z „ogniem” występuje już u proroków (Am 7,4; Ml 3,2.19; Iz 4,4; 27,8; Jr 4,11-12). Szczególnie interesujący jest Iz 4,4n: „Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną oczyści wewnątrz Jeruzalem tchnieniem (ruah) sądu i tchnieniem pożogi (dosłownie: baer— ogień), wtedy Pan przyjdzie [spocząć] na całej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy się tam zgromadzą, we dnie jako obłok z dymu, w nocy jako olśniewający płomień ognia”. Prorok łączy tu ogień, ducha i sąd: „duch sądu i duch ognia”.

Uwzględniając ten kontekst można powiedzieć, że Duch Święty, zapowiadany przez Jana Chrzciciela, był w jego rozumieniu duchem oczyszczenia i nadchodzącego sądu, o którym pisał Izajasz (4,4) i którego oczekiwała wspólnota z Qumran: „W swoim tajemniczym zamyśle i chwalebnej mądrości Bóg wyznaczył koniec istnieniu nieprzyzwoitości i we właściwym czasie przybędzie, aby ją zniszczyć już na zawsze. Wtedy prawda zatryumfuje na całym świecie dlatego, że zbezczeszczony został panowaniem w nim nieprawości aż do czasu czekającego go sądu. Wtedy to Bóg swoją prawdą oczyści każdy czyn człowieczy i uświęci dla siebie samą naturę człowieka, usuwając zeń wszelkiego ducha nieprawości, oczyści ją z wszelkiego nikczemnego czynu swoim duchem świętości. Pokropi go swoim duchem prawdy, jak wodą oczyszczającą, aby usunąć zeń każdą obrzydliwość i fałsz, którymi się zbezcześcił” (l QS IV). Jan Chrzciciel, wychowany na Starym Testamencie, może nawet w społeczności z Qumran, która szczególnie rozczytywała się w Izajaszu, o czym świadczą znalezione manuskrypty, rozumiał chrzest jako obrzęd pokuty i przygotowanie ludzi na przyjście Boga na sąd. Wody chrzcielne Jordanu, w których udzielał chrztu przez zanurzenie, chroniły przed ogniem sądu Bożego, który miał pochłonąć grzeszników; wymagało to jednak pokuty, zmiany serca. Zapowiadając chrzest większego od siebie Mesjasza, przedstawił go również jako chrzest sądu, dodając słowo „ogień”. Być może inspirował się tu Malachiaszem (3,1 -2), który zapowiadał, że przyjdzie Mesjasz, Anioł Przymierza. Miał On, tak jak złotnik, posłużyć się ogniem oczyszczającym. W świetle tego można powiedzieć, że Jan Chrzciciel zapowiadał chrzest „Duchem Świętym i ogniem” (Mt i Łk). Mateusz i Łukasz w oparciu o źródło Q poprawnie zachowali jego słowa (G. T. Montague).

Łatwo można wyjaśnić, dlaczego Marek i Jan pominęli rzeczownik „ogień”. Pisali już po wydarzeniu paschalnym i wzmianka o ogniu jako sądzie nie zgadzała się z charakterystyką Jezusa, który przyszedł nie po to, żeby świat potępić, lecz żeby go zbawić (J 3,16n). Chrzest natomiast, jaki nakazał, miał być narodzinami z wody i Ducha (J 3,6), a tym, którzy uwierzą i ochrzczą się, obiecał nie sąd, lecz zbawienie (Mk 16,17). Ujęcia wiać Marka i Jana mają wyraźnie charakter redakcyjny, popaschalny. Punktem wyjścia ich wersji był obraz Jezusa historycznego i praktyka pierwotnego Kościoła, który mówiąc o „chrzcie Duchem” (Dz 1,5), nie dodawał już „ognia”. Była to interpretacja uzasadniona i dokonana przez natchnionych redaktorów.

