Reklama
Naszą witrynę przegląda teraz 42 gości 

Miłość wymaga, by ewangelizator był pogodny i radosny: Nie może wyglądać jak skwaszony ogórek, musi przezwyciężać siebie, a w momentach ciężkich, gdy już nie możemy dać sobie rady ze sobą i jesteśmy specjalnie trudni dla ludzi, jest jeszcze wyjście: albo się pomodlić, albo iść się przespać. Ale ludziom lepiej w takich sytuacjach na oczy się nie pokazywać, by nie powiedzieli o nas: A to jędza!

kard. Stefan Wyszyński (Warszawa, 6.08.1964)

 

Paweł - Duch Święty w naszych sercach

ImagePowracamy dzisiaj do św. Pawła i jego myśli. Mamy do czynienia z gigantem nie tylko w konkretnym apostolstwie, ale również w zakresie doktryny teologicznej, niezwykle głębokiej i pobudzającej do refleksji. Ostatnio razem zastanawialiśmy się nad tym, co Paweł napisał na temat centralnego miejsca, jakie Jezus Chrystus zajmuje w naszym życiu wiary. Dziś natomiast chcemy przyjrzeć się temu, co mówi o Duchu Świętym i Jego obecności w nas, ponieważ również w tej dziedzinie Apostoł może nas nauczyć czegoś ważnego.

 

Wiemy, co św. Łukasz mówi nam o Duchu Świętym w Dziejach Apostolskich, opisując wydarzenie Pięćdziesiątnicy. Duch Pięćdziesiątnicy niesie z sobą mocne wezwanie do misyjnego zaangażowania, aby dawać świadectwo o Ewangelii na drogach świata. Istotnie, księga Dziejów Apostolskich opowiada o szeregu misji podejmowanych przez apostołów, najpierw w Samarii, potem w nadmorskiej strefie Palestyny, a następnie w Syrii. Przede wszystkim znajdujemy opowiadania o trzech wielkich wyprawach misyjnych Pawła, jak już o tym wspomniałem podczas poprzedniego środowego spotkania.

Jednak św. Paweł mówi nam w swoich listach o Duchu Świętym również z innego punktu widzenia. Nie ogranicza się on tylko do ukazania dynamicznego i efektywnego oddziaływania trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej, ale analizuje również Jej obecność w życiu chrześcijanina, którego tożsamość jest nią naznaczona. Mówiąc inaczej, Paweł podejmuje refleksję nad Duchem, ukazując nie tylko Jego wpływ na postępowanie chrześcijanina, ale także na samo jego życie. To on bowiem mówi, że Duch Boży w nas mieszka (por. Rz 8,9; 1Kor 3,16) oraz że Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna swego (Ga 4,6). Tak więc, według Pawła, Duch Święty kształtuje nawet najgłębsze pokłady naszej osobowości. Oto niektóre jego znaczące słowa na ten temat: prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. (...) Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! (Rz 8,2.15), ponieważ jako synowie możemy mówić do Boga „Ojcze”. Widzimy więc dobrze, że chrześcijanin, jeszcze zanim zacznie działać, posiada już bogate i owocne życie wewnętrzne, dane mu w sakramentach chrztu i bierzmowania. To życie wewnętrzne stawia go w obiektywnej i pierwotnej relacji synostwa w odniesieniu do Boga. Oto nasza wielka godność: godność wynikająca stąd, że nie jesteśmy tylko obrazem Boga, ale synami Bożymi. Jest to także wezwanie, abyśmy przeżywali nasze synostwo, abyśmy coraz lepiej uświadamiali sobie, że jesteśmy przybranymi synami w wielkiej rodzinie Bożej. Jest to zachęta, by przemienić ten obiektywny dar w subiektywną rzeczywistość, kształtującą nasz sposób myślenia, działania, życia. Bóg uznaje nas za swoich synów, wyniósł nas do podobnej, choć nie równej godności, jaką ma sam Jezus, jedyny prawdziwy Syn w pełnym znaczeniu. W Nim zostaje nam dana lub przywrócona synowska kondycja oraz ufność i wolność w relacji z Ojcem.