Szczególne znaczenie dla zrozumienia „chrztu w Duchu” posiada redakcja Janowa (1,32-33). Pierwsze trzy wzmianki na temat Ducha w czwartej Ewangelii pojawiają się w świadectwie Jana Chrzciciela: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: «Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym». Ja Go ujrzałem i daję świadectwo, że On jest wybranym Bożym” (J 1,33-34 — tłum. własne). Werset 32 („i spoczął na Nim”) jest centrum perykopy (1,29-34), co świadczy o ważności wydarzenia. Wizja św. Jana była znakiem najpierw dla niego samego; Duch, który „spoczął” na Jezusie, mógł mu przypomnieć zapowiedzi tego faktu u Izajasza (11,2; 42,1). Drugie z tych proroctw pochodzi z pierwszej pieśni o Słudze Jahwe. Dzięki temu Jan mógł rozpoznać w Jezusie „Baranka Bożego” (w. 29) i „wybranego” przez Boga (w. 34). Lekcja „wybrany” (w. 34) jest bowiem bardziej prawdopodobna niż „Syn”. We fragmencie tym znajdują się dwa nowe objawienia, dane Janowi (pierwsze, wprowadzone przez formułę objawieniową „oto”, którą można odnieść do następnych objawień — w. 29-30). Objawienie pierwsze — On „był wcześniej ode mnie” (w. 30). Deklaracja ta potwierdza boskie pochodzenie Jezusa. Objawienie drugie, które jest dla nas ważniejsze, gdyż łączy się z tematem pneumatologicznym — „Jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Jaki ma sens to wyrażenie? Zdaniem I. de la Potterie, nie jest to aluzja do czynności jednorazowej, np. do chrztu chrześcijańskiego lub do Pięćdziesiątnicy. Oznacza ono globalnie całą działalność Jezusa, która będzie dla wiernych „chrztem w Duchu Świętym”. Wielkie wylanie Ducha w czasach eschatologicznych, obiecane przez proroków (Ez 36,26-29; Jl 3,1-5) spełniło się w Jezusie. To była właśnie ta wielka nowość i oryginalność świadectwa Jana Chrzciciela.

Duch Święty, według tego świadectwa, nie jest jednak rzeczywistością autonomiczną, która od momentu zstąpienia na Jezusa byłaby od Niego oddzielona i niezależna. Główny akcent całej perykopy spoczywa na stwierdzeniu, że Duch został dany od Jezusa, tj. źródłem tego daru jest sam Jezus, ponieważ Duch „spoczywa” na Nim: „Duch... zstępował z nieba i spoczął na Nim” (w. 32). Zdanie to ma wielkie znaczenie dla pneumatologii i chrystologii, a szczególnie dla zrozumienia chrztu w Duchu. Należy tu zwrócić uwagę na obecność czasownika typowo Janowego: menein (Mt — 3 razy; Mk — 2; Łk — 7; J — 40), który na pierwszym miejscu oznacza: pozostawać, przebywać, trwać (R. Popowski). W rozumieniu Jana Jezus nie jest „wyprowadzany” lub „wyrzucany” (ekballein) na pustynię przed Ducha, jak u Marka, lub „prowadzony” przez Niego, jak u Łukasza (4,1). Według Jana, Duch „przebywał”, „trwał” na Nim, podobnie jak chwała Pańska na namiocie spotkania (Lb 14,10).

Można więc powiedzieć, że w Jezusie jest obecny i przebywa Duch, tak jak w świątyni był obecny i przebywał Bóg. Oznacza to, że posiadł On Ducha, jako swego, w pełni, w sposób stały i permanentny. Tak zstąpienie Ducha na Jezusa komentuje św. Augustyn: „Tylko w Nim zamieszkał w całej pełni, bez jakichkolwiek ograniczeń. Następnie został rozdany i zesłany w całej swej obfitości, tak aby także inni mogli otrzymać strumień łask, gdyż źródło wszelkich darów Ducha Świętego znajduje się w Chrystusie, w którym Duch Święty zamieszkuje w całej swej pełni. To wszystko przepowiedział Izajasz: «Spocznie na Nim...» (Iz 11,2-3) i dalej, oddając głos samemu Panu: «Duch Pana Boga nade mną...» (Iz 61,1; Łk 4,18-19)”. Zdaniem Ruperta z Deutz, działanie Ducha Świętego wzbudzało w Jezusie całkowite posłuszeństwo Ojcu, które czyniło Go bezgrzesznym (J 8,46); obecność Ducha Świętego w Jezusie była tajemnicą Jego wolności (8,35-36) i objawiała, że On jest Synem Ojca (św. Tomasz). Działanie w Nim Ducha było tajemnicą Jego życia synowskiego i Jego uświęcenia w prawdzie (J 17,19).

W literaturze międzytestamentalnej opisywano Mesjasza jako rozdawcę Ducha: „Otworzą się niebiosa i chwała Najwyższego zostanie nad nim wypowiedziana i Duch rozumu i uświęcenia spocznie na nim w wodzie... A pod wpływem jego kapłaństwa grzech zniknie i bezbożni przestaną czynić źle, a sprawiedliwi oprą się na nim... A Duch świętości będzie na nich” (Lev. 18,2-11). W ten sposób Jezus stał się dla wierzących źródłem, wzorem życia według Ducha, fundamentem naszego uświęcania w prawdzie (17, 17-19) i naszego życia jako synów Bożych.

W J 1,32-33 zawarty jest program na przyszłość najbliższą i na przyszłość eschatologiczną; według tego programu, Duch Święty może przyjść tylko od Jezusa, ponieważ On posiada Go w pełni; tylko Jezus może dawać Ducha uczniom. Oznacza to, że tylko On może chrzcić Duchem. Czyni to w sposób progresywny, co opisuje czwarta Ewangelia. Można to nazwać „chrztem w Duchu”.

Jakie są te etapy rozdawnictwa Ducha? Najpierw Jezus daje Ducha uczniom w swoim słowie (3,34; 6,63). W sposób szczególny daje Ducha w „swej godzinie” (13,1), tj. w godzinie męki, śmierci i zmartwychwstania; przekazuje Go na krzyżu (19,30.34), tchnie w wieczerniku (20,22). Po zmartwychwstaniu, wyniesiony na prawicę Ojca, obiecuje prosić Go, aby posłał innego Parakleta, Ducha Prawdy, aby był zawsze nie tylko z uczniami, ale i w nich (14,16-17). Jezus zmartwychwstały siedzi po prawicy Ojca w postawie Oranta, który prosi Go o zesłanie Ducha (por. Dz 2,32-33; 1 J 2,1-2).

Zwróćmy uwagę na słowo „zawsze”. Jezus żył dla nas; dla nas cierpiał i umarł; dla nas zmartwychwstał i „zawsze żyje, aby się wstawiać za nami” (Hbr 7,25; 9,24). Zawsze prosi Ojca o zesłanie Ducha Prawdy. Dzięki tej nieustannej prośbie Jezusa-Oranta zawsze możemy wołać o dar Ducha, o Jego nowe wylanie nie tylko w kontekście sakramentalnym. Św. Piotr w dniu Pięćdziesiątnicy powiedział: „Wyniesiony na prawicę Boga, otrzymał od Ojca obietnicę Ducha Świętego i zesłał Go...” (Dz 2,33). W świetle teologii Janowej owo „zesłał” możemy zastąpić czasem teraźniejszym: „zsyła”, to znaczy Jezus i teraz „chrzci Duchem”. Ten ciągle wypraszany przez Jezusa u Ojca i zsyłany Paraklet jest alter ego — „drugim ja” Chrystusa uwielbionego. Zapewnia Kościołowi stałą skuteczność objawionej przez Jezusa prawdy (1J 5,6); On aktualizuje obecność samego Jezusa. Aktualizacja ta polega na tym, że stajemy się „współcześni Chrystusowi” w Duchu. „Chrzest w Duchu Świętym”, zdaniem I. de la Potterie, polega na permanentnej obecności Jezusa, lecz w głębokiej rzeczywistości Jego tajemnicy. Św. Paweł określi to jeszcze wyraźniej: sam Jezus pozostaje obecny w naszej egzystencji ziemskiej „jako Duch ożywiający”.