ImageW ten sposób odkrywamy, że dla chrześcijanina Duch nie jest już tylko „Duchem Bożym”, jak zwykle mówi się w Starym Testamencie i powtarza w języku chrześcijańskim (por. Rdz 41,38; Wj 31,3; 1Kor 2,11.12; Flp 3,3 itd.). I nie jest nawet tylko „Duchem Świętym”, pojmowanym w sposób ogólnikowy, zgodnie ze sposobem wyrażania się Starego Testamentu (por. Iz 63,10.11; Ps 51 [50],13), a także w samym judaizmie, w jego pismach (Qumran, rabinizm). Do specyfiki wiary chrześcijańskiej należy bowiem wyznanie pierwotnego współudziału w Duchu zmartwychwstałego Pana, który sam stał się „duchem ożywiającym” (1Kor 15,45). Dlatego też Paweł mówi wprost o „Duchu Chrystusowym” (Rz 8,9), o „Duchu Syna” (Ga 4,6), o „Duchu Jezusa Chrystusa” (Flp 1,19). Jak gdyby chciał powiedzieć, że nie tylko Bóg Ojciec jest widzialny w Synu (por. J 14,9), ale że również Duch Boży wyraża się w życiu i działaniu ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana!

Paweł uczy nas jeszcze innej ważnej rzeczy; mówi, że nie ma prawdziwej modlitwy, jeśli Duch Święty nie jest w nas obecny. Pisze: Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba - a jakże prawdziwe jest to, że nie umiemy rozmawiać z Bogiem! - sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą (Rz 8,26-27). Moglibyśmy powiedzieć, że Duch Święty, to znaczy Duch Ojca i Syna, jest już niejako duszą naszej duszy, najtajniejszą częścią naszego jestestwa, skąd wznosi się nieustannie do Boga modlitwa, której nie możemy nawet wyrazić w słowach. Duch bowiem zawsze czuwa w nas, uzupełnia nasze braki i ofiaruje Ojcu naszą cześć razem z naszymi najgłębszymi pragnieniami. Oczywiście, wymaga to głębokiej komunii życiowej z Duchem. Jest to zachęta, byśmy byli coraz bardziej wrażliwi i czujni na tę obecność Ducha w nas, by przemieniać ją w modlitwę, by czuć tę obecność i w ten sposób uczyć się modlić, rozmawiać z Ojcem jako synowie w Duchu Świętym.

Istnieje jeszcze inny, charakterystyczny aspekt działalności Ducha, który ukazuje nam św. Paweł: Jego związek z miłością. Apostoł pisze: A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). W Encyklice Deus caritas est przytoczyłem bardzo wymowne zdanie św. Augustyna: Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę (n.19), a dalej wyjaśniałem: Duch bowiem jest ową wewnętrzną mocą, która harmonizuje (...) serca [wierzących] z Sercem Chrystusa i skłania ich do miłowania braci, tak jak On ich miłował (tamże). Duch wprowadza nas w rytm życia Bożego, które jest życiem miłości, sprawiając, że osobiście uczestniczymy w relacjach istniejących między Ojcem i Synem. Nie bez znaczenia jest fakt, że wymieniając różne owoce Ducha, Paweł na pierwszym miejscu stawia miłość: Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój itd. (Ga 5,22). A ponieważ z samej definicji miłość jednoczy, oznacza to przede wszystkim, że Duch jest sprawcą komunii w obrębie wspólnoty chrześcijańskiej, jak mówimy na początku Mszy św., posługując się słowami Pawłowymi: „dar jedności w Duchu Świętym” [to znaczy tej, która jest Jego dziełem] niech będzie z wami wszystkimi (por. 2Kor 13,13). Jednakże z drugiej strony jest też prawdą, że Duch pobudza nas do zacieśniania więzi miłości ze wszystkimi ludźmi. Tak więc, kiedy kochamy, pozwalamy Duchowi działać, pozwalamy Mu wyrazić się w całej pełni. To pozwala zrozumieć, dlaczego Paweł w tym samym fragmencie Listu do Rzymian zestawia dwa wezwania: Bądźcie płomiennego ducha, oraz: Nikomu złem za zło nie odpłacajcie (Rz 12,11.17).

I wreszcie, według św. Pawła, Duch jest szczodrym zadatkiem, danym nam przez samego Boga jako zapowiedź i zarazem rękojmia naszego przyszłego dziedzictwa (por. 2Kor 1,22; 5,5; Ef 1,13-14). W ten sposób uczymy się od Pawła, że działanie Ducha Świętego kieruje nasze życie ku wielkim wartościom: miłości, radości, jedności i nadziei. Do nas należy realizowanie tego na co dzień w odpowiedzi na wewnętrzne sugestie Ducha, korzystając w rozeznaniu z pomocy światłego kierownictwa Apostoła.

Benedykt XVI

Audiencja Generalna, 15 listopada 2006 r. (L'OSSERVATORE ROMANO 3/2007)

 

Polecamy książkę "Św. Paweł. Ewangelizator do naśladowania" o. Remigiusza Recława SJ. Więcej - klkinij tutaj.