Można więc powiedzieć, że prawdziwym teologiem „chrztu w Duchu” jest św. Jan. Prawda ta ma dwa wymiary: wymiar chrystologiczny — Jezus posiada w pełni Ducha, i pneumatologiczny — tylko On może dać tego Ducha. Jan uczy, że Jezus czyni to, prosząc nieustannie o dar Parakleta dla uczniów. I właśnie dar Parakleta sprawia, że Jezus jest obecny wśród nas jako Duch ożywiający. Tym Duchem chrzci. Prośba Jezusa kierowana jest do Ojca. I w ten sposób „chrzest w Duchu”, podobnie jak chrzest z wody, ma wymiar trynitarny.


2. Świadectwa Dziejów Apostolskich i św. Pawła

Przejdźmy teraz do Dziejów Apostolskich i pism św. Pawła, które opisują spełnienie się zapowiedzi Jana Chrzciciela. Jezus przed wniebowstąpieniem przy wspólnym posiłku powiedział do uczniów, żeby w Jerozolimie oczekiwali obietnicy Ojca: „Słyszeliście o niej ode Mnie: Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1,5). Jezus wyraźnie nawiązuje do proroctwa Jana Chrzciciela, zapowiadając, że uczniowie będą wkrótce ochrzczeni w nowy sposób.

Co oznacza owo „wkrótce”? Oznacza ono Pięćdziesiątnicę, w czasie której zostali „napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2,4). Ducha tego, jak komentuje Piotr, zesłał wyniesiony na prawicę Boga zmartwychwstały Chrystus (Dz 2,32-33). Zesłanie to było widziane i słyszane przez uczestników tego wydarzenia. Oznacza to, że Pięćdziesiątnica była zdarzeniem zewnętrznym: widzieli języki ognia, słyszeli szum gwałtownego wiatru oraz mówienie obcymi językami. Ten „chrzest w Duchu Świętym”, wyrażający się przez doświadczalne zesłanie Ducha, nie utożsamiał się z chrztem jako inicjacją chrześcijańską. Do tego chrztu bowiem wzywa Piotr po skończeniu mowy: „Nawróćcie się... i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (2,38). Zestawiając ten tekst z obietnicą Jezusa (1,5), z wydarzeniem Pięćdziesiątnicy (2,1-4) oraz z zesłaniem Ducha przez Zmartwychwstałego (2,32-33) należy stwierdzić, że istnieje podwójna droga otrzymania daru Ducha: przez „chrzest w Duchu”, dokonany przez zmartwychwstałego Pana, i przez inicjację sakramentalną. W dzień Zielonych Świąt „chrzest w Duchu” nastąpił przed chrztem sakramentalnym.

W drugim tekście św. Piotr, wyjaśniając sprawą chrztu poganina Korneliusza, powiedział: „Przypomniałem sobie wtedy słowa, które wypowiedział Pan: Jan chrzcił wodą, wy zaś ochrzczeni będziecie Duchem Świętym”. W domu Korneliusza Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali mowy Piotra, choć nie byli jeszcze ochrzczeni. Dopiero po tym wydarzeniu Piotr powiedział: „«Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak i my?» I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa” (Dz 10,47n). Tu również „chrzest w Duchu Świętym”, dar Ducha Świętego wylany na pogan, poprzedził, a nawet przygotował chrzest sakramentalny.

Można więc powiedzieć, że w tych dwóch wydarzeniach termin „chrzest” w zestawieniu z Duchem Świętym został użyty nie w sensie dosłownym, lecz metaforycznym. Te dwa fragmenty Dziejów są najwyraźniejszymi przykładami, jak Kościół apostolski rozumiał „chrzest w Duchu Świętym”. Nie oznaczał on chrztu wodą, lecz szczególne „zesłanie” lub „zlanie” daru Ducha (Dz 2,39; 10,45). Chrzest ma tu znaczenie przenośne. Metafora ta znana jest i często stosowana w Biblii na określenie daru Ducha („wylać” Ducha lub „wylanie Ducha”: (Iz 32,15; 44,3; Ez 39,29; Jl 3,1; Dz 2,17.33; 10,45; Tt 3,6). Znaczenie to zawarte jest w czasowniku baptidzo, który oznacza: zanurzyć, zlać (Z. Abramowiczówna, R. Popowski). Takie tłumaczenie tego czasownika w proroctwie Jana Chrzciciela proponuje M. Wojciechowski: „Ja zanurzyłem was w wodzie, On zaś zanurzy was w Duchu Świętym” (Mk 1,8). Interlinearny grecki Nowy Testament drugą część wersetów Dz 1,5 i 11,16 tłumaczy następująco: „Zostaniecie zanurzeni w Duchu Świętym”. W świetle tej propozycji wyrażenie Jezusa: „Zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym”, oznacza: „Zostaniecie zanurzeni, przepełnieni, obdarowani Duchem Świętym; otrzymacie wylanie Ducha (lub dar Ducha)”. Takie rozumienie „chrztu w Duchu Świętym” potwierdza najbliższy kontekst obydwu wydarzeń opisanych w Dziejach (2.1-43; 10,1-11,18); używa w nim Łukasz różnych czasowników, które pozwalają zrozumieć, co to znaczy być ochrzczonym w Duchu Świętym: posłać, wylać, dać Ducha.

Konkludując należy stwierdzić, że wyrażenie, iż Jezus chrzci czy też będzie chrzcił Duchem Świętym „w Duchu Świętym”) jest przenośnią biblijną, która oznacza, że posyła On, daje lub wylewa Ducha. „Być ochrzczonym w Duchu” oznacza doświadczyć wylania Ducha Świętego lub otrzymać dar, tj. Ducha Świętego. Otrzymują Go wszyscy w momencie chrztu (Dz 2,38), ale zmartwychwstały Chrystus, siedzący na prawicy Ojca (Dz 2,32n), może Go wylać przed chrztem (jak to było w czasie Pięćdziesiątnicy i w domu Korneliusza) lub po chrzcie, jak to miało miejsce w gminie efeskiej. Gdy Paweł dowiedział się, że Efezjanie przyjęli chrzest Jana, a nawet nie wiedzieli, że istnieje Duch Święty, udzielił im chrztu „w imię Pana Jezusa” (Dz 19,5). Był to chrzest sakramentalny, który udzielał daru Ducha (Dz 2,38). Po tym chrzcie Paweł włożył na nich ręce, a Duch Święty zstąpił na nich. „Mówili też językami i prorokowali” (Dz 19,6).

Dlatego istnieje w Kościele praktyka przyzywania Ducha Świętego również na ochrzczonych. Świadczą o tym modlitwy Kościoła: „O Stworzycielu Duchu, przyjdź”, „Przybądź, Duchu Święty”. Ten zwyczaj w Kościele opiera się na obietnicy samego Jezusa: „Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13). Jezus dotrzymuje słowa. Pokazują to Dzieje Apostolskie. Piotr i Jan, po przesłuchaniu przed Sanhedrynem, który zabronił im nauczać „w imię Jezusa” (4,18), przybyli do swoich i opowiedzieli im, co mówili arcykapłani i starsi. Po wysłuchaniu ich zaczęli się intensywnie modlić do Boga (4,24-30). „Po tej modlitwie zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i głosili odważnie słowo Boże” (Dz 4,31). Napełnienie wszystkich Duchem i mocą nie jest odpowiedzią na znak sakramentalny, lecz na intensywną modlitwę wspólnoty. Ekonomia sakramentalna nie jest jedyną drogą otrzymania Ducha. Kościół pierwotny nas uczy, że możemy zawsze i dla wszystkich prosić o wylanie Ducha, dla już ochrzczonych też. Kandydaci do bierzmowania na mocy chrztu świętego posiadają Ducha, a mimo to szafarz sakramentu zwraca się do wiernych, aby błagali Boga Ojca wszechmogącego o zesłanie Ducha na mających przyjąć sakrament chrześcijańskiej dojrzałości.


3. Doświadczenie Ducha Świętego

Sens biblijny „chrztu w Duchu Świętym” zawiera również element osobistego doświadczenia i przeżycia. Św. Piotr mógł powiedzieć do uczestników wydarzenia pneumatycznego: „Jak to sami widzicie i słyszycie” (Dz 2,34). Według świadectwa Nowego Testamentu, przyjmujący ten chrzest są tego świadomi. Pięćdziesiątnicy, jako pierwszemu „chrztowi w Duchu”, towarzyszą różne przeżycia i doświadczenia: od nadzwyczajnych do bardzo zwykłych. Do nadzwyczajnych należą: szum gwałtownego wiatru, języki ognia, mówienie „obcymi językami”, odważne świadectwo Piotra, masowe nawrócenia. Do zwyczajnych należy zaliczyć chrzest oraz pokazanie, jak zstępujący Duch działa w społeczności chrześcijańskiej. W ten sposób doświadczenie Ducha obecnego we wspólnocie pierwszych chrześcijan opisuje Łukasz: „Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia” (2,43-47).

To też jest doświadczalne przeżycie pierwszego „chrztu w Duchu”. Podobnie było w domu Korneliusza. Gdy Duch Święty zstąpił na niego, było to widoczne dla wszystkich, którzy Go otrzymali, gdyż mówili językami i wielbili Boga (10,46), oraz dla wiernych pochodzenia żydowskiego, którzy byli zdumieni, że „dar Ducha wylany został także na pogan” (10,45). Po czym apostołowie i świadkowie „chrztu w Duchu Świętym” rozpoznawali, że Duch Pana „nie zstąpił” jeszcze na Samarytan? „Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa” (Dz 8,14-16). Skąd ta pewność, że nie otrzymali Ducha? Nie było w ich życiu znaków działania Ducha, codziennego doświadczania Ducha. Pytanie Pawła skierowane do uczniów w Efezie (Dz 19,2) miało ten sam podtekst: nie widział w ich życiu działania Ducha Pana. Gdy włożył na nich ręce, wtedy Duch zstąpił na nich, i natychmiast ujawniła się Jego moc oraz ich doświadczenie i przeżycie: mówili językami i prorokowali (w. 6).

Gdy chodzi o listy św. Pawła, najbliżej „chrztu w Duchu Świętym” jest 1 Kor 12,13.-”wszyscy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało, czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, wszyscy też zostali napojeni jednym Duchem”. Większość egzegetów jest zdania, że wyrażenie „ochrzczeni” z w. 13 nie ma sensu metaforycznego, tj. nie oznacza „chrztu w Duchu”, lecz ma sens dosłowny i oznacza po prostu chrzest z wody. Są jednak i tacy, którzy chcą tu widzieć „chrzest w Duchu” (np. J. D. G. Dunn). Na potwierdzenie takiej interpretacji przytacza on metaforyczne użycie czasownika „chrzcić” w Mk 10,38 i Łk 12,50, oznaczającego w tych tekstach mękę Jezusa. Jako potwierdzenie można by przytoczyć omówione miejsca Dziejów i teologię św. Jana, gdzie czasownik „chrzcić” miał znaczenie metaforyczne — wylewać Ducha, obdarzać Duchem. Wyrażenie „w jednym Duchu zostali ochrzczeni” (w. 13a) jest paralelne do „zostali napojeni (epotisthemen) jednym Duchem”. Czasownik epotist-hemen (aoryst strony biernej) pochodzi od czasownika potidzo, który nie tylko oznacza „dawać do wypicia”, „poić”, ale również „podlewać” (R. Popowski). Stąd „chrzcić w Duchu Świętym” (13a) trzeba tłumaczyć w świetle 13c. A więc „chrzcić” miałoby sens metaforyczny: podlewać, zlewać Ducha Świętego, czyli „chrzcić Duchem Świętym”. Owocem zlania Ducha w dzień Pięćdziesiątnicy było powstanie Kościoła składającego się z różnych narodów. U Pawła (1 Kor 12,13) celem zlania Ducha (w. 13a) było powstanie jednego Ciała, tj. Kościoła, składającego się z Żydów, Greków, wolnych i niewolników. Chrzest z wody wprowadza do Kościoła, „chrzest w Duchu” jednoczy Kościół.

Podsumowując te analizy tekstów należy stwierdzić, że „chrzest w Duchu Świętym” ma znaczenie przenośne; nie oznacza chrztu z wody, lecz wylanie Ducha, zstąpienie Ducha, zanurzenie w Duchu Świętym. Jest to tzw. teologiczny sens „chrztu w Duchu”; towarzyszy mu świadomość otrzymania Ducha, połączona z różnymi doświadczeniami nadzwyczajnymi i zwyczajnymi ochrzczonych.


4. Radosna prawda

Świadectwa tekstów biblijnych o „chrzcie w Duchu Świętym” są źródłem wielkiej radości. Jezus Chrystus, wyniesiony na prawicę Ojca, jako wieczny Orant wstawia się za nami i wyprasza nam Ducha Prawdy i Jego dary. Modlitwa Jezusa jest zawsze skuteczna, podobnie jak w dzień Pięćdziesiątnicy. Jeżeli Jezus zawsze wstawia się za nami u Ojca i prosi o dar Ducha, to i my winniśmy zawsze prosić indywidualnie lub wspólnotowe o Jego wylanie, i to nie tylko na okoliczność przyjmowania sakramentów. Tu są teologiczne podstawy modlitwy wstawienniczej. W tym kontekście ukazuje się w pełni prawda, iż jesteśmy istotami epikletycznymi. Ciągle potrzebujemy przyzywania Ducha, bo jesteśmy słabi. Naszą radość potęguje zapowiedź Jezusa, który obiecał, że proszącym Ojciec nie odmówi swego Ducha (Łk 11,13). Uprzywilejowanym jednak miejscem, gdzie możemy doświadczyć Ducha, są sakramenty: chrzest, bierzmowanie z epiklezą szafarza, Eucharystia z epiklezą konsekracyjną i komunijną, oraz sakrament pojednania z wezwaniem Ducha Świętego, danego nam na odpuszczenie grzechów.

Ten wielki dar Ducha można jednak zmarnować: „Grzech bowiem sprzeciwia się i uniemożliwia tak obecność Ducha Świętego w stworzeniu, jak i zbawcze udzielanie się Boga ludziom. Dlatego po grzechu całe stworzenie, solidarne z wszystkimi ludźmi, jęczy i wzdycha w bólach rodzenia, pragnąc gorąco, żeby ludzie ukazali się jako przybrane dzieci Boże. Ma to miejsce wtedy, gdy Duch Święty czyni ich dziećmi Bożymi, ukazując się w nich, by obdarzyć z miłością uczestnictwem w życiu Trójcy Przenajświętszej. Przed tym, kto jest przyzwyczajony do traktowania grzechu jako wykroczenia przeciwko prawu Bożemu, pojęcie grzechu jako odrzucenie obecności w nas Ducha Świętego — który chciałby obdarować nas uczestnictwem w życiu i miłości, które tętni między Osobami Trójcy Przenajświętszej — otwiera nieskończone horyzonty dla rozważań o ciężkości grzechu jako takiego od strony teologicznej” (F. Giardini).

W takim rozumieniu każdy grzech ciężki jest grzechem przeciw Duchowi Świętemu. Dlatego właśnie w listach do siedmiu Kościołów Duch wraz w uwielbionym Jezusem wzywa do nawrócenia (Ap 2,5): „Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów” (Ap 2,7). Trzeba nam się modlić do Ducha Świętego o dar skruchy:

„Proszę Cię, Duchu Święty,
skrusz twarde me serce,
żeby zaczęło płakać,
by mogło z całych sił zapłakać nad swoim grzechem,
przypominającym mi o męczeństwie Jezusa,
który obarczył się moimi grzechami”.


ImageTekst pochodzi z książki:
ks. prof. Józef Kudasiewicz, Odkrywanie Ducha Świętego, Kielce 1998. s. 371-383.

Ks. prof. dr hab. Józef Kudasiewicz
jest wykładowcą na KUL-u. Interesuje się szczególnie Ewangeliami synoptycznymi w aspekcie historycznym, literackim i teologicznym. Kluczowym pisarzem jest św. Łukasz, ulubioną formą wypowiedzi i komunikacji homilia mówiona żywym słowem lub spisana.

 

Polecamy film DVD o Katolickiej Odnowie Charyzmatycznej. Więcej - kliknij tutaj.